Spaliliśmy knajpę, aby zbudować nową.
Zbliza sie 4ed L5R, a u nas chca wydawac 3? Niech lepiej troche poczekaja i wezma sie za nowa.
Skoro ledwo przekraczają to znaczy że przekraczają i jest zysk
nie, bo event jest eventem a wiec nic nie kosztuje. a akcja to akcja- musi dojsc i tracisz karte z reki, wiec tak jakby placisz.
ale po co komu te edycje?
fabuła w każdej kolejnej edycji po 1 jest rozwalona przez karciankę gdzie dzieją się naprawdę głupie i bezsensowne rzeczy...
tak naprawdę do grania potrzeba 1 edycji gdzie jest opis świata + własnej wyobraźni + dowolnej mechaniki (ta z polskiej 1 edycji wcale nie jest zła) lub GURPS, FUDGE lub jakakolwiek inna (swoją drogą samą mechanikę jaką zastosowano w późniejszych edycjach też bardzo łatwo znaleźć) a po co mi opis zwalonej historii?
2 sprawa w PL nie opłaca się i nie będzie się opłacać wydawanie RPG bo ludziki tutaj inaczej trochę patrzą na RPG-i, owszem jest grono dedekowców, którzy kupią multum dodatków dla nowych ... (wpisać dowolny rzeczownik, np. czarów, skili, talentow, wad, zasad... ), na szczęście prawdziwi rpgowcy gardzą takim sposobem grania (RPG to nie bitewniak!!!)
o porządnego grania w dowolny system wystarczy 1 podręcznik z opisem świata i MG który to ogarnie, cała reszta tego syfu jest niepotrzebnym dodatkiem
CytujSkoro ledwo przekraczają to znaczy że przekraczają i jest zyskPytanie do Ciebie... jezeli cos produkujesz i kosztuje cie to np 100zl od sztuki, sprzedajesz po 101zl od sztuki, mozesz tego sprzedac z 2000 sztuk a zeby to wyprodukowac musisz pracowac pol roku to ci sie to oplaca?
Dobra jak rozegrasz pojedynek iaijutsu kiedy nie ma do tego zasad?
Z tego wnioskuje, że "prawdziwi rpgowcy" są przyczyną nieopłacalności wydawania systemów RPG w Polsce:)
Spróbuj zagrać w DnD bez Monster Manuala, lub nawet Dungeon Master Guidea.
bardzo prosto, wygrywa ten kto się lepiej pojedynkuje + ewentualne modyfikacje wynikające ze stanu pojedynkujących się i otoczenia
nie spróbuje bo nie ma nic gorszego niż DnD z milionem podręczników, tabelek i nastawieniem na jeden wielki wygrzew zwany turlaniomanią, takim systemom mówię zdecydowane NIE
Aha a jak to ocenisz?
Chodziło o to, czy w ogóle da się zrobić w Polsce biznes na RPG. Nie da bo rpgowcy są przeważnie w stylu "po co mi drogie książki, skoro sam jestem w stanie wszystko lepiej wymyślić".
100% storytellingto takie coś, że MG przychodzi na sesje, gracze siedzą słuchają a na końcu robią łaaaał?JęzykGeneralnie mam trochę inne pojęcie kim jest MG i co robi - ale nie będę się rozwodził w tym wątku bo jest nie na temat:)
Nie da sie grac w Legende ciekawiej niz w ddki nie znajac smaczkow... i to nie sam mg musi je znac tylko gracze rowniez bo co z tego ze MG opisuje jakas ceremonie i podaje jeden element ktory odstaje od tego jak ona powinna wygladac co ma byc wskazowka dla graczy skoro nikt tego nie doceni/nie zorientuje sie o co chodzi.
Jak ja prowadzilem (daaawnooo temu) to wcale nie stawialem na jaks mega rozbudowana fabule i improwizowalem przewaznie na sesji, moim zdaniem grunt to dobranie sposobu prowadzenia gry pod graczy. Mialem w druzynie kombinatora, napierdalatora i kogos kto stawial na klimat i fabule i jakos dalo sie wszystkich ich pogodzic, po prostu kazdy z nich mial co robic
A "Legenda" ma właśnie jeden podstawowy problem, który przeszkadza jej popularności - elitaryzowanie gry, że to gra dla wybranych, znających kulturę - w ogóle to żeby w nią grać to trzeba skończyć ze dwa kierunki orientalne np. japonistykę i poznać kulture Chin od pierwszych dynastii. Teraz przekoloryzowałem.
A dla mnie to dedeki w przebraniu:)
Nie, jezeli Y jest bliski 0 bo bylo robione hurtem a Xa (praca pozostala) jest bardzo wysoka, bo dogadanie sie z drukarnia, sklad tekstu (lamanie go) itp to dodatkowa praca i tak naprawde zysk czyli Ya+Y -A jest bliskie 0 a Xa+X dosc wysokie (i nie wiem dlaczego sumujesz prace z kosztami, chyba ze policzyles sobie na podstawie jakiejs sredniej krajowej ile wydawca RPGow zarabia miesiecznie).