Chikan Gatsu forum
RPG => Ogólne => Wątek zaczęty przez: Jager w 2007-10-23, 22:34
-
http://imaginator.pl/
Wydawnictwo Imaginator wydaje trzecią edycje Legendy po polsku. Ktoś coś więcej o tym wie? Kto jest w to zaangażowany?
-
He he, zabawne :) Kolejne wydawnictwo chce sie przejechac na legendzie?
-
Ale strone to zajebista postawili :)
Warning: modules_html::include() [function.include]: Failed opening '//modules/mod_lettermansubscribe.php' for inclusion (include_path='.:/:/usr/php/pear') in /includes/frontend.html.php on line 315
XD
-
Moze i straca , ale moich pare zlotych dostana...
-
Ktoś wie kto to robi? Ktoś zna tych ludzi?
Kiedyś Gozoku miało wydać trzecią edycje, ale to nie wygląda na nic z nimi związanego.
-
Bardzo fajnie... Napewno zakupię. Życzę temu wydawnictwu jak najlepiej i mam nadzieję że na podstawce wydawanie się nie skończy...
-
heh, a ja bym wole zeby wydali do konca drogi i jeszcze pare rzeczy z 1 edycji...
tak naprawde kazda nastepna edycja to odgrzewany kotlet z nowymi obrazkami... a fabule i tak sie samemu wymysla bo karciana sie na rpega srednio nadaje (szczerze mowiac to wcale ale co tam...:)
-
Ja wiem kto w tym siedzi, i nie jest to nikt związany z ś.p. Gozoku, ani z ś.p. Torii i jeszcze nie ś.p. WolfFangiem. Przynajmniej takie są moje zakulisowe informacje... Tłumaczeniem zajmowali się ludzie aktywnie grający (już się boję, patrząc na 'od tłumacza' w 1ed :P), a samą grę wyaje zdaje się jakis profesjonalista.
I proszę bez narzekania, bo może uda się ściągnąć z tego jakieś nagrody na kotej :P
-
Wolf-Fang ma zmartwychwstać. :P Ale zajmie się raczej tylko Crystalicum. Przynajmniej tak mi się wydaje.
Ja się tyle naczytałem Legendy po angielsku, że raczej nie kupie. Chyba że się okaże, że wydadzą to w bardzo przystępnej cenie.
Dziwne, że się nie reklamują tutaj na forum. O_O
-
A skąd mają o nas wiedzieć :) ?
-
A skąd mają o nas wiedzieć :) ?
A skad my wiemy o nich?:)
-
A skąd mają o nas wiedzieć :) ?
Wchodzą na główną stronę wydawcy, którego książkę tłumaczą i patrzą się jakie są linki do polskich stron. :P
-
A czy ktoś się orientuje czy to jednak powstanie?
Maile do przyszłego wydawcy pozostają bez odpowiedzi.
Ostatnia zapowiedź z marca... Chyba kolejna edycja legendy umarła jeszcze przed narodzinami:( sad:(
-
biorac pod uwage ze po 1 edycja cale reszta to dno i powolny upadek storylinu to nie ma czego zalowac... ;D
-
ja tam bym wolał ,żeby wypuścili dodatek o zamkach i miastach , bo ja tam jestem dzieki ziomkowi okumie .
-
że prace nad przekładem są bardzo zaawansowane.
prace nad Drogą Feniksa tez są bardzo zaawansowane. od przynajmniej 2 lat ;)
-
Droga Feniksa jest od dawna skonczona, przetlumaczona i gotowa do druku. Nie oplaca sie jednak wydawnictwu tego drukowac po prostu bo zyski ledwie przekraczaly naklady finansowe. Informacja z pierwszej reki.
-
Skoro ledwo przekraczają to znaczy że przekraczają i jest zysk. Co najwyżej mogą być całkiem w plecy jak nic nie zrobią, no bo chyba zapłacili za tłumaczenia, ilustracje itp...
Już nie powiem, że rynek wchłoną by kilka... Dróg Lwa z dodruku.
greg
-
Ja wiem kto w tym siedzi, i nie jest to nikt związany z ś.p. Gozoku, ani z ś.p. Torii i jeszcze nie ś.p. WolfFangiem. Przynajmniej takie są moje zakulisowe informacje...
Eee... Z Gozoku to sie zgodze, co do reszty, to 3e L5R bedzie krecil Majkosz, czlowiek ktory zakladal oba powyzsze wydawnictwa. I odpowiadal po czesci za wydanego przed chwila Exalteda.
Reszta ekipy (tym razem) jest w miare nowa, ale pozyjemy zobaczymy.. To juz 3cia odslona z podobnymi ludzmi i podobnymi planami. A by skutecznie sprzedawac (hahahha...) rpg w polsce, trzeba wydawac dodatki. Jakie bylo do nich podejscie (tzn. nie wydawanie) to wiadomo. Zobaczymy jak tym razem, ale obawiam sie ze wyjdzie z tego drugie 7th Sea...
-
Zbliza sie 4ed L5R, a u nas chca wydawac 3? Niech lepiej troche poczekaja i wezma sie za nowa.
-
Zbliza sie 4ed L5R, a u nas chca wydawac 3? Niech lepiej troche poczekaja i wezma sie za nowa.
W ten sposób nigdy nic nie wydadzą - zanim wezmą się za 4, już 5 się pojawi:)
-
Skoro ledwo przekraczają to znaczy że przekraczają i jest zysk
Pytanie do Ciebie... jezeli cos produkujesz i kosztuje cie to np 100zl od sztuki, sprzedajesz po 101zl od sztuki, mozesz tego sprzedac z 2000 sztuk a zeby to wyprodukowac musisz pracowac pol roku to ci sie to oplaca?
-
ale po co komu te edycje?
fabuła w każdej kolejnej edycji po 1 jest rozwalona przez karciankę gdzie dzieją się naprawdę głupie i bezsensowne rzeczy...
tak naprawdę do grania potrzeba 1 edycji gdzie jest opis świata + własnej wyobraźni + dowolnej mechaniki (ta z polskiej 1 edycji wcale nie jest zła) lub GURPS, FUDGE lub jakakolwiek inna (swoją drogą samą mechanikę jaką zastosowano w późniejszych edycjach też bardzo łatwo znaleźć) a po co mi opis zwalonej historii? ;)
2 sprawa w PL nie opłaca się i nie będzie się opłacać wydawanie RPG bo ludziki tutaj inaczej trochę patrzą na RPG-i, owszem jest grono dedekowców, którzy kupią multum dodatków dla nowych ... (wpisać dowolny rzeczownik, np. czarów, skili, talentow, wad, zasad... ), na szczęście prawdziwi rpgowcy gardzą takim sposobem grania (RPG to nie bitewniak!!!)
do porządnego grania w dowolny system wystarczy 1 podręcznik z opisem świata i MG który to ogarnie, cała reszta tego syfu jest niepotrzebnym dodatkiem
więc cóż pasjonaci chcący wydawać kolejne RPG-i są fajni, można raz na jakiś czas kupić podręcznik w ojczystej mowie ale generalnie skazani na porażkę, a podręczniki się kupuje po angielsku jak już koniecznie ktoś lubi kolekcjonować niepotrzebne książki (np., ja, mam tego mnóstwo a praktyczni nigdy do niczego się nie przydały dodatki)
-
ale po co komu te edycje?
fabuła w każdej kolejnej edycji po 1 jest rozwalona przez karciankę gdzie dzieją się naprawdę głupie i bezsensowne rzeczy...
A możesz podać przykłady? Aktualnie czytam i prowadzę 3rd Edition Revised, zawarty tam storyline nie jest jakoś głupszy od innych storyline w innych podręcznikach.
tak naprawdę do grania potrzeba 1 edycji gdzie jest opis świata + własnej wyobraźni + dowolnej mechaniki (ta z polskiej 1 edycji wcale nie jest zła) lub GURPS, FUDGE lub jakakolwiek inna (swoją drogą samą mechanikę jaką zastosowano w późniejszych edycjach też bardzo łatwo znaleźć) a po co mi opis zwalonej historii? ;)
Dobra jak rozegrasz pojedynek iaijutsu kiedy nie ma do tego zasad?;)
2 sprawa w PL nie opłaca się i nie będzie się opłacać wydawanie RPG bo ludziki tutaj inaczej trochę patrzą na RPG-i, owszem jest grono dedekowców, którzy kupią multum dodatków dla nowych ... (wpisać dowolny rzeczownik, np. czarów, skili, talentow, wad, zasad... ), na szczęście prawdziwi rpgowcy gardzą takim sposobem grania (RPG to nie bitewniak!!!)
Z tego wnioskuje, że "prawdziwi rpgowcy" są przyczyną nieopłacalności wydawania systemów RPG w Polsce:)
o porządnego grania w dowolny system wystarczy 1 podręcznik z opisem świata i MG który to ogarnie, cała reszta tego syfu jest niepotrzebnym dodatkiem
Piszesz bardzo subiektywnie. Spróbuj zagrać w DnD bez Monster Manuala, lub nawet Dungeon Master Guidea.
-
Skoro ledwo przekraczają to znaczy że przekraczają i jest zysk
Pytanie do Ciebie... jezeli cos produkujesz i kosztuje cie to np 100zl od sztuki, sprzedajesz po 101zl od sztuki, mozesz tego sprzedac z 2000 sztuk a zeby to wyprodukowac musisz pracowac pol roku to ci sie to oplaca?
Ale jezeli juz wykonales X prace na ktora poswieciles Y nakladow, to jelsi nic z tym nie zrobisz to straty beda wynosily X+Y, a nie X+Y-A, gdzie a bedzie tym mizernym zyskiem ktory otrzymasz ze sprzedazy.. Minimalizacja strat.
A tak z innej beczki, generalnie wydawanie RPG w polsce to ciezki kawalek chleba, i raczej na kokosy sie przy tym nastawiac nie nalezy.. A kto chce tylko z tego zyc.. To radze poszukac od razu drugiej pracy;)
-
Nie, jezeli Y jest bliski 0 bo bylo robione hurtem a Xa (praca pozostala) jest bardzo wysoka, bo dogadanie sie z drukarnia, sklad tekstu (lamanie go) itp to dodatkowa praca i tak naprawde zysk czyli Ya+Y -A jest bliskie 0 a Xa+X dosc wysokie (i nie wiem dlaczego sumujesz prace z kosztami, chyba ze policzyles sobie na podstawie jakiejs sredniej krajowej ile wydawca RPGow zarabia miesiecznie).
-
Dobra jak rozegrasz pojedynek iaijutsu kiedy nie ma do tego zasad?
bardzo prosto, wygrywa ten kto się lepiej pojedynkuje + ewentualne modyfikacje wynikające ze stanu pojedynkujących się i otoczenia
Z tego wnioskuje, że "prawdziwi rpgowcy" są przyczyną nieopłacalności wydawania systemów RPG w Polsce:)
nie, przyczyną są wydawnictwa i ludzie tworzący te podręczniki, którzy na siłę robią z tego bitewniaki z milionem zasad, rozszerzeń i turlaniem kostkami, a gdzie klimat, opowieść, rozmowy z NPC-ami, odgrywanie postaci co jest sercem RPG-ów?
walki to tylko jeden i to wcale nie najważniejszy z elementów
Spróbuj zagrać w DnD bez Monster Manuala, lub nawet Dungeon Master Guidea.
nie spróbuje bo nie ma nic gorszego niż DnD z milionem podręczników, tabelek i nastawieniem na jeden wielki wygrzew zwany turlaniomanią, takim systemom mówię zdecydowane NIE
-
bardzo prosto, wygrywa ten kto się lepiej pojedynkuje + ewentualne modyfikacje wynikające ze stanu pojedynkujących się i otoczenia
Aha a jak to ocenisz?:)
nie spróbuje bo nie ma nic gorszego niż DnD z milionem podręczników, tabelek i nastawieniem na jeden wielki wygrzew zwany turlaniomanią, takim systemom mówię zdecydowane NIE
Tylko że na tego typu grach WotC zrobiło całkiem niezły majątek i chyba nie ma lepiej sprzedających się podręczników do gier RPG:)
Swoją droga wydawnictwo Portal wydało Neuroshime i całkiem nieźle się sprzedało i sprzedaje nadal - jak się chce to się da.
-
Aha a jak to ocenisz?
no jak to jak, jestem MG to ocenię, od tego jest MG żeby oceniać WSZYSTKO co się dzieje... (można wspomagać się kościami, można grać 100% storytellingiem, można pół na pół, jak kto lubi...)
-
Neuroshima to troche inny target niz Legenda. Zeby grac w krazki trzeba sie troche wysilic, poznac kulture Japoni/Chin i troche sie zorientowac w temacie a to wykracza poza podrecznik (inaczej sesje beda przypominaly wlasnie ddki). A neuroshima... zrzuc bombe atomowa i tyle... wielkiej filozofii to nie ma. Tak samo Vampir sie bardzo dobrze u nas sprzedaje... po prostu nie wymagany jest dodatkowy wysilek aby w cos takiego grac.
-
neuroshima to są dedeki tylko że postapokaliptyczne, tak poza tym to cały RPG jest nastawiony właśnie na walkę, czyt. - BITEWNIAK nie rpg... i dlatego się dobrze sprzedaje, nie trzeba myśleć, przychodzi się na sesje popić piwko i poturlać kostkami mordując kolejne potworki duże i małe..
i żeby nie byłó, to co napisałem powyżej wcale nie jest złe, sam gram u jednego MG w ten sposób na zasadzie spotkania przy piwku i poturlania kostkami ale bez przesady, z RPG to nie ma nic wspólnego
@Ertai - jeśli chodzi o Wampira to akurat w tym systemie można zrobić wszystko, dobry MG i będziesz miał całą kampanię z minimalną ilością walk, a mnóstwem polityki, zależności, itd... Cały myk polega na znalezieniu balansu między walkami a pozostałą częścią rozgrywki.
-
Chodziło o to, czy w ogóle da się zrobić w Polsce biznes na RPG. Nie da bo rpgowcy są przeważnie w stylu "po co mi drogie książki, skoro sam jestem w stanie wszystko lepiej wymyślić".
Nie da się, bo rpgowcy w Polsce i na całym świecie wiedzą, jak używać torrentów i nowe podręczniki do RPGów słabo schodzą. Dlatego ogólnie branża RPGowa przeżywa regres, dlatego powstaje mało nowych rzeczy (rozejrzyjcie się po nowościach) i dlatego jeżeli już coś się robi, to wspomaga stare, od dawna istniejące linie - z myślą o tym, że jak ktoś wydał trochę kasy na podręczniki, to kupi jeszcze tę jedną książeczkę. Niektórzy - jak SJG czy WoC - wręcz wydają PDFy za pieniądze - taniej, a i tak się rozejdzie po necie, a lepiej kusić graczy bonusami za zarejestrowanie się i ściąganie legalne podręczników, niż kombinować drogi cykl wydawniczy i czekać, aż coś się zwróci... kiedyś.
W Polsce RPGi które się dobrze sprzedawały to te, które były uniwersalne - WFRP i ADD i DD. L5R ledwo się zwróciła (głownie przez politykę firm, które postawiły na 'swoich' graczy i nie najlepiej na tym wyszły). Wydanie L5R teraz przez wydawnictwo które ma zamiar bazować tylko na tym to samobójstwo - żadna firma nie utrzyma się z samych RPGów, a co dopiero w Polsce.
Tak w ogóle - nie wiem czy zwróciliście uwagę, ale ten topic ma rok. Rok temu miało się coś dziać, i skończyło się jak zwykle...
-
Nie da sie grac w Legende ciekawiej niz w ddki nie znajac smaczkow... i to nie sam mg musi je znac tylko gracze rowniez bo co z tego ze MG opisuje jakas ceremonie i podaje jeden element ktory odstaje od tego jak ona powinna wygladac co ma byc wskazowka dla graczy skoro nikt tego nie doceni/nie zorientuje sie o co chodzi.
Kazdy moze przeczytac ze klan Zurawia to fajne panienki i w ten sposob probowac to przelozyc na gre, ale wyjda z tego ddki z katanami na troche innych zasadach.
@EDIT: Jak ja prowadzilem (daaawnooo temu) to wcale nie stawialem na jaks mega rozbudowana fabule i improwizowalem przewaznie na sesji, moim zdaniem grunt to dobranie sposobu prowadzenia gry pod graczy. Mialem w druzynie kombinatora, napierdalatora i kogos kto stawial na klimat i fabule i jakos dalo sie wszystkich ich pogodzic, po prostu kazdy z nich mial co robic :) No i gralismy w Wampira poniewaz tam sie da zrobic wszystko :)
-
100% storytellingto takie coś, że MG przychodzi na sesje, gracze siedzą słuchają a na końcu robią łaaaał?Język
Generalnie mam trochę inne pojęcie kim jest MG i co robi - ale nie będę się rozwodził w tym wątku bo jest nie na temat:)
bardzo nie łapiesz o co chodzi, polecam - zagraj jak będziesz miał okazję u MG który nie używa kostek...
Nie da sie grac w Legende ciekawiej niz w ddki nie znajac smaczkow... i to nie sam mg musi je znac tylko gracze rowniez bo co z tego ze MG opisuje jakas ceremonie i podaje jeden element ktory odstaje od tego jak ona powinna wygladac co ma byc wskazowka dla graczy skoro nikt tego nie doceni/nie zorientuje sie o co chodzi.
nie do końca się zgodzę, z jednej strony tak, ale z 2 strony MG może dać graczowi, którego bohater powinien zajarzyć że coś jest nie tak, karteczkę z podpowiedzią, że prowadzona przez niego postać wie to i to, że wg niego coś się nie zgadza... w taki sposób można prowadzić ludziom którzy zupełnie nie znają settingu, da się ale jest trudniej
Jak ja prowadzilem (daaawnooo temu) to wcale nie stawialem na jaks mega rozbudowana fabule i improwizowalem przewaznie na sesji, moim zdaniem grunt to dobranie sposobu prowadzenia gry pod graczy. Mialem w druzynie kombinatora, napierdalatora i kogos kto stawial na klimat i fabule i jakos dalo sie wszystkich ich pogodzic, po prostu kazdy z nich mial co robic
ja prowadziłem podobnie, fabuła się tworzyła sama, ważne żeby graczy zainteresować tym co się dzieje a reszta pójdzie z górki :)
A "Legenda" ma właśnie jeden podstawowy problem, który przeszkadza jej popularności - elitaryzowanie gry, że to gra dla wybranych, znających kulturę - w ogóle to żeby w nią grać to trzeba skończyć ze dwa kierunki orientalne np. japonistykę i poznać kulture Chin od pierwszych dynastii. Teraz przekoloryzowałem.
po części masz rację, 2 problemem jest podejście do legend - albo ktoś lubi takie klimaty albo zupełnie nie, brakuje postaw pośrednich, jak ktoś nie lubi klimatów wschodu to się go za żadne skarby nie uda namówić na zagranie :/ z pozostałymi rpg-ami jest łatwiej, generalnie gracze raczej chętnie testują nowe rzeczy...
A dla mnie to dedeki w przebraniu:)
ała
-
Nie, jezeli Y jest bliski 0 bo bylo robione hurtem a Xa (praca pozostala) jest bardzo wysoka, bo dogadanie sie z drukarnia, sklad tekstu (lamanie go) itp to dodatkowa praca i tak naprawde zysk czyli Ya+Y -A jest bliskie 0 a Xa+X dosc wysokie (i nie wiem dlaczego sumujesz prace z kosztami, chyba ze policzyles sobie na podstawie jakiejs sredniej krajowej ile wydawca RPGow zarabia miesiecznie).
Dobra, nastepnym razem machne modelami, a co :)
W uproszczeniu - w tym konkretnym pryzpadku podrecznika do feniksa, naklady (czas, tlumaczenie) i zwiazane z nimi koszta zostaly juz poniesione. Jak rozumiem jesli jest gotowe do wydania, dochodzi do tego sklad itd. Jesli wydawca wie ile sprzeda, moze kalkulowac koszta takiego nakladu (jak rowniez formatu wydania, papieru, itp) by osiagnac przy nim chocby minimalny zysk, ktory zmniejszyl by powstala juz strate.
Choc w tym wypadku rozumiem ze niezbyt oplaca sie wydawac dodatek do niezyjacej edycji martwego systemu ;) Niemniej mechanizm ponoszenia kolejnych nakladow by finalnie sciac powstale juz koszta sie stosuje.
-
może by ktoś podpowiedział osiołką, żeby wydali to elektronicznie w pdf-ie? (np. za 15,99 zł) ;D
dodatkowe koszty praktycznie rowne zero, a kilkunastu chętnych - może kilkudziesięciu by znaleźli :)
szkoda zmarnować przetłumaczony materiał
-
Nakłady te ponieśli ludzie, którzy pracowali za frajer. Co firmę obchodzi ich wkład ? Podobnie było zresztą z tłumaczeniem L5R 3ed - też zajmowali się tym ludzie, którzy pracowali za frajer, pro publico bono. Koszty z jakimi się liczą to te, które jeszcze nie zostały poniesione (papier etc). Po co wydawać taką kasę, by na niej nie zarobić? Metodę taką Torii a następnie WolfFang stosowało zarówno do L5R jak i do 7th Sea. Tłumaczenia, skład etc po znajomości (stąd oszczędności), a następnie wydanie jak z łaski.
-
no niestety, polska szara rzeczywistość
-
Tia, a potem sa kwaitki takie jak korekta (czy jej totalny brak) w Exaltedzie tej samej ekipy.. A tlumaczenie za frajer powoli sie konczy - coraz mniej jest ludzi ktorzy nabijaja wydawnictwom kabze za nic. Inna brosza ze tlumacze podrecznikow RPG dostaja glodowe stawki (vide copernikus czy isa), zdecydowanie mniejsze niz srednia na rynku. Wiec ci co sprawniejsi a obeznani w temacie omijaja RPG szerokim lukiem, przez co biora sie za robote amatorzy, i kolko sie zamyka...
A co do kwestii kosztow - Placi sie jeszcze za licencje. Nie wezmiesz od tak podrecznika na warsztat bez pozwolenia, wiec wydawnictwo tez swoje wlozylo. A rozwiazanie centuriona wydaje sie akurat najlepsze, bo cos tam sie zarobi.
-
@Ithilisan...
pomijasz w swoich rozwazaniach jedna wazna rzecz. Licencja to nie jest cos co trzeba kupic na kazdy dodatek odzielnie. Kupujesz licencje i z niej korzystasz w danej linii produktow. Czyli placisz RAZ i mozesz wydac wszystkie drogi na tej licencji albo tylko polowe. Ale juz za nia zaplaciles i jezeli wydasz 4 na 5 dodatkow to ten piaty nie wydany w kosztach nie moze sobie zawlaszczyc calej licencji.
Skoro wiec przy tlumaczeniu i przy licencji na ten dodatek nie zostaly poniesione koszty a musialby zostac poniesione koszty + duzy naklad pracy (czy to pdf czy nie na jedno wychodzi, lamanie i sklad tekstu to nie taki pikus, nie mowiac juz o tym, ze w Polsce gdzie 99% ludzi uzywajacych komputery ma pirackie oprogramowanie taki motyw raczej bylby strzalem w stope) przy bardzo niskiej stopie zwrotu to po co to robic?
To ze czesc fanow to kupi to ok... ale nie zaplacisz za ten dodatek pieciokrotnosc jego normalnej ceny po to zeby nagle wydawnictwu zaczelo sie to oplacac.
-
What Ithil said.
Jestem tłumaczem. Zgłosiłem się swego czasu do copernicusa, bo szukałem zleceń, a oni tłumaczy do 2 edycji WFRP. Przetłumaczyłem otrzymaną próbkę, odesłałem, po miesiącu milczenia odezwali się, że jestem zajebisty i chcą żebym dla nich pracował, ale jeszcze się do mnie szef odezwie. Po kolejnych dwóch tygodniach niczego dostałem maila z opcją rozpoczęcia pracy od zaraz oraz stawką... nie podam wysokości z przyczyn oczywistych, ale zaliczyłem solidnego ROTFLa, a Flint skomentował, że "prawie się zwróci zużycie klawiatury". Z takim podejściem (że ludzie będą pracować za półdarmo, dla fejmu) żaden wydawca daleko nie zajedzie. To raz.
Dwa, w temacie tak reklamowanego przez Centuriona grania bezkostkowego: owszem, zdarzyło mi się. Dwa lata grałem w Maga: Wstąpienie u świetnej MG nie dotykającej w ogóle kostek na sesji. Było rzeczywiście fajnie, ale ani bardziej ani mniej niż u innych porządnych MG grających dla odmiany kostkowo. Wniosek - przy odpowiednich umiejętnościach prowadzenia stopień wykorzystania mechaniki systemu nie ma praktycznie znaczenia.
Trzy, prowadzę od lat Warhammera i kupuję każdy dodatek, jaki wyjdzie. Z 2 edycji nie zdarzyło mi się do tej pory użyć może z jednego. Ale ja kupuję dodatki ze względu na zawarte w nich informacje o świecie, nie mechanikę :P
-
Jestem graczem i MG od nastu lat - zdarzyło mi się grać u MG prowadzących bezkostkowo. I widocznie spotykałem tych gorszych MG. Mogę podzielić ich na dwa typy:
- opowiadacze - przychodzą na sesję, opowiadają historię o Twoich postaciach i właściwie Ty jako Gracz nie bardzo możesz zrobić coś na sesji, poza słuchaniem. Przestało mnie to bawić po kilku takich historiach. Milo to jeszcze jedną wadę - taki MG pisał te ambitne scenariusze - przygody przed sesją, że nie można grać często, bo on musi mieć ileś tam tygodni na napisanie tej historii.
-jaktozrobisze - na sesji musisz opisywać to co robisz. Jak nie wiesz jak się naprawia samochód, to go nie naprawisz, jak nie pokażesz jak zadajesz cios kataną to go nie zadasz, a jak coś wymyślisz, to i tak wrzuci Ci tekst: "to się tak nie robi - nie żyjesz":P
-
<ciach o licencji i skladzie>
To ze czesc fanow to kupi to ok... ale nie zaplacisz za ten dodatek pieciokrotnosc jego normalnej ceny po to zeby nagle wydawnictwu zaczelo sie to oplacac.
To skwituje to tak - do skladu i lamania (nie do druku) w naszym swiadku erpegowym stosuje sie to samo co do tlumaczenia. Albo placi sie spore pieniadze za specjalistow (znam takich), albo za darmo metoda halupnicza.
Trwiedzenie ze o ile tlumaczenie bylo za darmo, to sklad bedzie strasznie drogi, jest nieprawdziwe.
Innymi slowy - jelsi zakladamy ze za ten dodatek wydawictwo nie zaplacilo tlumaczom, to rownie dobrze moglo by nie placic za sklad czy korekte. Wydanie netem 0 kosztu. Zloty interes ;) ;D
A propo licencji - tym bardziej warto by to wydac skoro naklady na licencje i tak zostaly poniesione. Choc i tak dyskusja robi nam sie akademicka...
-
Skoro tak to wszystko mają już zrobione, a nie chcą wydawać (np droga fenixa) to może wystawią na zassanie. Praca włożona, praktycznie za darmo z tego co właśnie przeczytałem. To dlaczego by nie ? Co najwyżej mieliby darmową reklamę jakby ludzie zaczęli o nich gadać itp. ale to kwestia kalkulacji, marketingu itp... do własnego przemyślenia...
greg
-
To dlaczego by nie ?
1. Umowy licencyjne
2. Czekanie na lepsze czasy (smiechu warte)
3. Odsprzedaz tytulu innemu wydawnictwu
i kilka innych by sie pewnie jeszcze znalazlo
-
To dlaczego by nie ?
1. Umowy licencyjne
2. Czekanie na lepsze czasy (smiechu warte)
3. Odsprzedaz tytulu innemu wydawnictwu
i kilka innych by sie pewnie jeszcze znalazlo
Ad 1 Nie wiem jakie brzmienie mają umowy ale może mogą dodać to do jakiejś innej pozycji np. 3ed
Ad 2 Lepszych czasów dla starych edycji nie będzie skoro dochodzą nowe, no chyba, że puszczą kasztana w stylu d20. To może z rozgoryczenie ludzie wrócą się do wcześniejszej.
Ad 3 Może do trzech razy sztuka ;), było już chyba sprzedawane dwa razy (Tori => Wolf-Fang => Imaginator)