Chikan Gatsu forum
Aktualności:
Spaliliśmy knajpę, aby zbudować nową.
Strona główna
Forum
Pomoc
TinyPortal
Szukaj
Kalendarz
Zaloguj się
Rejestracja
Chikan Gatsu forum
»
Forum
»
Chikan Gatsu
»
Tell the Tale
»
I opowadanie w Lotusie - nagroda dla Fabera z ME 2005
« poprzedni
następny »
Drukuj
Strony: [
1
]
Autor
Wątek: I opowadanie w Lotusie - nagroda dla Fabera z ME 2005 (Przeczytany 1435 razy)
gaijin
Crane Clan
eternal Personality
Wiadomości: 2284
I opowadanie w Lotusie - nagroda dla Fabera z ME 2005
«
dnia:
2006-10-31, 10:53 »
Tłumaczenie: gaijin (M.W.)
Ichizo westchnął i zarzucił na ramię ciężki worek. Pot spływał po twarzy młodego rolnika, gdy ten w zadumie rozglądał się po okolicy. Nie widząc nikogo, zszedł do rowu niedaleko rozstajów. Na pewno nikt nie przywiązałby do tego większej wagi, gdyby przyjechał do Kosaten Shiro trochę później, niż się go spodziewano. Jego ojciec nigdy nie dowiedziałby się, że podatki przywiezione zostały kilka godzin później. Jeśli dostawa byłaby aż tak ważna, mógł wysłać jednego z braci do pomocy w noszeniu ryżu.
Układając się do drzemki, Ichizo zauważył pióropusz dymu unoszący się w niebo na południe od niego. Dziwne, bo nigdy wcześniej czegoś takiego nie widział.
Nagły tętent kopyt przeraził młodego rolnika, który złapał swój ciężki sak i wpełzł w wysoką trawę, nie zwracając uwagi na gęste błoto oblepiające mu ubranie. Bandyci mogliby zrobić o wiele gorsze rzeczy, niż tylko go pobrudzić. Ichizo czekał prawie nieruchomo, gdy odgłos kopyt wzmagał się coraz bardziej.
Zobaczył samotnego jeźdźca w błyszczącej, zielono-złotej zbroi. Sądząc po wyglądzie był to raczej samuraj Klanu Smoka, a nie bandyta. Co taki wojownik robiłby jednak tak daleko na południu? Choć już nie tak przerażony jak wcześniej, Ichizo nie mógł zdobyć się na wyjście ze swojej kryjówki.
Po kilku chwilach dał się słyszeć odgłos zbliżania się kolejnego jeźdźca. Ten również, podobnie jak pierwszy, nosił się na zielono i złoto.
- Jakie nowiny, Mareshi? – zapytał chrypliwie przybysz, który okazał się być kobietą.
- Negocjacje przybrały niepożądany obrót – odparł łagodnie pierwszy jeździec.
Jej wzrok skierował się w dal za jego plecami, w stronę słupa dymu unoszącego się nad pobliskim miastem.
- Co się stało w Kosaten Shiro? – zapytała.
Mężczyzna obejrzał się przez ramię, a następnie spojrzał na nią poważnie.
- Generale Kei, wracaj do Pana Satsu – powiedział. - Powiedz mu, że Kosaten Shiro płonie…i że będziemy potrzebować posiłków.
- Jak to się stało, Mareshi? – spytała nie mogąc złapać oddechu.
- Wiedziałaś czemu Pan Satsu mnie tu wysłał – odparł gorzko. - Jakiej odpowiedzi Klanu Żurawia się spodziewałaś? Wojenne bębny zaczęły wybijać już swój miarowy rytm. Musimy dostosować do nich swój marsz i to szybko, albo zostaniemy zniszczeni.
Kei milczałą przez dłuższą chwilę. - Tak jest, Mareshi – powiedziała w końcu. – Powodzenia, dopóki nie wrócę z pomocą.
Mareshi, nic nie mówiąc, skinął głową.
Dwaj członkowie Klanu Smoka odjechali szybko drogami, którymi wcześniej przybyli, wracając do swojego władcy albo na pole bitwy, i zostawiając ukrytego, skulonego w rowie chłopa. Ichizo poczekał aż znikli w oddali, podniósł się i pobiegł z powrotem do swojej wioski tak szybko, jak mu na to pozwalały jego zmęczone nogi. Worek ryżu leżał zapomniany w trawie. Nagle w umyśle chłopaka pojawiły się o wiele gorsze rzeczy niż mała zwłoka w zapłacie podatków.
Zapisane
Drukuj
Strony: [
1
]
« poprzedni
następny »
Chikan Gatsu forum
»
Forum
»
Chikan Gatsu
»
Tell the Tale
»
I opowadanie w Lotusie - nagroda dla Fabera z ME 2005