Autor Wątek: O Rokuganie (projekt)  (Przeczytany 291 razy)

sejmitar

  • Lion Clan
  • eternal Personality
  • *
  • Wiadomości: 6920
  • jestem barmanem na tym forumie
    • Zobacz profil
    • http://ccg.webd.pl
O Rokuganie (projekt)
« dnia: 2008-07-20, 21:51 »
Szkic opisu przybliżającego nowicjuszom Rokugan. Komentarze, opinie, SUGESTIE?

Legend of the Five Rings (Collectible Card Game), lub w skrócie L5R, to gra karciana osadzona w realiach orientalnego świata Rokuganu. Tamtejsze społeczeństwo i jego kultura są bardzo zbliżone do średniowiecznej Japoni, podlanej orientalnym sosem kilku smaków. L5R istnieje jako karcianka oraz jako gra fabularna, wkrótce także pojawi się gra planszowa osadzona w tych samych realiach. Tyle na początek, teraz czas na szczegóły...

Historia
Rogukan to kraina, rozciągająca się pomiędzy morzem, górami i pustynią. Natura nie oszczędza tutaj ludzi - trzęsienia ziemi, huragany, tsunami są zjawiskiem dość częstym, a zwariowany klimat potrafi ugotować w lecie i zamrozić na kość w zimie. Ta sielankowa okolica jest w dodatku położona bardzo blisko otchłani prowadzącej gdzieś, skąd wypełzają najstraszliwsze poczwary znane (i nieznane) ludzkości. Kraj ten zaludniony był kiedyś przez wspaniałą nieludzką rasę, jednak pewnego dnia nadszedł kataklizm - i wówczas nastał czas ludzkiej rasy.

Kataklizm spowodowany był przez upadek z wysokości niebios potomstwa Onnotagu, boga księżyca i Amaterasu, bogni słońca. Onotagu, zazdrosny o swoją władzę, nie chciał dopuścić do tego by jakakolwiek isotota była mu w stanie dorównać, i owoce swego związku z Amaterasu połykał na surowo. Jego żona zbuntowała się kiedyś przeciwko takiemu traktowaniu potomstwa i ukryła nowo narodzone dziecko, aby wychować je na mściciela i wybawcę swojego rodzeństwa. Podczas zmagań syna i ojca, w niebiosach utworzyła się wielka dziura, przez którą boskie rodzeństwo spadło na ziemię. Strąceni z niebios, zaczęli urządzać się w swoim nowym świecie.

Najważniejszą rzeczą było wyłonienie spośród siebie tego, który będzie im przewodził. Zawody o tytuł władcy zawierały wiele konkurencji, ale w końcu i tak zostały rozstrzyginęte za pomocą pojedynku. Następnie bracia i siostry pokłonili sie nowemu włady świata, Świetlanemu Księciu. Zaraz potem zaczęli gromadzić  wokół siebie stronników, podobnych im charakterem czy metodami działania, aby móc rozszerzać swoją władzę na cały znany im świat. Wówczas jednak jeden brat, który nie zdołał wziąć udziału w zawodach, gdyż po prostu spadł za daleko (i zbyt głęboko), użył swoich mocy i zaatakował rodzeństwo za pomocą pomiotu ciemności, jaki spotkał w odwiedzonych przez siebie otchłaniach. Zjednoczone przeciwko wspólnemu wrogowi, rodzeństwo i ich stronicy dało odpór ostatniemu bratu - i w ten sposób narodziło się Cesarstwo oraz jego Wielkie Klany.

Czas jaki nastąpił później trudno zaliczyć do najspokojniejszych. W oficjalnych kronikach zapisano, iż było to Tysiąc Lat Pokoju, jednak utarczki pomiędzy rodzeństwem czy wojny pomiędzy ich klanami stanowiły normę. Ponieważ honor nie pozwalał zapominać o zniewagach, a osobiste korzyści czy zaślepienie często przeważały nad rozsądkiem, niektóre waśnie rodowe czy osobiste trwają po dziś dzień, podsycając ciągle gotujący się kocioł intryg, sporów, zdrad, przysług i wzajemnych nieporozumień. Klany jednak przetrwały, przetrwało także Cesarstwo.

Po prawie czterdziestu pokoleniac, linia Pierwszego Cesarza wygasła, gdy zły niebiański brat próbował za jego pomocą zawładnąć Cesarstwem. Onnotagu strącono z piedestiału i okaleczono, a jego miejsce zajęła śmiertelniczka, tytułowana od tej pory jakio Pani Księżyc. Amaterasu, nie mogąc znieść hańby swego męża, opuściła niebiosa - i jej miejsce także musiał zająć śmiertelnik, Pan Słońce. Kiedy juz wydawało się, że wszystko zmierza ku spokojnemu końcowi, przez Bramę Zapomnienia powrócili dawno zmarli przodkowie pod wodzą byłego cesarza. Choć to zagrożenie także udało się zniszczyć, linia nowego Cesarza liczyła zaledwie trzech Cesarzy - choć czasy pomiędzy koronacją pierwszego i trzeciego z nich niekórzy uważają za bardziej burzliwe niż wcześniejsze "Tysiąc Lat Pokoju". Obecnie jednak tron ponownie stoi pusty, a Klany zaczynają wysuwać własne roszczenia do tronu. Przecież w każdym z nich płynie krew bogów, przekazywana z pokolenia na pokolenie przez córy i synów Amaterasu i Onnotagu.

Obyczaj
Ludzie Rokuganu są podzieleni na kasty, w zależności od tego w jaki sposób powinni przeżyć swój żywot. Na samej górze hierarchi znajduje się Cesarz, Syn Niebios, Mandatariusz i Namiestnik Nieba na Ziemi. Jego wola jest jedynym prawem dla mieszkańców Cesarstwa. Na jego bezpośrednie rozkazy jest kasta samurajów - tych którzy służą. Ich obowiązkiem jest życie i śmierć na polecenie swojego pana. Ponieważ często interesy panów są sprzeczne, śmiertelność wśród samurajów jest dość wysoka. Poniżej znajdują się mnisi - ich modły zapewniają dobrobyt i dostatek Cesarstwu. Poniżej znajduje się kasta chłopów - wprawdzie nie są oni tak poważani jak samuraje, ale wytwór ich ciężkiej pracy pozwala żywić, ubrać i uzbroić Cesarstwo. Poza kastami znajdują się tak zwani nie-ludzie - ci, którzy nie wykonują żadnej pożytecznej pracy lub ci, którzy nie uznają władzy Cesarza, a także ci, którzy zajmują się sprawami nieczystymi. Ich "życie" nie ma żadnej wartości.

Najwyższą wartością dla każdego człowieka w Rokuganie jest honor. Choć każdy pojmuje go na swój sposób, wszyscy zgadzają się, że bezwzględne posłuszeństwo władcy, i wykonywanie swoich obowiązków wobec społeczeństwa jest honorowe. Osoby zachowujące się niehonorowo - czyli niewłaściwie lub niegodnie - tracą twarz, czyli zostają zhańbione. O ile utrata twarzy przez chłopa ma niewielkie konsekwencje, utrata twarzy przez samuraja, albo - co gorsza - przez jego daimyo, czyli pana, może mieć straszliwe konsekwencje. Samuraj, który uznał iż jego honor został przez kogoś skalany, ma prawo dowodzić swojego honoru z mieczem w ręku. Niejedna wojna w Cesarstwie została spowodowana tym, że ktoś kogoś po prostu obraził. Jeżeli zniewagi czy hańby nie uda się zmyć cudzą krwią, zostaje tylko jeden sposób - seppuku. Rytualne samobójstwo nie zmaże wprawdzie hańby, jednak kiedy samuraj udowodni swoją odwagę i poświęcenie zadając sobie śmierć, klan nie zostanie okryty hańbą przez jego czyny.

Ludzie
Choć większość myśli o samurajach jako o wojownikach, miecze nosi dość niewielu z nich. To bushi, wojownicy, urodzeni zabójcy, od najmłodszych lat szkoleni w tajnych technikach walki swojego klanu. Doświadczony i wyszkolony wojownik potrafi stawić czoła kilku czy nawet kilkunastu niewyszkolonym przeciwnikom naraz. Niektórzy wojownicy doskonalą się nie tylko w sztuce walki orężem, ale także w manipulowaniem oddziałami. Pochody ich armii sa nie do powstrzymania.

Inni samurajowie to shugenja. Jest ich niewielu, jednak ich obecność każdy klan przyjmuje jako wielkie błogosławieństwo. Są obdarzeni wielkim darem - mogą porozumiewać się z kami, bożkami i duchami zamieszkującymi Rokugan. Kiedy zostaną właściwie wyszkoleni, będą mogli zapewnić swojemu klanowi opiekę wszystkich duchów oraz należycie dbać o ceremonie religijne. Potęga shugenja objawia się najpełniej podczas wojen, gdzie ich prośba może przekonać duchy do obudzenia wulkanu czy przywołania gromów z jasnego nieba.

Niektórzy urodzeni w kaście samurajów nie są obdarzeni darem duchów, nie wprawiają się też w arkanach sztuki wojennej. Oni są jednak równie niebezpieczni, gdyż jedno ich słowo potrafi zmobilizować armię czy skrócić kogoś o głowę. To dyplomaci i dworacy, którzy wciąż snują sieć intryg i spisków, mających na celu poniżenie czy osłabienie pozostałych klanów oraz wyniesienie własnego. Żaden klan nie może się bez nich obejść.

Inni
Poza Cesarstwem także żyją ludzie (lub inne istoty), jednak każdy Rokugańczyk uważą kontakt z nimi za niegodny. Ci barbarzyńcy nie znają cywilizowanych obyczajów, ubierają się w skóryu martwych zwierząt i jedzą ich padlinę. Barbarzyńcy z północy są (mimo pogardy) użyteczni, gdyż można z nimi prowadzić handel. Gdzieś hen, za nimi żyją kolejne plemiona barbarzyńców, każde dziwniejsze od poprzedniego.

Na wschodzie rozpościera się bezkresne morze. O ile niektórzy gdybają, że gdzieś, za nim leżą krainy zamieszkałe, nikt tam jeszcze nigdy nie dopłynął.

Na zachodzie ruiny po cywilizacji wężoludzi raczej zniechęcają poszukiwaczy przygód. Wszyscy pamiętają niedawny powrót wężoludzi ze snu, i choć ich pomoc okazała się dla Cesarstwa nieoceniona, była także dość ... dziwna.

O ile pozostali sąsiedzi są w miare sympatyczni (jak na barbarzyńców), sprawa ma się znacznie gorzej z sąsiadami z południa. Otchłań otwierająca się gdzieś na południe od granic Cesarstwa wciąż wypluwa nieprzeliczone legiony obrzydliwych istot, które tysiącami giną na Murze - ogromnej strukturze obronnej chroniącej południową granicę. Nie można szukać z nimi porozumienia - ich jednynym celem jest zagłada Cesarstwa.
« Ostatnia zmiana: 2008-07-20, 21:54 by sejmitar »
Lion Clan • Samurai • Grumble • Unique
Nie ma mnie na forum do czasu premiery L5R CCG.

Monk

  • Crab Clan
  • Personality
  • *
  • Wiadomości: 208
  • The Sexorcist
    • Zobacz profil
Odp: O Rokuganie (projekt)
« Odpowiedź #1 dnia: 2008-07-24, 00:21 »
Ogólne - "przed "i" nie stawiamy przecinka (wyjątek: wyliczanie, powtórzone "i" - "Było pod dostatkiem i jadła, i napojów."; dopowiedzenie w środku zdania zaczynające się od "i" - "Obrady, i tak spóźnione, odwlekały się." "

Pierwszy akapit; Japonii

Drugi akapit - co to za nieludzka rasa? Wspominasz tak o niej, a nic później zbytnio zdaje się z tego nie wynika..

Czwarty akapit - rozstrzyginęte

"Na zachodzie ruiny po cywilizacji wężoludzi raczej zniechęcają poszukiwaczy przygód. Wszyscy pamiętają niedawny powrót wężoludzi ze snu, i choć ich pomoc okazała się dla Cesarstwa nieoceniona, była także dość ... dziwna."

To też nieco dziwnie wyszło, może coś więcej czemu dziwna?

Bardziej się nie wgłębiałem, ale fajnie, że coś skrobiesz, po drobnej korekcie będzie w pytkę.   
Ps. Już sobie przypomniałem (prywata) - nie Todori tylko Hida Yagimaki Exp.

EDIT: Rozmawiałem z ludźmi ze sklepu Rebel - wydają swojego zinka takiego, Rebel Times się to zwie - można by im podesłać tekst o Legendzie wyszło z rozmowy do publikacji, byli zainteresowani. No i na gildie/poltera bym też wrzucił, w zależności od upodobań co tam wolisz ;). Na stronkę Gatek też bym gdzieś umieścił, można by ogólnie jakiś dział articles w przyszłości zrobić, bo zdaje się nie ma jeszcze nic takiego.. 

Dwa koku ode mnie, zrobisz z tym co chcesz :)
« Ostatnia zmiana: 2008-07-24, 12:46 by Monk »

Twoja stara liczy Koku w AEG'u.