Spaliliśmy knajpę, aby zbudować nową.
Jedyna wada lekka jest skomplikowanie gry...
No i jak wrazenia w stosunku do AGOTA? Ja uwazam ze L5R jest przynajmniej tak sam ciekawe, jedyna wada lekka jest skomplikowanie gry... moj syn i jeden kumple jednak wola AGOTa zdecydiowanie... drugi kumpel mowi ze sa podobne jednak gra w legend... wiec jak na razie 2:2
L5R okazało się zadziwiająco, zaskakująco fajną grą.
Inna sprawa, że wtedy byłem głupim dzieciakiem, grałem w Magica i byłem do innych karcianek z lekka uprzedzony
Wielkim, gigantycznym wręcz plusem Legendy jest wsparcie ze strony wydawcy i jego stałość (przynajmniej na chwilę obecną, z tego co się orientuję). U FFG bywało z tym różnie, raz zupełnie nieźle (bloki Valyrian-Winter-Iron Throne), kiedy indziej zaś kompletnie do niczego (ostatnio... ). Pod tym względem AEG jednak IMO trzyma się cały czas na prowadzeniu i nie bardzo widzę możliwość, żeby miało je oddać.
Podobają mi się też turnieje storylinowe i generalnie możliwość rozwoju świata (tak, FFG też właśnie zaczyna wprowadzać coś w rodzaju story eventów, ale z góry wiadomo, że przy świecie opartym na powieści działania takie nie mają szans nabrać rozmachu z L5R).
Jeżeli chodzi o mechanikę obu karcianek, dużo trudniej mi już udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Obie są mocno skomplikowane, obie oferują multum możliwości zarówno początkującym jak i zaawansowanym graczom. Są jednocześnie od siebie bardzo różne. Ostatecznie nieco bardziej podchodzi mi chyba jednak mechanika GoTa, ze względu na niewiele acz zauważalnie większą przejrzystość i to, że lepiej pasuje do zasady "five minutes to learn, a lifetime to master" będącej moim osobistym zdaniem jedną z cech mechaniki idealnej.
Świat... cóż, tutaj moim zdaniem AGOT bezapelacyjnie wygrywa. Cykl Martina "Pieśń Lodu i Ognia" uważam za jedno z najlepszych fantasy jakie czytałem w życiu, to raz.
Community, czyli społeczność graczy w obu karciankach jest dokładnie tak samo zajebista
Strona estetyczna - od nowego layoutu w L5R IMO w tej kategorii remis, wcześniej bardziej podobał mi się wygląd GoTa (ale nowy, stary jest porównywalny z layem L5R). Same ilustracje w AGOT mam wrażenie że są średnio trochę ładniejsze (świetne arty np. Marcina Jędruszka), chociaż to co zobaczyłem w Imperial Gifcie pozwala mi oczekiwać wyrównania poziomu.
Jeśli chodzi o scenę turniejową, nie ma dyskusji - L5R. FFG zdecydowanie przedobrzyło, efektywnie niestety rozkładając kompletnie swoją karciankę pod względem organized play. Właśnie przez to zresztą w ogóle zainteresowałem się ponownie Legendą.
W ogólnym rozrachunku w chwili obecnej wolę grać w L5R, bo jest zwyczajnie bardziej przyszłościowe - mam z kim grać, mogę liczyć na to, że będzie gdzie pojechać na turniej albo nawet że ktoś zorganizuje takowy w Warszawie. Od dobrych 10 lat jestem karciarzem turniejowym i ten typ grania sprawia, że bawię się najlepiej. Żebym zainteresował się jakąś karcianką tylko do gry towarzyskiej albo na turniejach z częstotliwością od 1-2 na rok w dół, musi być naprawdę doskonała - jak na razie znam dwie takie: GoT-a i Middle-earth CCG. O właśnie - AGOT jako gra sama w sobie podoba mi się trochę bardziej, L5R daje mi jednak w chwili obecnej daleko większe możliwości grania. I niech to już będzie moja odpowiedź, bo rozpisałem się zatrważająco
a co do świata, z "Pieśnią...." to chyba nic nie wygra jeszcze długiiii czas
W L5R tego nie widzę - prowincje traci się w zasadzie bezpowrotnie (nie ma możliwości "odbicia" ich od przeciwnika poprzez atak, pomijając akcje dające dodatkowe prowincje) i utrata nawet jednej z nich mocno i nieodwracalnie utrudnia dalszą grę.
nie, bo event jest eventem a wiec nic nie kosztuje. a akcja to akcja- musi dojsc i tracisz karte z reki, wiec tak jakby placisz.
W AGOT faktycznie sa takie resety i mnie to strasznie irytuje. Tamta gra wybacza bledy, legenda bledow nie wybacza. Zrobisz blad w GoT... ale i tak masz reset wiec sie podniesiesz z jakiejs totalnej dupy. Zrobisz blad w legendzie a przeciwnik nie... przegrales. Wole to drugie podejscie bo bardziej nastawione jest na umiejetnosci a nie na syndrom "dobrego podejscia" czy posiadania farta.
Strasznie wkurzaja tez karty "Targaryen house only" i tym podobne.
Wkurza tez ze zloto i postacie masz w jednej talii, jak ci postacie przestana dochodzic to jestes w dupie.
Akurat zachowanie balansu między dochodem a postaciami to kwestia umiejętności składania talii, żeby starczyło na to co trzeba i jednocześnie nie zapychało dociągu. Niezależnie od karcianki.
tak, tylko ze legenda ma ten drobny problem, ze wystarczy ze przeciwnik jest tylko troszeczke szybszy (np. honorowka) i nie ma najmniejszych szans go dogonic, chocbys gral perfekcyjnie- jest szybszy i tyle
reszta nie zgadzam sie ze resety powoduja brak myslenia, po prostu daja szanse wolniejszym deckom
gocie po winter edition gra strasznie zwolnila i bardzo mi sie to podoba- wkurzalo mnie jak baratheonowie robili 15 powera w 1 turze.
mozna by podsumowac ze obie karcianki maja swoje powazne zalety i drobne wady, zalezy jak komu podchodzi.
Kiedy to właśnie przez dobre podejście przeciwnika na początku możesz w L5R przerżnąć całą partię.
W dodatku nie ma praktycznie żadnej możliwości, żeby coś zrobić w tej sytuacji.
W GoTa gra się zwyczajnie i po prostu będąc przygotowanym na resety.
A podnieść się z totalnej dupy, nawet mając reset, też trzeba umieć.
Z moich obserwacji wynika, że o ile w L5R gra się w zasadzie do pierwszego uderzenia, bo potem jeden z graczy ma już przewagę zapewniającą mu praktycznie zwycięstwo,
o tyle AGOT wymusza ostrą walkę przez cały czas
A postaci Loyal Cię nie wkurzają?
Otóż istotną różnicą jest właśnie między innymi dostęp do różnych eventów
Karty, ktore gonia honorowke:Przede wszystkim: Desperate WagerPozniej: Unfortunate Incident
Jest tez cale mnostwo innych kart kazacych przeciwnikowi stracic honor. Wiec piszac, ze nie ma najmniejszych szans dogonic honorowki przeciwnika swiadczy niestety o nie znajomosci gry za bardzo. Jezeli jednak ty grasz perfekcyjnie i przeciwnik gra perfekcyjnie, macie rowne decki, to wiadomo ze wygra ten komu lepiej dojdzie (bo niby co mamy porownywac), i chyba nie ma gry karcianej, gdzie nie obowiazuje taka zasada. Problem w tym, ze w GoT nie mamy takiej rownowagi, szczescie tam decyduje juz przy roznych poziomach graczy a nie dopiero przy takim samym.
A dlaczego szybsze decki, ktore jak zatrzymasz to wygrasz, maja miec przez to pod gorke? Wlasnie o to chodzi w L5R. Koles gra szybkim lionskim blitzem, jak go zatrzymasz to przegral, jak nie to ty przegrales. Trzeba wiedziec z czym sie gra juz od pierwszych tur i jak przeciwko temu grac, trzeba zlozyc talie na wszystko a nie na jeden motyw tak jak w GoT.
Cytujgocie po winter edition gra strasznie zwolnila i bardzo mi sie to podoba- wkurzalo mnie jak baratheonowie robili 15 powera w 1 turze.Jak gralem to robili to w 3 turze i nie wymagalo to interakcjiz mojej strony... jezeli chcesz mi powiedziec ze gra zwolnila trzykrotnie to moze, ale ja widze ze zwolnila o dwie tury.
Masz holdingi, ktore wychodza do gry jak nie podejdzie ci zaden holding. Masz karty, ktore wracaja zrzucone postacie na prowincje, masz karty ktore skracaja decka, zeby tym szybciej podeszly ci kluczowe karty... jak dla mnie jezeli ci nie dochodzi to najpewniej zlozyles zle decka.
Owszem, co nie zmienia faktu, ze grasz bez blednie, przeciwnik wtapia, robi reset i jestes na 0... po chugo wiec sie starac na poczatku?
Albo i nie trzeba, liczac ze jak wrzuce reset i zagram te 3 karty to przeciwnik nie bedzie mial co zrobic chociaz w nastepnej turze by juz wygral. Taka zagrywak ostatniej szansy, ktora moze przyniesc ci zwyciestwo. To tak jakby w szachach nagle wywrocic szachownice do gory nogami i udawac ze przeciwnikowi zostaly same pionki...
Ogladales albo gry slabych graczy albo mocnych. Jezeli byli to slabi gracze, ktorzy staja do bitwy nie majac na nia pomyslu to faktycznie tak moze sie to skonczyc, ze jeden koles wtapia armie i nie chce mu sie juz grac. Jezeli ogladales gry mocnych graczy to musisz brac pod uwage, ze oni wiedza co robia i staja do bitwy w pelni przygotowani i wygrywa ta osoba, ktora nie popelni bledu. Dlatego napisalem, L5R nie wybacza bledow, GoT i owszem. Ja wole przegrywac przez wlasne bledy niz przez reset stolu.Ja z wlasnych obserwacji wiem, ze nawet zjezdzajac 3 prowincje w jednej turze mozna sie obudzic z reka w nocniku dostajac 3 retrybucjami i atakiem w turze przeciwnika (pozdrowienia dla Montenegro Język). Kwestia tego jak zlozysz decka.
Nie. Dlatego, ze one sa loyal glownei ze wzgledow fluffowych. Postaci loyal jest garstka i nie liczac czempionow klanowych to zazwyczaj sa oni odzwierciedleniem ideologii calego klanu wiec jeden klocek nie pasowalby do drugiego... np taki Paneki w lwie.. po co?A w GoT masz "zabij postac z dupy", "zrob dodatkowy atak z dupy" (co przy claim na 2 = zabij 4 postacie przeciwnika), "dobierz 3 karty z dupy"... i to mi sie nei podoba, kazda z tych kart zmiescilbym do kazdego rodu a nie moge.
Ja jednak wole myslec sam w skladaniu decka a nie patrzec na karty gdzie pisze "wloz to do twojej talii jezeli grasz Targaryenami". Bo sry ale wlasnie tak to wyglada z dostepnoscia eventow, w L5R mozesz giga wyczesany deck funowski zlozyc jak np jednorozec na courtierach bo nic ci nie zabrania wlozyc odpowiednich kart, mozesz odkrywac nowe drogi i przez takie wlasnie eksperymenty powstaja najbardziej przeje talie. W GoT tego nie masz.
tylko w szachach nie masz elementu losowego