Spaliliśmy knajpę, aby zbudować nową.
Dobra, abstrahując do kwestii mechanicznych - ten dość długi flavor IMO sugeruje, że bedzie potężna rozpierducha z tubylcami, którzy zapewne za następnym wzgórkiem, mają małe miasteczko wielkości Rokuganu, którego nie zauważyliśmy przez 20 lat i zaraz pewnie stwierdzą, że nie podoba im się, że wpadliśmy bez zapowiedzi i przywitania na ich podwórko a oczywiście, w przeciwieństwie to konkwistadorów hiszpańskich nie chciało nam się wymyślić prochu i broni palnej, więc musimy zdać się na metody tradycyjne, wspierane od czasu do czasu jakimś fenolskim fireballem