Chikan Gatsu forum
Chikan Gatsu => Geisha House => Wątek zaczęty przez: Yoshimitsu w 2010-09-01, 21:15
-
Jestem cały czas jeszcze nowym graczem, więc moja refleksja może być mało obiektywna, ale... jak to jest z rozwojem środowiska L5K w kraju? Odnoszę wrażenie, że jedynymi miejscami, w których cokolwiek się dzieje, są Bydgoszcz, Kraków i Szczecin. Chodzi mi tu o jakieś eventy o otwartym charakterze, a nie o spotkania organizowane wewnątrz własnego grona. Czy w Polsce są tylko 3 sklepy zainteresowane promocją L5K? W innych miastach nie da się nic zorganizować?
Zresztą nie chodzi tylko o eventy, ale - co chyba jest jeszcze ważniejsze dla pozyskiwania nowych graczy - o w miarę regularną możliwość pogrania i spotykania się z ludźmi, ale w taki sposób, że widać na zewnątrz, że np. w danym punkcie (sklepie) gracze spotykają się regularnie, tak że ktokolwiek byłby zainteresowany grą, ma możliwość dołączenia. Nie da się tu uniknąć porównania do MtG - wiadomo, że właściwie w każdym sklepie z grami gra się w to regularnie. Tymczasem znam sklepy, które nawet nie znają nazwy L5K...
Bez takich rzeczy nie da się rozwinąć środowiska. Sam dołączyłem do tego, bo jestem wieloletnim graczem w L5K rpg, więc w końcu postanowiliśmy ze współgraczami zobaczyć, czym się to je. Ale w L5K rpg gra w Polsce chyba jeszcze mniej ludzi niż w ccg - i to chyba głównie ci, którzy pamiętają jeszcze, jak u nas ukazało się kilka pierwszych poderęczników do I edycji...
-
Bo Chwalisz to Ch.. ;D .
-
Osobiscie wydaje mi sie ,ze srodowisko sie rozwija i mamy coraz wiecej graczy. Byl taki kotei ze 3 lata temu gdzie bylo kolo 50 osob, w tym roku bylo wiecej - tendencja rosnaca. Co prawda rozwoj przypomina dynamika wyscigi zolwi , ale niemniej jednak widac postep.
my w szczecinie przez ostatni rok pozyskalismy 3 graczy, a kilku odchowanych pojechalo w swiat szukac szczescia, staramy sie wciagnac ludzi w sklepie do grania, ale raczej bez wiekszych sukcesow ( sklep przejawia nikle zainteresowanie - wiec moze tu jest pies pogrzebany). Niemniej jednak mapa polski jest dosc gesto usiana legendowymi graczami. no i zdecydowanie na poludniu jest wiecej graczy.
mamy: trojmiasto, bydgoszcz, torun, szczecin, poznan, warszawa, wroclaw, katowice, gliwice, jaworzno, bielsko, krakow, wadowice, wieliczka i pewnie jeszcze kilka miast ktorych nie wymienilem, a w ktorych ludzie graja w legende.
tez uwazam, ze jak ktos inwestuje w kartoniki to nie po to zeby trzymac je w szafie zeby sie kurzyly , tylko po to zeby nimi napierdalac.
na dobra sprawe promocja powinien zajac sie dystrybutor, ale niestety jest tak, ze robia to gracze.
-
Z wieliczki mamy jednego gracza :D Chyba ze sa jacys dobrze zakamuflowani.
W krakowie tez to zbyt pieknie nie wyglada, bo niby Bard sie zajal l5r, ale w efekcie wyszlo to tak ze przybylo ze 3 graczy ktorzy pojawili sie na 1 - 2 turniejach i nara. Wrocilo kilku starych graczy, ale to raczej casualowo. Takze mowiac o jakims wielkim rozwoju to przesada, aczkolwiek idzie w dobrym kierunku. Powoli, bo powoli, ale przynajmniej jakos idzie. Kiedys, w lotusie chyba, wygladalo to tak ze gralismy w 5 (slownie: piec. Takze kazdy mial po jednym ringu i razem moglismy stworzyc kapitana planete) osob, a teraz przynajmniej jest po te 10-12 osob na turniejach.
-
ha ha - marecki wyjechał w swiat w poszukiwaniu chleba...nie jest tak źle pinkol jak mówisz - baza graczy w krakowie to ponad 30 osób - część z nich to niestety stare pryki więc ciężko u nas o wybitną częstotliwość pojawania się gdziekolwiek - ale w tym roku zaczęli/wygrzebali się: Jared, Koal, Olo, Brzózka, Palantir, Mirumo i jeszcze killu ichniejszych których nie pamiętam z imienia - trzeba po prostu dbać o środowisko żeby graczy z roku na rok było coraz więcej
-
Jestem cały czas jeszcze nowym graczem, więc moja refleksja może być mało obiektywna, ale... jak to jest z rozwojem środowiska L5K w kraju? Odnoszę wrażenie, że jedynymi miejscami, w których cokolwiek się dzieje, są Bydgoszcz, Kraków i Szczecin. Chodzi mi tu o jakieś eventy o otwartym charakterze, a nie o spotkania organizowane wewnątrz własnego grona. Czy w Polsce są tylko 3 sklepy zainteresowane promocją L5K? W innych miastach nie da się nic zorganizować?
oj czuję się bardzo obrażony a katowice nie wymienione? najwiekszy stronghold store w polsce? najwieksza średnia liczba graczy pojawiających graczy ( wakacje to inna historia) czy bielsko gdzie pojawiło się 30 graczy? albo wrocław który ma stabilną dużą liczbę graczy?
a koteie
to pierwszy 54
drugi 75
trzeci 79
czwarty 68
piąty 49
szósty 76
siódmy 71
ósmy 81
niewiem czy to taki duży rozwój może byćże bardziej migracja kiedyż legenda to było w 90% połodnie i centralna polska (ah pamiętam te lokalne turnieje w gliwicach czy w czewie na 40 osób) teraz to się przesuneło na północ i zachód
-
Ja muszę bronić Bielsko, przez całe wakacje można było w ciemno pójść dwa razy w tygodniu: w środę i sobotę i zawsze był turniej :)
Prawda, że w wakacje sporo osób jest w rozjazdach i zdarzało się grać na środowym turnieju w 6 osób, ale chyba zawsze coś się działo.
Jak dobrze pójdzie to na następny sezon koteiowy trochę osób z BB się pojawi :)
-
Potwierdzam. W sobotę można wjechać w ciemno i zawsze się wystarczająco osób na turniej skroi.
-
Sorki wielkie za pominięcie innych miast, o których mówicie. Czy wspominałem juz, że relatywnie rzecz biorąc jestem jednak nowym graczem? :P
Czyli co? Z lektury Waszych postów wyciągam wniosek że to Warszawa jest dziurą w tym zakresie... >:(
-
Warszawa jest po prostu dziurą ;)
Ten dodatek na końcu niepotrzebny ;D
-
Pozwolę sobie rozwinąć temat (a potem trochę popracować nad wiadomością i przerobić na esej :) )
Temat :
Dlaczego Legenda nie cieszy się wielką popularnością, i dlaczego istniejące grono fanów nie jest w stanie rozpropagować L5R w stopniu porównywalnym do MtG czy WoW?
Rozumiem, że można odnieść wrażenie, że panuje tu marazm i misięniechiejstwo. Scena turniejowa raczej skromna, i nie widać rzesz graczy w każdym dostępnym zakątku globu. Ale nie zwalałbym winy na graczy, tylko na specyfikę samej karcianki. Przyjrzyjmy się :
1) L5R jest grą, której historia toczy się w specyficznym świecie. O ile klimat fantasy utrzymywany przez takie MtG jest łatwo rozpoznawalny dla każdego, orientalne fikimiki nie każdego kręcą w taki sam sposób. Część po prostu tego nie lubi, lub nie chce im się zainteresować tematem który na pierwszy rzut oka wygląda "inaczej". Porównaj liczbę i rodzaj graczy praktykujących D&D czy Warhammera z L5R RPG. Różnice są kolosalne. Ciężko jest kogoś nowego złowić 'na obrazki' lub 'na klimat', jeżeli już wcześniej nie miał jakiejś styczności z orientem. Ci, którzy mają taki kontakt, przeważnie są już na tyle mocno osadzeni w swoim obecnym hobby (najczęściej : anime, L5R RPG czy kultura wschodu), że po prostu nie mają czasu, chęci lub motywacji do pakowania się w nowe, obciążające finansowo hobby. Dodam też, że zauważyłem wśród graczy L5R RPG ciekawą tendecję - odsetek graczy L5R który 'uprawia' inne dyscypliny hobbystyczne, takie jak karty czy figurki, jest mniejszy niż w przypadku innych rolplejowców czy osób nie grających w ogóle. Wszystko to poważnie zawęża bazę rekrutacyjną. Osobnym problemem jest to, że historyjka jaka toczy się w tle Legendy niejako zmusza do zainteresowania się tematem. Ciężko znaleźć ludzi, którzy grają w L5R CCG i kompletnie nie interesują się tym co dzieje się w Cesarstwie, kto żyje, kto umarł, co komu spadło na głowę. Tego rodzaju podejście jest specyficzne dla Legendy - w takim WoW czy MtG czy DuelMasterze czy VtES (czy : inne) regularnie gra się gołym tekstem z karty, nie zwracając uwagi na fluff. Znam paru graczy, którzy pograli w L5R ale znudziła im się właśnie ta ciągła obecność fluffu w każdym aspekcie gry - nie dało się pograć czysto 'mechanicznie'.
2) L5R ma trudne zasady. Po prostu. Zasady dotyczące Inwazji czy Magica mieszczą się na małym karteluszku, zasady do legendy wydrukowane w wersji skróconej na kartach składają się na małą talię... Do diabła, sama sekwencja tury w L5R może zająć więcej miejsca niż skrót zasad do Inwazji! To poważnie utrudnia łowienie nowych graczy metodą 'masz talię i zagraj' - zanim można się pobawić, trzeba się dużo nasłuchać, to wtedy, tamto wtedy, czytaj tekst na kartach bo to ważne. Legenda ma (obecnie tylko) 10 typów kart, każdy z tych typów kart ma osobne zasady specyficzne tylko i wyłącznie dla siebie, kilka zasad specjalnych zawartych w podręczniku, o których trzeba pamiętać (taktyk, seppuku, naval, favor...) - i tak dalej i tak dalej. Dla osoby, która wcześniej nie miała do czynienia z karciankami może to być bardzo zniechęcające. Dla osoby, która wcześniej grała w karcianki inne - zasady są trudniejsze w porównaniu do innych. Nowego przyciągnąć trudno, ogranego - wcale nie łatwiej, ponieważ tutaj trzeba przełamać jego niechęć do pakowania się w nowy system, a czasami także niechęć do karcianek jako takich. Złe rozdanie boli całe życie.
3) L5R nie ma supportu turniejowego. Właściwie - nie ma żadnego godnego uwagi supportu turniejowego. Jedynym elementem, który bije na głowę wszystkich konkurentów jest historia i wpływ, jaki mają na nią gracze. To świetna motywacja dla tych, którzy mocno wsiąkli w klimat i intensywnie grają. Możliwość osadzenia na tronie jakiegoś szczura (zgiń, przepadnij) czy zobaczenia swojego nazwiska wydrukowanego na karcie - bezcenna. Z drugiej strony - za uczestnictwo w turniejach dostajesz ładne promeczki, w liczbie 8 nowych wzorów na rok; możesz tę liczbę zwiększyć o ile wydasz 1000zł za wyjazd do Francji na naprawdę duży turniej, wtedy wrócisz z kilkoma dodatkowymi wzorami kart. I jest szansa, że wyjazd ci się zwróci, tzn. przywieziesz nagród (kart) za 1000zł. Łał. Posługując się przykładami tylko z Wrocka - kumpel wygrał Tygrysa jakiegośtam w lokalnym turnieju WoW w Bardzie, puścił go za ponad 2000zł (dwa tysiące). Turnieje z (realną) szansą na takie nagrody odbywają się w lokalnym sklepie kilka razy w roku. Drugi kumpel przeszedł 2 szczeble eliminacji i skończył z PSP w czasie, gdy wchodziło ono na rynek (i było odpowiednio drogie). Są ludzie (to już nie jest Wrocek), którzy zarabiają na graniu w MtG - ze względu na pule nagród, jakie są oferowane na turniejach. Niestety, tego rodzaju atrakcje są dostępne przy masowym graniu i ogromnym wsparciu ze strony firmy macierzystej - na co AEG sobie nie pozwoli ze względu na finanse.
Podsumowując - L5R CCG jest grą dla fanów. De facto niszową. Spójrzmy na współczesną scenę. Najstarsi gracze zaczęli w czasach, gdy było to coś nowego i nietypowego - wtedy WoW nie istniał, MtG było młode i niewinne, żyły jeszcze Star Trek czy Doom Trooper oraz Star Wars. Większość osób gra, bo intensywnie grali ich znajomi - dlatego się wciągnęli. Nowi rekruci to w większości fani którzy zainteresowali się tę karcianką ze względu na intensywnie grających znajomych, lub tacy którzy byli mocno zainteresowani klimatem i karciankę znaleźli podczas poszukiwań wiedzy o ulubionym temacie.
Spora część graczy to 'spadochroniarze', którzy po śmierci 'swojej' karcianki szukali w co mogliby zagrać w tym samym gronie i przerzucili się na L5R - u nas była to grupa Star Wars (Chikan Gatsu O-Kami to 100% ex-StarWarsowcy), gdzie indziej m.in. GoT (pozdrowienia dla Feroza). Ciężko jest w takich warunkach werbować nowych graczy, wymaga to odpowiednich warunków, podejścia i po prostu szczęścia.
Teraz słów kilka o graniu 'publicznym'. Od lat jestem zwolennikiem grania w miejscach dostępnych dla każdego, tak, by potencjalni nowi gracze mogli zobaczyć grę w akcji. Karcianka nie może stać na półce, tak się nie sprzeda - musi funkcjonować jako żywa gra z żywymi ludźmi, w miesjcu, w którym się ją sprzedaje. Dla potencjalnych klientów, którzy pojawiają się w sklepie 'growym'. U nas chłopaki z Barda mają do nas kontakt i wiedzą, co mają robić, gdyby ktoś zainteresował się legendą pod naszą nieobecność (a Hum za to, że sprzedał starter i nie wie komu już dostał opieprz). Spotykamy się też na tyle regularnie, że można na nas trafić w miarę łatwo. Temu też służy informacja na tym forum - gdzie można natrafić na ludzi z poszczególnym lokacji. Dlatego ja kupuję boxy w Bardzie, bo nie chcę, żeby machnęła ręką na karciankę - co spowoduje jej wymarcie.
A teraz dobre wieści. Pomimo tego, że jest jak jest (o czym było wyżej), to jest fajnie. Środowisko mamy zgrane na skalę krajową, gdzie nie pojedziesz spotkasz samych znajomych. Regularnie organizowane są Koteje i inne duże imprezy, regularnie organizowane są lokalne turnieje. Owszem, istnieje kilka miejsc w których pograć ciężko - głównie Warszawa (z tego co kiedyś mówili mi tamtejsi gracze - bo nie ma sklepu który by się tym zajął) i północno-wschodnia część kraju. Pchamy się na lokalane imprezy fantastyczne aby przypomnieć o swojej obecności, jesteśmy obecni w sklepach które sprzedają karciankę (lub nawet nie, bo może zaczną), ciągniemy za uszy potencjalnych chętnych ... i nasze szeregi pomału rosną. Może nie tak szybko jakbyśmy chcieli, ale, szczerze mówiąc - jedną z zalet L5R CCG jest to, że grają w nią ludzie, którzy są pasjonatami, nie robią tego dla kasy i czują klimat.
Zatem, droga braci legendowa - pozdrawiam was! Świetnie że jesteście, świetnie się z Wami bawię!
A ty zamiast narzekać, że mało i że nic się nie dzieje weź się do roboty. Ilu graczy przekabaciłeś dzisiaj :P ?
-
Oświecę Cię drogi sejmitarze - w tej grze nie można wygrać pieniędzy...
-
Nie mogę się zgodzić z twierdzeniem, że l5r ma skomplikowane zasady. Podstawowe zasady są banalnie proste i można się ich nauczyć w 5 minut, grę komplikują dopiero poszczególne karty, czyli dokładnie tak jak w MtG.
Co do narzekania na ilość graczy... macie 70 - 80-osobowe turnieje co czyni l5r drugą albo trzecią karcianką pod względem popularności w Polsce? Nie żyjemy w USA czy Francji, w naszym grajdole takie rzeczy jak CCG, RPG czy bitewniaki są stosunkowo mało popularne a co za tym idzie graczy jest mniej.
-
..., w naszym grajdole takie rzeczy jak CCG, RPG czy bitewniaki są stosunkowo drogie a przez to mało popularne a co za tym idzie graczy jest mniej.
Poprawione
-
Nie mogę się zgodzić z twierdzeniem, że l5r ma skomplikowane zasady. Podstawowe zasady są banalnie proste i można się ich nauczyć w 5 minut
Sie spytam kiedy ostatnio probowales wytlumaczyc zasady krazkow osobie nie grajacej wczesniej w karcianki? Nie da sie tego zrobic w 5, 10 czy 15 minut.
-
Imo to co sejmitar i klusek napisali jest zarowno plusem jak i minusem l5r. Minusem, bo fajnie by jednak bylo zeby nie bylo tak ze jadac gdzies na turniej zwraca sie on tylko jak zajmuje sie miejsca 1-4, a pozniejsze czasem jest sie na 0 albo w plecy. Plusem (i tutaj jak dla mnie ten plus jest glownym powodem dla ktorego gram w l5r) jest to ze w srodowisku sa duzo fajniejsi ludzie z ktorymi mozna grac. Nie ma takiego bucowania jak bylo w magicu jak kiedys gralem, co w sumie mnie odpychalo strasznie od tej gry.
-
Nie mogę się zgodzić z twierdzeniem, że l5r ma skomplikowane zasady. Podstawowe zasady są banalnie proste i można się ich nauczyć w 5 minut
Sie spytam kiedy ostatnio probowales wytlumaczyc zasady krazkow osobie nie grajacej wczesniej w karcianki? Nie da sie tego zrobic w 5, 10 czy 15 minut.
Osobie, która nie miała nic wspólnego z grami karcianymi, trudniej zasady wytłumaczyć szybko, to oczywiste. Co chciałem zaznaczyć to fakt, że relatywnie zasady L5R nie są skomplikowane.
-
są
-
są
+666
kilka kolejek i kazdy rozumie.
kill/wpierdol
easy.
pnp
-
I tak liczy się tylko jedna zasada
-
... nieoznaczoności Heisenberga, tak?
-
Wiesz ile masz honoru albo ile zostało ci prowincji :D
-
Oświecę Cię drogi sejmitarze - w tej grze nie można wygrać pieniędzy...
A wskaż mi, w którym miejscu napisałem, że można ?
-
Temat :
Dlaczego Legenda nie cieszy się wielką popularnością, i dlaczego istniejące grono fanów nie jest w stanie rozpropagować L5R w stopniu porównywalnym do MtG czy WoW?
bo
w tej grze nie można wygrać pieniędzy...
-
Nie mogę się zgodzić z twierdzeniem, że l5r ma skomplikowane zasady. Podstawowe zasady są banalnie proste i można się ich nauczyć w 5 minut, grę komplikują dopiero poszczególne karty, czyli dokładnie tak jak w MtG. (...)
To wytłumacz komuś kto nie grał w karcianki sekwencję Attack Phase z L5R szybciej, niż wyłożysz mu zasady do Inwazji. Albo do MtG czy WoW. O pełnych zasadach nie wspominając. Wstępniak (wcale nie długi) do Legendy to 12 krótkich (powiedzmy) zdań, w których opisujesz typy kart, istnienie Dynasty i Fate decka i może zmieścisz istnienie prowincji. W tym samym czasie zmieścisz instrukcję do Inuyashy, WHI (ostatnio tłumaczyłem komuś kompletnie zielonemu zasady do WHI przez <3 minuty - dostał potem do ręki polskie karty i zagrał, nie popełniając błędów w zasadach) a może i Magica.
-
Ostatnio popularne stwierdzenie na tym forum: może ja gram w inną grę ? :D
Wiem, że są gracze, którzy uważają, że to w co grają to jest super skomplikowana sprawa, wymagająca iście nadludzkich umiejętności, co może sprawia, że czują się wyjątkowi. Z drugiej zaś strony pisanie, że gra, w którą grają jest prosta to dla nich osobista zniewaga. Znajdą się tacy wśród graczy L5R i znajdą się też wśród miłośników gry w "wojnę" i ja nic na to nie poradzę. ;)
A tak na serio. Moim zdaniem L5R jest grą wymagającą, ale zasady ma proste (zdecydowanie jest to zaleta). Jak ktoś pisze, że poziom komplikacji zasad L5R zniechęca nowych ludzi do grania, to ja się zastanawiam, kogo ten człowiek uczył grać?
-
No więc ja to widze trochę tak:
1) absolutnie nie zwalam winy na graczy, jeśli już to na podmioty, które z natury rzeczy predystynowane być powinny do dbania o rozszerzenie populacji graczy, na których potem mogą zarabiać - czyli sklepy (nazwałbym to dywersyfikacją asortymentu :P). Oczywiście, jeśli nie ma popytu to być może taka postawa sklepów jest uzasadniona, ale z drugiej strony sprawny biznes powinien umieć wywoływać popyt w razie potrzeby. Z trzeciej strony, być może potrzeba jest jakiegoś zorganizowanego sygnału ze strony lokalnego środowiska - w moim przypadku warszawskiego - że istnieje potrzeba, aby jakiś sklep "objął patronat" nad sprawą.
2) z punktu widzenia gracza, który wchodzi w środowisko, mniej istotne są turnieje, a bardziej właśnie możliwość pogrania na luzie, po to aby wyrobić sobie odruchy i poznać na żywo, jak działają zasady, o których przeczytało się (wcale niemały) podręcznik. Nie da się przecież opanować gry, grając pod presją czasu i wyniku. Potrzebne jest stałe miejsce i stały czas - taka oaza, publicznie dostępna i znana.
3) co do zasad L5K to nie są łatwe i nie da się ich opanować w 5 min nawet osobie, która ma duże doświadczenie w kartach. Z drugiej jednak strony da się je opanować w skończonym, relatywnie krótkim czasie na tyle, by mozna spokojnie grać. Reszta to tekst na kartach i niestety - MRP i wykładnia na forum AEG.
Ilu graczy przekabaciłem dziś? ;D Żadnego. Ale swego czasu przekabaciliśmy się nawzajem w większej części składu drużyny w rpg, czyli 3, w porywach 4 graczy :P
Skończyli mi się już znajomi, którzy grają w cokolwiek tego typu...
Koniec końców, istnieje kilka w miarę jasnych punktów L5K na mapie Polski, a reszta jest jakby w ciemnej dupie. Trzeba coś zrobić, bo inaczej bez sesnu będzie utrzymywać karty. Żeby pograć od święta z 1 czy 2 kumplami, wystarczy EoPK czy Gempukku.
-
Abstrahując - chłopaki od Dark Eden mają taką fajną mapkę (http://darkeden.pl/index.php?go=mapagraczy) aktywności niedobitków. Dałoby się coś takiego zrobić w warunkach gatkowych!?
-
w Krakowie mamy właśnie taką "Oazę" - nowi gracze chodzą we wdziankach akolitów, śpiewają psalmy, czasami smagamy ich kropidłem a jak zasłużą to pozwalamy im z kimś zagrać raz czy dwa...
a co do zasad to są skomplikowane - grałem tylko w dwie gry które były bardziej - Star Warsy Deciphera i METW - enginy przefajne - ale im gra berdziej skomplikowana tym lepsza i wcale nie ma to wpływu na napływ nowych graczy - zdecydowanie jestem zwolennikiem osób które chcą naprawde grać niż tych co kupia sobie kilka boxów i stwierdzą że każdy ich rozpiernicza bo złożyli top deck ale nie umieją nim kompletnie grać - słowo zwerbowanie nic dla mnie nie znaczy - ktoś musi poczuć klimat i grać albo dać sobie siana
-
w bydgoszczy no niby jest kilka osob ktore zazwyczaj co tydzien dwa przychodza. ale to jest ostatnio w granicach 20 osob. ostatnio na turnieju byly 3 osoby na poczatku wakacji.
-
wybacz mirumo akurat z tym tlumaczeniem to nie masz racji, legenda to nie gra ktora da sie wytlumaczyc dobrze w 10 minut. ostatnio mialem przyjemnosc prezentowac i uczyc nowych (nowych w legende, nie w karcianki) i pierwsza partia razem z tlumaczeniem zasad zajmuje minimum 1,5 godziny zeby ludzie cos zalapali, a potem jest jeszcze tak z miesiac ciaglych pytan typu co jest dokladnie performowane, co wlasciwie robil ten keyword tactician itp. a ten action phase to wlasciwie open czy limited ;)
-
Ale wy.... Zasady da sie wytlumaczyc w 5-10 minut (takie rzeczy tylko w Spolce , zeby nie bylo)
Jak Cowe pojechal na kotei to wiedzial , ze :
Jest dynasty i fate i ma prowincje i trzeba zniszczyc wszystkie prowincje przeciwnikowi zanim ten zniszczy nam prowincje i ze ma wprowadzic kuona i tyle , zajelo z 5 minut ;)
Na nieszczescie pojawil sie zly i mroczny Yumi wraz z swa niepokonana armia i nawet znajomosc calego rulebooka nie bylaby w stanie pomoc:P
-
Sam napisał, że gra w inną grę. Niech wytłumaczy szybko zasady do L5R gościowi, który chciałby zagrać, a wcześniej nie grał w karty. Lub, co gorsza, grał, ale w coś innego (i ciągle będzie mu się myliło). Ja się tego nie podejmę, mój rekord życiowy to bodajże 15min dla gościa, który wcześniej widział trochę partii i chciał się nauczyć. W porównaniu do niecałych 3 min na Inwazję, Inuyashę, Naruto, Warlorda, bodajże 5ciu na 7th Sea i EVE (ja komuś), oraz około 5ciu na MtG, BSG, GotE i WoW (ktoś mnie). I nie znam 'nowego' gracza, który w ciągu swoich pierwszych kilku gier nie będzie robił błędów typu 'wymagania honorowe followera porównuje się do honoru rodziny', 'zapłacę 3+3 golda za 3 attachy po 2', 'w twoim Action Phase zagram swojego Limiteda', 'użyję akcji z kiwinętej karty' (czy podobnego), niezależnie od tego czy ktoś go uczył, czy czytał instrukcję. Znam za to paru 'nowych' którzy się zniechęcili 'bo gra za trudna' w połowie zasad, i nie, nie o to chodzi że ich zanudziłem, bo tłumaczyły te zasady różne osoby, a nawet różne rulebooki.
Co do casusu Kuona (a wcześniej Czagataja) - tak nauczyć można grać każdą małpę czy pantofelka. Ale wtedy nie uczysz gry w L5R, tylko nakazujesz 'pokazujesz 4 górne karty z czarnej talii, 2 szare wystawiasz na stół. Teraz przeciwnik coś robi. Teraz pokazujesz kolejne 4 karty, szukasz tego gościa, wystawiasz na stół. Teraz przeciwnik coś robi. Mówisz 'atakuję' i pukasz palcem w tego gościa i jedną czarną kartę przeciwnika a potem mówisz 'pass' dopóki jej nie zdejmie ze stołu. Robisz tak jeszcze 3 razy'
-
a no wlasnie- sejmitar poruszyl wazny temat, bo wg mnie np. jak ucze nowych grac to wole ich uczyc mechaniki od razu a nie malpiego zrob to zrob tamto. ja po prostu tlumacze im co sie dzieje na stole, maja sami wiedziec pozniej, a nie ze bede im musial przy nastepnej partii tlumaczyc "a nie, teraz to pukasz sie najpierw w czolo a potem deklarujesz atak w 4" ;)
-
Jest ogromna różnica między nauką "gry" a nauką zasad (mechaniki).
Najwyraźniej mamy inne doświadczenia, nie ma sensu dalej wałkować tego tematu, przynajmniej ja go nie widzę.
-
nie wiem czy bieżecie pod uwagę to że różni ludzie w rożny sposób lubią przyswajać wiedzę. Jeden woli najpierw grać żeby grać a tajniki z czasem, a drugi, zanim nie wyrecytuje rulebooka jednym tchem jak listonosz zadzwoni do drzwi i go przestraszy, nie siądzie do stołu.
-
dostapilem zaszczytu pokazac pewnemu ludziowi grajacemu w mtg jak sie gra w legende. typu co zrobic. co to jest dynasty phase itd. zajelo nam to okolo godziny. dosc sporo zakumal. ale nie w sposob teraz zrob to i to i tamto. natomiast metoda sugestii. teraz moglbys zrobic to gdyby... :>
-
mirumo... tak z ciekawości jeszcze. Znasz jakąś bardziej skomplikowaną karciankę?
Bo mimo, że grałem w troszkę tych karcianek, to żadna poziomem skomplikowania nawet nie zbliżyła się do Legendy.
-
Z tego co grałem to Babylon V i VtES. Magic moim zdaniem ma podobny poziom skomplikowania mechaniki jak L5R, no legendy mają trochę więcej zasad, ale IMHO trudność zbliżona.
-
masz racje, twoim zdaniem.
pnp
-
Najtrudniejsze w l5r jest to ze 50% kart nie dziala tak jak maja napisane, tylko tak ja je zrulowali na forum AEG.
EDIT: omg jeszcze 10 postow do szatana.
-
Z tego co grałem to Babylon V i VtES. Magic moim zdaniem ma podobny poziom skomplikowania mechaniki jak L5R, no legendy mają trochę więcej zasad, ale IMHO trudność zbliżona.
to twoim zdaniem
ja VtES tylko liznolem ale zasada jest prosta jak budowa cepa.
WoW i MtG wciaga wszystkich jezeli chodzi o supporty/nagrody. No i spokojnie mozna na tym trzepac kapuche.
w L5R byloby to bardzo trudne (tak moim zdaniem).
poza tym-w zasadzie Sejmitar to pieknie podsumowal wiec nie ma co sie powtarzac
-
Oglaszam konkurs na najbardziej epic glupia dyskusje na forum.
Moja propozycja : Ten topick.
3 strony gadania o tym ze maslo jest maslane i przekonywania jednych przed drugich czy powinno sie mowic "maslo jest maslane " czy tez "maslane jest maslo" ;)
-
SŁO MA SŁO
-
Coś w tym jest.
Cały czas podkreślam, że to moje zdanie, a wy uparcie piszecie, że to... moje zdanie :)
Jak dla mnie mechanika legend może być uznana nawet za najbardziej złożoną ze wszystkich istniejących gier, dalej będę twierdził, że nie jest na tyle skomplikowana, żeby odstraszać nowych graczy, a właśnie to chciałem podkreślić pisząc, że zasady nie są trudne.
A dlaczego w Polsce gra w legendy mało osób?
Po pierwsze z tego co pisaliście to wcale nie tak mało :P
Po drugie największym problemem jest mała grupa docelowa, o czym pisałem wcześniej. W Polsce generalnie mało osób gra w karcianki, bitewniaki etc. Dzieje się tak z różnych powodów, ale to już temat na inną dyskusję.
Po trzecie jeśli szukać "winnych" na pierwszym miejscu zawsze stoi wydawca/producent. Osobiście wydaję mi się, że Alderac radzi sobie całkiem zgrabnie, ale zawsze można lepiej.
Najwięcej osób gra zdecydowanie w Magica, fakt, że gra w niego tak dużo osób automatycznie napędza mu nowych graczy. Nie wydaję mi się żeby prędko jakaś gra to zmieniła. Wizardzi osiągnęli mistrzostwo w promocji, co pozwoliło im zdobyć dobrą pozycję na rynku, a teraz ta pozycja pracuje sama na siebie. Z drugiej strony powiedzieć trzeba, że gra jest naprawdę dobra, karty przemyślane i dopracowane, jedyny minus, jak dla mnie to gracze, ale to logiczne, że jak ma się największą grupę graczy to ma się również najwięcej tych "najgorszych".
Inne popularne gry bazują raczej na pewnych modach czy nastrojach jak WoW, swego czasu LotR czy karcianki przychodzące do nas wraz z nową bajką w telewizji (zaczęło się chyba od pokemona i co jakiś czas pojawia się coś nowego). Nie mogę się jednak oprzeć wrażeniu, że popularność tych gier jest jednak krótkotrwała.
Jakby zapytać kogoś z branżowego sklepu jakie CCG mu się sprzedają, wymieniłby by pewnie ze 4, może 5. To znaczy, że nasz rynek, jak na swoje skromne możliwości jest już nasycony i przetrwać mogą tylko najlepsze tytuły, skoro L5R jest wśród nich tzn. że jest dobrze.
-
Osobiście wydaję mi się, że Alderac radzi sobie całkiem zgrabnie, ale zawsze można lepiej.
To taka wstawka na poprawę humoru? :)
-
Komuś muszę humor poprawiać? :'(
Uważam, że legendy są grą z bardzo fajnym pomysłem do tego storyline'y, Imperial Gifty, IA, etc. etc. Alderac robi dobrą robotę, choć jak pisałem na pewno można jeszcze lepiej.
-
Pomysły mają fajne i świetne, a nawet zajebiste. A potem przychodzi realizacja, i tak na przykład mi Lepore 3x wysyłał dodatkowe IG2 :) Bo zapomniał, biedak, że mu co tydzień głowę suszę dlaczego jeszcze nie wysłane ...
-
Coś w tym jest.
Cały czas podkreślam, że to moje zdanie, a wy uparcie piszecie, że to... moje zdanie :)
Jak dla mnie mechanika legend może być uznana nawet za najbardziej złożoną ze wszystkich istniejących gier, dalej będę twierdził, że nie jest na tyle skomplikowana, żeby odstraszać nowych graczy, a właśnie to chciałem podkreślić pisząc, że zasady nie są trudne.
A dlaczego w Polsce gra w legendy mało osób?
Po pierwsze z tego co pisaliście to wcale nie tak mało :P
Po drugie największym problemem jest mała grupa docelowa, o czym pisałem wcześniej. W Polsce generalnie mało osób gra w karcianki, bitewniaki etc. Dzieje się tak z różnych powodów, ale to już temat na inną dyskusję.
Po trzecie jeśli szukać "winnych" na pierwszym miejscu zawsze stoi wydawca/producent. Osobiście wydaję mi się, że Alderac radzi sobie całkiem zgrabnie, ale zawsze można lepiej.
Najwięcej osób gra zdecydowanie w Magica, fakt, że gra w niego tak dużo osób automatycznie napędza mu nowych graczy. Nie wydaję mi się żeby prędko jakaś gra to zmieniła. Wizardzi osiągnęli mistrzostwo w promocji, co pozwoliło im zdobyć dobrą pozycję na rynku, a teraz ta pozycja pracuje sama na siebie. Z drugiej strony powiedzieć trzeba, że gra jest naprawdę dobra, karty przemyślane i dopracowane, jedyny minus, jak dla mnie to gracze, ale to logiczne, że jak ma się największą grupę graczy to ma się również najwięcej tych "najgorszych".
Inne popularne gry bazują raczej na pewnych modach czy nastrojach jak WoW, swego czasu LotR czy karcianki przychodzące do nas wraz z nową bajką w telewizji (zaczęło się chyba od pokemona i co jakiś czas pojawia się coś nowego). Nie mogę się jednak oprzeć wrażeniu, że popularność tych gier jest jednak krótkotrwała.
Jakby zapytać kogoś z branżowego sklepu jakie CCG mu się sprzedają, wymieniłby by pewnie ze 4, może 5. To znaczy, że nasz rynek, jak na swoje skromne możliwości jest już nasycony i przetrwać mogą tylko najlepsze tytuły, skoro L5R jest wśród nich tzn. że jest dobrze.
Wizard to mistrzostwo swiata pod wzgledem promocji. Widzialem ile nowych osob pojawilo sie po tym jak startery dawali za friko (po uprzednim zalogowaniu sie na stronie). spora czesc na bank zostala.
odnosnie liczebnosci-kotei powiedzmy z 80 osobami, jakies 3xwiecej zostaje w domu. 300-320osob(mniej lub bardziej aktywnych) w skali kraju to nie jest powalajacy wynik.
-
300-320osob(mniej lub bardziej aktywnych) w skali kraju to nie jest powalajacy wynik.
To po pierwsze, a po drugie, czy to nie jest tak, że to są cały czas ci sami ludzie? Chodzi mi o to, że chów wsobny nigdy nie jest dobry dla kondycji danego środowiska.
To, że Wizardzi tak potrafią promować MtG (i inne swoje produkty) świadczy tylko dobrze o nich (byle tylko nie zmonopolizowali rynku do końca... ale to dużo zalezy od innych). CCG to nie jest przecież działalnośc charytatywna.
To, czy L5K jest trudna czy nie, miałoby zdecydowanie mniejszy wpływ na jej atrakcyjność rynkową (pomijając oczywiście bardzo młodych klientów), gdyby te wszystkie atuty, o których była mowa w tym wątku, potrafiono pokazać szerokiej publice w atrakcyjnej i powszechnie dostępnej formie. Jest teraz moda na klimaty wschodnie. Wniosek - więcej sklepów musi się odważyć wyjśc z tym do ludzi i ich zachęcić. Wniosek drugi - nic z tego nie będzie bez pojawienia się zapotrzebowania na to ze strony obecnych graczy...
Tak sobie myslę przynajmniej...