Chikan Gatsu forum
CCG Legacy => Emperor Edition => Wątek zaczęty przez: Mishima w 2017-07-03, 13:46
-
Gramy i zamierzamy grać wyłącznie w Emperor. Ale chciałbym wiedzieć na ile jest on spójny z pierwotnym L5R w postaci Imperial Edition, ewentualnie Jade Edition jeżeli nie znacie w ogóle Imperiala.
Jakie są podstawowe różnice między tymi edycjami ? Czy power level poszczególnych typów kart (np. w MtG w 1993 generalnie mocne instant/sorcery a słabe creatures w porównaniu do tego co obecnie), typy decków i tempo są porównywalne ?
Czy jakieś zasady uległy diametralnej zmianie ?
-
Gramy i zamierzamy grać wyłącznie w Emperor. Ale chciałbym wiedzieć na ile jest on spójny z pierwotnym L5R w postaci Imperial Edition, ewentualnie Jade Edition jeżeli nie znacie w ogóle Imperiala.
Jakie są podstawowe różnice między tymi edycjami ? Czy power level poszczególnych typów kart (np. w MtG w 1993 generalnie mocne instant/sorcery a słabe creatures w porównaniu do tego co obecnie), typy decków i tempo są porównywalne ?
Czy jakieś zasady uległy diametralnej zmianie ?
Nie pomogę jak i pewnie wszyscy tutaj. Szczerze nie wiem czy jest tu jeszcze ktoś kto grał "kompetytywnie" 22 lata temu. Sam mogę tylko spekulować. Z znaczących różnic to w Imperial były zdecydowanie mniejsze talie (30/30) a siła prowincji o 1-2 oczka słabsza, więc takie karty jak Charge czy Strength of Purity w kombinacji z wybranymi boxami (postaciami, które można było kupić wyłącznie za złoto z Strongholdu) wystarczyły na zniszczenie prowincji (Gohei, Kamoko). Stąd zapewne duża skuteczność blitzów. Ciekawe jest to, że wg podręcznika kolejność zaczynania nie była uzależniona od startowego honoru, ale sumy Family Honor i wartości Focus z losowo wybranej karty z decku. Zasada ta chyba została szybko zastąpiona, przynajmniej w środowisku turniejowym. Czary stanowiły chyba wyłącznie niegrywalną ciekawostkę (chociaż podejrzewam, że takie Walking the Way grało). Jak tak patrzę w Oracle to sporo kart z bazowego Imperiala było później przedrukowywanych, bo ich efekty były mocno uniwersalne i trudno było wymyślać koło na nowo.
Na pewno bazowy Imperial, jako gra z czasów przedpotopowych tzw. pierwszej falii CCG'ów, nie ustrzegła się tak durnych "kombosów" jak Sneak Attack + Deadly Grounds, albo kończący grę pierwszoturowy Breach of Etiquette w klan wysokim HR na postaciach (np. Lew). Nie wiem czy ktoś wtedy w ogóle podchodził na poważnie do jakichkolwiek testów, popularność karcianek była oszałamiająca, konkurencja ogromna, więc stawiano bardziej na oryginalność mechaniki czy tematyki niż design samych kart. L5R akurat się wstrzeliło idealnie i wyszło zwycięsko z tej potyczki.
-
Ok dzięki. Czyli jak graliście przez neta (obszerne wątki) to was nie interesowały poprzednie edycje tylko same nowości ?
Są jeszcze na forum jakieś osoby co "rozkręcały" L5R w Polsce ? W którym roku L5R w ogóle pojawiło się w sklepach ? (DoomTrooper 95, Magic rzekomo stał się powszechnie dostępny w całym kraju dopiero na jesieni 96)
Pamietam, że w Katowicach nie mogłem kupić L5R pod koniec 99 roku mimo, że były 2 sklepy - ale w Krakowie wybór talii już wtedy był.
-
Ok dzięki. Czyli jak graliście przez neta (obszerne wątki) to was nie interesowały poprzednie edycje tylko same nowości ?
99% grania w L5R, wliczając to sieciowe, to był legalne aktualnie formaty.
Są jeszcze na forum jakieś osoby co "rozkręcały" L5R w Polsce ? W którym roku L5R w ogóle pojawiło się w sklepach ? (DoomTrooper 95, Magic rzekomo stał się powszechnie dostępny w całym kraju dopiero na jesieni 96)
Pamietam, że w Katowicach nie mogłem kupić L5R pod koniec 99 roku mimo, że były 2 sklepy - ale w Krakowie wybór talii już wtedy był.
Ja swoje pierwsze karty do L5R miałem w rękach w 2006 roku, więc może ktoś inny się wypowie. :D
Jako ciekawostka, w Wayback Machine można "pozwiedzać" trochę poszatkowaną, chyba najstarszą polską stronę o L5R, to jest Stalowy Tron:
http://tinyurl.com/uozh83s
Skąd pochodzi np. taka ankieta:
http://www.sonda.pl/wyniki.php3?id=45361&uid=41676/
-
Ja swoje pierwsze karty do L5R miałem w rękach w 2006 roku, więc może ktoś inny się wypowie. :D
Czyli nie ciągneło Cię zbytnio do L5R wcześniej ? Czy po prostu nie było ekipy i grałeś przez to w co innego ?
W ogóle bardziej masz background DoomTrooper czy MtG ?
Jako admin tamtej stronki Stalowy Tron jest Yoritomo - była taka osoba na forum tutaj ?
-
Ja swoje pierwsze karty do L5R miałem w rękach w 2006 roku, więc może ktoś inny się wypowie. :D
Czyli nie ciągneło Cię zbytnio do L5R wcześniej ? Czy po prostu nie było ekipy i grałeś przez to w co innego ?
W ogóle bardziej masz background DoomTrooper czy MtG ?
Nie interesowały mnie karcianki. Moje pierwsze CCG to był kupiony w 2005 z drugiej ręki Shadowrun, nieco później Dark Eden, Kult i Thorgal a potem to już L5R plus odgrzebywane z czystej ciekawości inne, mniej lub bardziej starsze, tytuły (Netrunner, 7th Sea, Legend of the Burning Sands, WARS, The Spoils itd.).
-
daaaaawno, daaaaawno temu, gdzieś jeszcze w XX wieku domowo grałem w DT.
później WFB - nostalgię do pacynek mam do dzisiaj.
później Ice&Fire w GoT...i GoT panował do końca Winter Edition. Potem zaczęli kombinować z LCG, długo nie pojawiały się żadne karty. Akurat L5R wybuchł niczym supernowa w mojej okolicy - reset w ramach Samurai Edition. Lokalne turnieje na 20 osób...CE było już solidnym wykruszaniem się środowiska (z jednej strony promocja by AEG z drugiej umarł support BARDA, ówczesnego dystrybutora, w Kato - zmienili się pracownicy i była prawdziwa posucha). W EE graliśmy już we 2 z Jamkiem.
Gadanie o zamierzchłych edycjach nie ma sensu. Teraz nawet bzdurne talie z EE wspomina się ciepłym słowem (a nie jak kiedyś ciepłym moczem)
-
Jako admin tamtej stronki Stalowy Tron jest Yoritomo - była taka osoba na forum tutaj ?
Nie wiem czy Yoritomo vel Cichy vel Piotr Cichy pojawiał się kiedykolwiek na tym forum. Nie ma to jednak większego znaczenia, gdyż przygodę z L5R zakończył on mniej więcej w tym samym czasie co zajmowanie się wyżej wspomnianą stroną, czyli wieki temu.
Co do porównywania początkowych edycji w detalach to wątpię żeby ktokolwiek miał aż tak dobrą pamięć. Ja sam zaczynałem pod koniec Obsidiana czyli w okolicach roku '97 (w wawie jest też kilku weteranów z nieco większym stażem), ale wtedy to nikt jeszcze o turniejach nie myślał tylko wesoło łoił tymi kartami które mu się akurat trafiły. Generalnie dopóki nie nastał Gold wszyscy na turniejach grali Opena. Niby wcześniej był Jade, ale nie zyskał popularności i występował tylko jako ciekawostka dla niewielkiej grupy zapaleńców. Głównie z tego powodu trudno będzie porównać te początkowe edycje, bo one po prostu nie były u nas grane turniejowo.
P.S. Kurcze, jak mnie tu dawno nie było. :)
-
Stazi a z Warszawy jesteś czy spoza ? Bo podobno był aż rok różnicy jeżeli chodzi o bitewniaki i karcianki (poza polskojezycznymi) w latach 90tych między stolycą a prowincjami.
Z magiciem też był podobno problem z turniejowym graniem, sytuacja dopiero się wyklarowała w 1998. Co dziwne bo już w 96 roku były turnieje Doomtroopera i Kulta (wydawnictwo Mag).
Więc jesteś pewny, że aż do Golda (2001!) nie było turniejów L5R ? To jest prawie niemożliwe.
W ogóle napisałem w tej sprawie do Yoritomo. Może on trochę nakreśli historię L5R w kraju.
Akurat L5R wybuchł niczym supernowa w mojej okolicy - reset w ramach Samurai Edition. Lokalne turnieje na 20 osób...CE było już solidnym wykruszaniem się środowiska (z jednej strony promocja by AEG z drugiej umarł support BARDA, ówczesnego dystrybutora, w Kato - zmienili się pracownicy i była prawdziwa posucha). W EE graliśmy już we 2 z Jamkiem.
Jest to ciekawe co piszesz, bo Kempy też pisał, że w tych okolicach czasowych zaczynali. Możliwe więc, że ten 2007 - 2008 rok to był szczyt (możliwości/popularności ) L5R w kraju.
-
Stazi a z Warszawy jesteś czy spoza ? Bo podobno był aż rok różnicy jeżeli chodzi o bitewniaki i karcianki (poza polskojezycznymi) w latach 90tych między stolycą a prowincjami.
Tak. Jestem z Warszawy. Czy był rok różnicy to nie wiem bo wtedy nie interesowały mnie analizy stanu bitewniaków i karcianek w Polsce.
Więc jesteś pewny, że aż do Golda (2001!) nie było turniejów L5R ? To jest prawie niemożliwe.
Nigdzie nie napisałem, że nie grano turniejów. Napisałem tylko, że do pojawienia się Golda jedynym formatem granym na serio na turniejach był Open czyli dopuszczone były wszystkie karty jakie kiedykolwiek zostały wypuszczone (łącznie z pre-Imperial).
-
W Gliwicach zaczęliśmy grać w 2000. Pierwszy turniej na Polconie/Balticonie 2000 w Gdyni, potem regularnie w Katowicach (Bard) i w Bielsku (Gnom); format open. Później Gold i wycieczki do Warszawy i Bydgoszczy. W 2003 Santos z Heńkiem organizują pierwszy Kotei w PL i w tym samaym roku jedziemy do Norymbergii na pierwszy zagraniczny event (Warszawa jeździła za granicę już wcześniej).
-
Więc jesteś pewny, że aż do Golda (2001!) nie było turniejów L5R ? To jest prawie niemożliwe.
Nigdzie nie napisałem, że nie grano turniejów. Napisałem tylko, że do pojawienia się Golda jedynym formatem granym na serio na turniejach był Open czyli dopuszczone były wszystkie karty jakie kiedykolwiek zostały wypuszczone (łącznie z pre-Imperial).
Dokładnie tak jak napisał Stazi, przed Gold Edition piło grało się na turniejach bez żadnych restrykcji.... :P
... (Warszawa jeździła za granicę już wcześniej).
....rozumiem, że piszesz o wyjazdach poza rogatki i ewentualnie na wschód od Sosnowca? ;D
W ogóle napisałem w tej sprawie do Yoritomo. Może on trochę nakreśli historię L5R w kraju.
Nie chciałbym Ciebie rozczarować, ale mając na uwadze "burzliwe" przebiegi wczesnych turniejów nie sądzę aby Yori był w stanie nakreślić początki L5R w Polsce. ::)
(a tak prawdę mówiąc to nie sądzę, aby korzystał ze skrzynki mailowej podłączonej do Żelaznego Tronu)
. . . . . .
Wracając do początków to za propagację L5R w Warszawie obwiniałbym dwie osoby; Artura Szydlera (okres Anvil of Despair - 1996r. może rok później, bo już ciężko było w sklepach o ten dodatek), który wciągnął bezpośrednio lub pośrednio wielu obecnych weteranów (obficie rozdając całe decki prawie gotowe do gry) oraz zakurzonego już użuszkodnika tegoż forum zwanego dr.viktor, który czatując pod sklepem w centrum Warszawy nagabywał Bogu ducha winnych Magicowców na partię w Pierścienie (i jeszcze rozdawał im karty na prawo i lewo - commony oczywiście).
-
Ten mail Yoritomo pośrednio odsyła do jego stronki o bitewniakach. Choć jego ostatni post to info, że ma chore dziecko i nie poświęca już na figurki/hobby tyle czasu. Może odpisze.
SzyNdler ? Ten od Kryształów Czasu ? A ostatnio następca Tolkiena ? (żeby nie było człowiek Bardzo zasłużony dla hobby w kraju, tylko przeceniający swój talent literacki).
-
SzyNdler ? Ten od Kryształów Czasu ? A ostatnio następca Tolkiena ? (żeby nie było człowiek Bardzo zasłużony dla hobby w kraju, tylko przeceniający swój talent literacki).
Ten sam. Jako ciekawostke podam, ze na ostatnim Kotei w Szczyrku w 2015, gdzie byl z racji swoich obowiazkow służbowych, skusil sie nawet na udzial w turnieju. Dostal szybka lekcje poprawek w mechanice oraz losowy deck T1 (Phoenix honor) i ugral nim 3-2 (http://www.chikan.pl/index.php?topic=8599.msg116513#msg116513). :)
-
@Tara: w 2002 Sebastian wygrał EC w Metz a Boromir był (chyba) drugi na koteiu w Norymberdze. Obie miejscówy to dalej niż rogatki i Sosnowiec ;)
-
SzyNdler ? Ten od Kryształów Czasu ? A ostatnio następca Tolkiena ? (żeby nie było człowiek Bardzo zasłużony dla hobby w kraju, tylko przeceniający swój talent literacki).
Zdecydowanie ten sam.... :) grał aż do momentu kiedy Nagi zasnęły... wraz z Szyndlerem...
@Tara: w 2002 Sebastian wygrał EC w Metz a Boromir był (chyba) drugi na koteiu w Norymberdze. Obie miejscówy to dalej niż rogatki i Sosnowiec ;)
Tak było, fakt kawałek od Sosnowca jest.
-
W Bydgoszczy rozpoczęliśmy granie w legendy w okolicach połowy 1999 (pamiętam że pierwsze karty które kupowałem bo nie załapałem sie wcześniejsze to była pierwsza dostawa Perły w okolicach lata - wydaje mi się że lipiec/sierpień), część graczy rozpoczynała jakieś miesiąc do dwu wcześniej (po wizycie wspomnianego wyżej Artura Szyndlera). W momencie kiedy zaczynaliśmy turnieje na które zdarzało nam się jeździć (przed Gold) odbywały się Warszawie, Trójmieście, Krakowie (koledzy z Wrocławia twierdzą że oni też grali już wtedy ale nie zdarzyło się nam tam dotrzeć)
Na starcie był bardzo ciężki dostęp do kart / decklist etc. co powodowało że każdy dopracowywał własne rozwiązania. W okolicach Spirit Warsów grało już pod 20 osób ... niestety przerwa między tym dodatkiem a Gold edycją spowodowała że mieliśmy praktycznie reset (odeszło z grania ponad 50% graczy).
Do pojawienia się Golda graliśmy Jade extended (wszystkie karty z jade znaczkiem + ich wcześniejsze wersje -> experienced wciągał stare wersje non-exp). Jeśli ktoś miał dostęp do kart starszych (bez znaczków Jade) nikt nie robił problemów przy graniu (jeśli wygrałeś to przecież wygrałeś z deckiem open, jeśli przegrałeś to przecież był to OPEN). Turnieje kiedy pojawili się gracze "spoza miasta" odbywały się w formacie Open, podobnie było na wyjazdach.
Decki były urozmaicone i grało się przyjemnie, co skończyło się w okolicach Gold kiedy dostęp do decklist w necie stał się większy i koledzy zaczęli grać deckami kalkami (co na początku nie było jakimś wielkim problemem bo dostęp do kart był mocno ograniczony).
Odnośnie starszych edycji (Jade / przed Jade) : gra była ciut mniej zbalansowana pod względem opisywanych wcześniej kombosów (kombo sneak deadly ground nie działało z dwoma klanami (lew z domkiem pod tereny, ninja) a użycie z innymi też było często dyskusyjne (Crab czy Toturi Army które zazwyczaj miały na tyle duży fors że nie było sensu grać go; breach of etiquete działal skutecznie praktycznie z 2-3 klanami ... wczesny/pierwszoturowy na Lwa który go wyłączał i ewentualnie późny na Crane i Phoenix żeby wypracować sobie dodatkową turę na koniec gry). Kluczem do grywalności było to że na 14 grających klanów nie dało się zrobić decku opartego na kombosach które wygrywały by z każdym ... a bandwagoning powodujący że składałeś kombo przeciw jednemu decktypowi był na minimalnym poziomie.
Podejrzewam że niezależnie od tego którą edycją grać ograniczanie puli klanów w playgrupie powoduje ze któryś klan wybija się na tego najmocniejszego.
-
breach of etiquete działal skutecznie praktycznie z 2-3 klanami ... wczesny/pierwszoturowy na Lwa który go wyłączał i ewentualnie późny na Crane i Phoenix żeby wypracować sobie dodatkową turę na koniec gry).
No z tym to się nie mogę zgodzić. Trzeba przecież pamiętać, że te karty nie były same w deku. Grając honorówką Toturi's Army (na The Palace of Otosan-Uchi (http://imperialassembly.com/oracle/showimage?prefix=printing&cardid=8248&nestid=1&class=details&tagid=34&hash=c1/02,425,600,image/jpeg)) miałem zawsze 3 szt. Breach of Etiquette (http://imperialassembly.com/oracle/showimage?prefix=printing&cardid=1128&nestid=1&class=details&tagid=34&hash=c2/de,428,600,image/jpeg) w deku, a jednocześnie wspierałem je kompletem Dirty Politics (http://imperialassembly.com/oracle/showimage?prefix=printing&cardid=2005&nestid=2&class=details&tagid=34&hash=67/31,425,600,image/jpeg) i The Wind's Truth (http://imperialassembly.com/oracle/showimage?prefix=printing&cardid=8430&nestid=2&class=details&tagid=34&hash=ae/ed,427,600,image/jpeg). Wtedy działały praktycznie zawsze (pozą grą z shadowlandami, na które honor nie działał w ogóle). Moje 4 startowego honoru powodowało, że większość granych wtedy strongholdów była w zasięgu. Działało nawet gdy przeciwnik miał taki sam startowy honor jak ja, bo wtedy obaj traciliśmy honor, a ja startując z favorem, mogłem sobie tę stratę zanegować, a jednocześnie przejąć stratę przeciwnika z Dirty Politics. W późniejszej fazie gry, gdy to ja miałem więcej honoru, zagrywałem "bryczke" na siebie i odbijałem stratę z Wind's Truth. Jak doszło jeszcze Dirty Politics to kombo się zamykało. Do walki z innymi honorówkami to był rewelacyjny dek, a dzięki szybkości kręcenia honoru spokojnie dawał też radę z wjazdówkami.
-
breach of etiquete działal skutecznie praktycznie z 2-3 klanami ... wczesny/pierwszoturowy na Lwa który go wyłączał i ewentualnie późny na Crane i Phoenix żeby wypracować sobie dodatkową turę na koniec gry).
No z tym to się nie mogę zgodzić. Trzeba przecież pamiętać, że te karty nie były same w deku. Grając honorówką Toturi's Army (na The Palace of Otosan-Uchi (http://imperialassembly.com/oracle/showimage?prefix=printing&cardid=8248&nestid=1&class=details&tagid=34&hash=c1/02,425,600,image/jpeg)) miałem zawsze 3 szt. Breach of Etiquette (http://imperialassembly.com/oracle/showimage?prefix=printing&cardid=1128&nestid=1&class=details&tagid=34&hash=c2/de,428,600,image/jpeg) w deku, a jednocześnie wspierałem je kompletem Dirty Politics (http://imperialassembly.com/oracle/showimage?prefix=printing&cardid=2005&nestid=2&class=details&tagid=34&hash=67/31,425,600,image/jpeg) i The Wind's Truth (http://imperialassembly.com/oracle/showimage?prefix=printing&cardid=8430&nestid=2&class=details&tagid=34&hash=ae/ed,427,600,image/jpeg). Wtedy działały praktycznie zawsze (pozą grą z shadowlandami, na które honor nie działał w ogóle). Moje 4 startowego honoru powodowało, że większość granych wtedy strongholdów była w zasięgu. Działało nawet gdy przeciwnik miał taki sam startowy honor jak ja, bo wtedy obaj traciliśmy honor, a ja startując z favorem, mogłem sobie tę stratę zanegować, a jednocześnie przejąć stratę przeciwnika z Dirty Politics. W późniejszej fazie gry, gdy to ja miałem więcej honoru, zagrywałem "bryczke" na siebie i odbijałem stratę z Wind's Truth. Jak doszło jeszcze Dirty Politics to kombo się zamykało. Do walki z innymi honorówkami to był rewelacyjny dek, a dzięki szybkości kręcenia honoru spokojnie dawał też radę z wjazdówkami.
szybkość kręcenia honoru ... opieranie się na całym zestawie było bardzo silne ale same breach of etiquete nie robiło gry ... wszystko zależało od tego czym grał przeciwnik, jeśli miałbyś w mieście 5 solidnych graczy w składzie typu shadowlands, ninja, naga, scorpion, TA z folowerkami na Otosan uchi podejrewam że współczynnik wygranych nie był by rewelacyjnie wysoki i dość szybko ilość breach of etiquete spadła by do 2 lub nawet 1
-
...jeśli miałbyś w mieście 5 solidnych graczy w składzie typu shadowlands, ninja, naga, scorpion, TA z folowerkami na Otosan uchi podejrewam że współczynnik wygranych nie był by rewelacyjnie wysoki i dość szybko ilość breach of etiquete spadła by do 2 lub nawet 1
całość wypowiedzi sprowadzę do tekstu, który uwielbiałem; - "a to u Was tym grają? :o :o :o"
-
szybkość kręcenia honoru ... opieranie się na całym zestawie było bardzo silne ale same breach of etiquete nie robiło gry ... wszystko zależało od tego czym grał przeciwnik, jeśli miałbyś w mieście 5 solidnych graczy w składzie typu shadowlands, ninja, naga, scorpion, TA z folowerkami na Otosan uchi podejrewam że współczynnik wygranych nie był by rewelacyjnie wysoki i dość szybko ilość breach of etiquete spadła by do 2 lub nawet 1
Hitomi ma generalnie rację, ale i tak chętnie odpowiem na Twoje zarzuty. Kręcenie honoru miało kluczowe znaczenie bo dek był w stanie bez problemu dobić do 40 honoru w 5 turze i to bez żadnej interakcji z przeciwnikiem. Same eventy, holdingi, postacie i różne akcje z fate'a wystarczały do tego. Jeśli przeciwnik wystawił jakiekolwiek postacie (a facelessy wtedy się raczej nie zdarzały) i mogłem zarzucić jakieś pojedynki to spokojnie dawało się skończyć w 3 turze. Właśnie ze względu na tą szybkość dek wymagał tylko minimalnej ilości mety do obrony. Dek bazował na tanich postaciach i holdingach więc był też bardzo odporny na kiepskie podejście.
Grając TA sam grałem też blitzem na tym samym strongholdzie i mogę Cię zapewnić, że honorówka była o wiele bardziej niezawodna i o wiele bardziej odporna na złe podejście. Blitz działał właściwie tylko na ludzi, którzy nie mieli doświadczenia w walce z takim dekiem i popełnili błędy w pierwszych 2 turach (np. wystawiając standardowo holdingi zamiast postaci). Co do innych wymienionych przez Ciebie klanów to:
- shadowlandy - to był wtedy mój drugi klan i choć nie uważam siebie za wybitnego gracza to doskonale znałem ich mocne i słabe strony. Oczywistym jest, że honorówką grało się przeciwko nim dosyć trudno, ale nie było to niewykonalne. Najbardziej nieprzyjemne karty u nich to był Evil Portents (http://imperialassembly.com/oracle/showimage?prefix=printing&cardid=2395&nestid=1&class=details&tagid=34&hash=19/fe,426,600,image/jpeg) (Toku (http://imperialassembly.com/oracle/showimage?prefix=printing&cardid=8617&nestid=5&class=details&tagid=34&hash=97/b7,427,600,image/jpeg) bardzo tego nie lubił ;D) i Dark Oracle of Water (http://imperialassembly.com/oracle/showimage?prefix=printing&cardid=1848&nestid=1&class=details&tagid=34&hash=fe/83,427,600,image/jpeg).
- ninja i scorpion - mieliśmy gościa, który grał tylko nimi i robił to naprawdę bardzo dobrze. Muszę przyznać, ze były to chyba najtrudniejsze gry głównie ze względu na Shoju Senseia (http://imperialassembly.com/oracle/showimage?prefix=printing&cardid=7074&nestid=1&class=details&tagid=34&hash=af/db,427,600,image/jpeg) i Way of Shadow (http://imperialassembly.com/oracle/showimage?prefix=printing&cardid=9260&nestid=1&class=details&tagid=34&hash=b7/40,430,600,image/jpeg), które mogli sobie wtasowywać do deku w nieskończoność.
- naga - nimi i tylko nimi grał Artur Szyndler. Wiele można mu zarzucić, ale na pewno nie to, że był słabym graczem. U nag głównym problemem był Rise from the Ashes (http://imperialassembly.com/oracle/showimage?prefix=printing&cardid=6342&nestid=1&class=details&tagid=34&hash=e9/d4,426,600,image/jpeg) w czasie którego miały czas się rozbudować, ale nawet pomimo tego dawało się z nimi wygrać.
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że takie licytowanie się do niczego nie prowadzi i nikogo nie przekonuje, ale ponieważ tak tu ostatnio spokojnie więc.. co szkodzi podyskutować. ;)
-
Nie chodzi o licytację ... bardziej o to że kluczowe karty z ery przed Gold współgrały z wieloma innymi robiącymi podobny efekt i dzięki temu że to była kolejna karta robiąca podobny efekt była demonizowana (plus że dostęp do Breach of Etiquete był ułatwiony z powodu wznowień i tego że był to Uncommon, więc występowała częściej niż pozostałe więc pamiętamy więcej zagrań).
Ja mam cały czas wrażenie że zarówno honorówki jak dishonorowe decki nie okupowały wtedy topów ... zazwyczaj były tam szybkie decki zjadające prowincje w tempie mocno ekspresowym. No ale zbyt starałem się cieszyć z gry by przywiązywać się jedynie do wyników turniejowych, zdarzało się sporo graczy którzy chcieli dokonywać niemożliwości (tego co uważało się za niemożliwe do wykonania w danym klanie).
-
Yori(tomo) ani dr.virus się nie odezwali.
Za to Artur Szyndler okazał się bardzo kontaktowym człowiekiem i kopalnią wiedzy. Poniższe informacje pochodzą z rozmowy telefonicznej z nim.
L5R zaczęło się w Polsce niedługo po premierze w USA. Końcówka 95 albo początki 96. Rozpoczęły go osoby z Krakowa, sprowadzały karty na własną rękę i przez nich się zamawiało. Dostęp w sklepach był wtedy utrudniony i zdecydowanie DoomTrooper i Magic miały przewagę. Osoby związane z czasopismem Magia i Miecz nie interesowały się L5R ccg w żaden sposób nie wspierały gry. L5R znalazło stałe miejscówki w Krakowie Szeherezada a w Warszawie Strefa51, dodatkowo silna ekipa uformowała się we Wrocławiu. Gra rozszerzała się na inne miasta i dość szybko zdobywała graczy ale Kraków pozostawał polską stolicą L5R. Turnieje grano prawie od początku więc od 1996 - w formacie otwartym - wszystkie karty były legalne. W pamięci A.Szyndlera zapisała się dominacja decków na honor, wspominałem o "breach of etiquete" ale mówił, że Lew i Żuraw spokojnie mogły wygrywać w 3 turze, szczególnie opłacały się pojedynki. Skorpion i dyshonor nie za bardzo dawał radę. Sytuacje zmieniał fakt, że często grano wówczas na 4 graczy, co ciekawe w formacie każdy na każdego. Więc kompletnie zmieniało to wymagania wobec decku i talia ułożona na 2 (np. wspomniany honor) mogła mieć bardzo ciężko. Jade Edition (wsparta legalnym Imperial) była szczytem L5R. Nie było większych problemów z combosami bo dostęp do najmocniejszych kart był ograniczony. Gra otrzymała jednak 2 ciosy, po których kwitnąca polska społeczność i sama gra miała już się nie pozbierać i wytraciła impet. Nowy layout i rewersy kart (Spirit Wars listopad 2000) a następnie obcięcie liczby frakcji i skupienie się na typowo ludzkich przynależnościach w Gold Edition (2001), te czynniki zdaniem A.S były zabójcze dla społeczności L5R w Polsce. Odpadło wtedy dużo graczy, w tym najbardziej oddanych i wydających na grę najwięcej. Wywarło na nim silnie negatywne wrażenie zbiorowe spalenie kart z nielegalnych już edycji przez kilku fanów. Sam A.S zniósł jeszcze zmienienie layoutu ale nie podarował likwidacji Nagi. Trzyma dalej karty z Imperial i Jade, których są 22 klasery (zbierał każde rare do 3 sztuk).
Co do L5R LCG A.S przewiduje, że będzie bardzo dobry start ale szybkie wytracanie graczy. Sam był entuzjastą Inwazji i wydawca rozczarował go zamknięciem tytułu. Nie jest również przekonany co do zbyt głębokich zmian w L5R, w ogóle nie jest pewny czy to do końca będzie jeszcze "L5R". Ale uważa, że gra jest potrzebna i znajdzie swoje miejsce w Polsce obok GoT2. Zapowiedział, że na pewno kupi LCG i zagra.
Z ciekawostek trwają prace nad Kryształami Czasu RPG, przechodzą z k100 na k10. Będzie dużo mniej liczenia.
-
Co do szczytu popularności L5R w Polsce nie potrafię się z Szyndlerem zgodzić. Scena turniejowa właśnie w czasach Golda i Diamonda zaczęła się najbardziej rozwijać. W tamtych czasach potrafiliśmy mieć zwykłe lokalne turnieje w Gliwicach na 30 osób. Plus pierwszy polski Kotei w 2003 roku (końcówka Golda). W tym czasie odbywały się jedne z większych zawodów w europie z naszymi zawodnikami - Koteie w Norymberdze, ME w Luksemburgu itd. Wydaje mi się że liczba graczy zaczęła się zmniejszać w okolicach Emperora a Ivory pociągnęło na dno.
-
Dziwi taka rozbieżność w ocenie sytuacji na przełomie Jade/Gold. Pewnie uzależnione to było od struktury lokalnej społeczności. Rozumiem, ze dla niektórych wprowadzenie sztywnej legalności po latach samowolki mogło być szokiem (moje karty, bezużyteczne?) gdzie z kolei dla innych to był idealny punkt wejścia "na świeżo". I jeśli jedna grupa było znacznie większa niż druga to albo scena zamierała albo rozkwitała.
Jedno jest chyba pewne - gdyby w 2016 wyszedł Onyx to wraz z mocnym powrotem Naga (Akasha) - Warszawa odzyskałaby mocno zakręconego entuzjastę, który mógłby zrobić wiele szumu wokół gry (in plus).
Dzięki Mishima za ten post.
-
Łoho ale się rozgadało tu o przeszłości.
Samemu tez się czegoś dowiedziałem, no ale ja w sumie dość świeży gracz...
Mnie nie podobał się za bardzo stary layout kart, widziałem je chyba znacznie wcześniej. Nie zainteresowały mnie wtedy krążki, ale jak pewnego czasu będąc na turnieju Magica w Gnomie* zobaczyłem jak Ganbitsu gra z Kaczorem w krążki spodobała mi się gra i no cóż wciągnąłem się, a był to okres mniej więcej połowy EE***. No i w Bielsku gdzie była wtedy dość zgrana ekipa dawało się grać. Jako że grałem kiedyś w rpg jako Ise Zumi moim wyborem był Smok, ale odradzano mi Monków jako słabych więc dostałem 3 wypasione klamki i pomogli mi złozyc Kensaj Dragona którego do dziś bardzo ciepło wspominam mimo ze nie był to top tier wtedy.
(jeśli o moje karcianki chodzi to były to DT potem trochę magica potem stary LoTR ten zdjęciowy i znów magic)
*(wiem że Second City już wtedy wyszło nie wiem jaki to był dokładnie czas..)
***(to MIAŁ być półmetkiem Emperora ale przedwcześnie skończyli go Ivory)
-
Co do szczytu popularności L5R w Polsce nie potrafię się z Szyndlerem zgodzić. Scena turniejowa właśnie w czasach Golda i Diamonda zaczęła się najbardziej rozwijać. W tamtych czasach potrafiliśmy mieć zwykłe lokalne turnieje w Gliwicach na 30 osób. Plus pierwszy polski Kotei w 2003 roku (końcówka Golda). W tym czasie odbywały się jedne z większych zawodów w europie z naszymi zawodnikami - Koteie w Norymberdze, ME w Luksemburgu itd. Wydaje mi się że liczba graczy zaczęła się zmniejszać w okolicach Emperora a Ivory pociągnęło na dno.
Mi też się wydaje, że to co piszesz jest najbliższe prawdy. Artur Szyndler przestał grać po odejściu Nag więc siłą rzeczy stracił kontakt ze społecznością i przestał trzymać rękę na pulsie. Stąd może wynikać taki, a nie inny pogląd na popularność L5R w tamtym czasie w Polsce. Po 5 latach wydawania dodatków i ogromnej ilości legalnych kart, próg wejścia w Open'a był bardzo wysoki. Dopiero po resecie i wprowadzeniu Golda zaczęło się pojawiać więcej nowych graczy. Wcześniej zdarzało się, że ludzie pożyczali na turnieje po pół deku, bo dostęp do starych dodatków w Polsce był żaden, a mało kto miał tyle hajsu, żeby ściągać karty na sztuki z zachodu (użyteczne erki dochodziły do $30-40 za sztukę).
-
Może źle to ująłem. Jego zdaniem edycja Jade była świetna-kompletna, a gra szybko zyskiwała nowych graczy. Po "rotacji" około 2001 ubyło wielu wartościowych graczy, którzy tworzyli scenę i wydawali na karty dziesiątki tysięcy złotych. W odróżnieniu od magica niestety nie było tu formatu vintage. Zastąpili ich nowi. A dziś ci nowi (zaczynający 2001) to już weterani :)
Ja sobie mogę doskonale wyobrazić jaki musiał być szok gdy w 2001 (ceny w MtG były już wtedy kosmiczne) okazało się, że chase rare L5R z 1995 czy 96 są mało warte. A L5R miało być alternatywą dla MtG - a tu finansowe rozczarowanie/ poczucie bycia oszukanym graczy.
Odnośnie dostepności kart, przyznał, że ze starszymi Imperial Edition był problem jeszcze w latach 90tych. Ale generalnie w kolejnych dodatkach był ciut wyższy power level więc nie było tragedii nawet jeżeli ktoś zaczął kupować dopiero w Jade.