Chikan Gatsu forum
Chikan Gatsu => Tell the Tale => Wątek zaczęty przez: Feroz w 2009-01-18, 03:47
-
Jeszcze nikt? Niemożliwe, żeby nikt nie zauważył... Tak czy siak, przeczytałem najnowszą historyjkę i całkiem mi przypadła do gustu :) Dużo zaczyna się dziać.
?YOU WOULD USE TAINT AGAINST THE EMPIRE?? ;D
I już po trzeciej wojnie Yasuki... ;)
http://www.l5r.com/story/glory-of-the-empire-part-i/ (http://www.l5r.com/story/glory-of-the-empire-part-i/)
http://www.l5r.com/story/glory-of-the-empire-part-ii/ (http://www.l5r.com/story/glory-of-the-empire-part-ii/)
-
Nintaja załatwili efektownie trzeba przyznać, szanse jakiegokolwiek wyjścia nowych kart do Ratlingów sięgneły zera - Zamalash, Asp Warriorsi, Pokku raidersi pewnie też - do piachu...jedyny plus to Kami of Names (pewnie Te'tik'kir).
Co do Yasuki war - kurcze pamiętam ile było naparzania o te ziemie w goldzie a tu się skończyło...
-
Opowiadanie zacne :) bardzo mi sie spodobało jak crane zrobił wszystkich w ciula nice
-
Niach, niach, niach... tak to powinno w wiekszosci wojen z Krejnem wygladac. Bycie honorowym nie oznacza bycia mietkim. No i duzy szacun dla Kuona... jeszcze bedzie z niego Zuraw ;).
No i jak to w wiekszosci wojen rokuganskich bywa... granice Klanow nie zmienily sie nawet o centymetr :-\
miyato,
-
Granice może nie, ale to w jaki sposób się nie zmieniły ani o centymetr było fajne :) Zwłaszcza, że Kraby mogły wojnę wygrać z palcem w dupie, tylko Kuon uznał, że nie posunie się aż tak daleko. Chociaż w sumie to ma co chciał - ziemie Yasuki zostają przy Krabie, raptem za cenę miłej, kochanej i wbrew pozorom bynajmniej niebędącej szpiegiem żony dla Jinn-Kuena. Looks like a win to me :)
A zmiany i tak są. Trup słał się tym razem dość gęsto...
-
Ale rzeźnia. I oczywiście pojawili się marines z Kawalerii Powietrznej...
Za zarżnięcie Nintaia wielki minus.
-
Chociaż w sumie to ma co chciał - ziemie Yasuki zostają przy Krabie, raptem za cenę miłej, kochanej i wbrew pozorom bynajmniej niebędącej szpiegiem żony dla Jinn-Kuena. Looks like a win to me :)
Powiedz to Jinn-Kuenowi, jak bedzie widzial jak jego dzieci pieknie skladaja origami i ukladaja kwiaty. Kazdego Kraba chyba by krew zalala :D
A tak powaznie, to dobrze widziec Krejny znow w dobrej kondycji politycznej. Jedno z lepsiejszych opowiadan o Krejnach od czasu zmiany wlascicieli wytworni sake ;)
miyato,
-
tez mi sie wydaje ze Zuraw znowu skrwawił, poniósł nakłady na wojnę której nie wygrał z własnego widzimisie, ma czymś zajać skorpa a efekt będzie taki że skorp zwiększy jedynie nateżenie procesów inwigilacyjnych na klanie żurawia i bedzie znał nawet moment pierdniecia poszczególnych jego członków, jedyne co zyskał to mozliwość podlizania sie cesarzowej
co do kraba to przekuł porazkę w zwyciestwo, nie stracił niepotrzebnie surowców które są potrzebne na ścianie, a co do Potępionych to wielki + dla Kuona który widocznie wie ze jego obowiazkiem jest chronić imperium przed Shadsami a nie wykorzystywać je w rozgrywkach miedzyklanowych (BTW było by śmiesznie jakby stwierdził "albo mi dajecie tytuł cysorza albo moi ludzie schodzą ze ściany burzą jai radźcie sobie sami
szkoda troche nag intrygowała mnie ta rasa
-
Powiedz to Jinn-Kuenowi, jak bedzie widzial jak jego dzieci pieknie skladaja origami i ukladaja kwiaty. Kazdego Kraba chyba by krew zalala :D
Pośle gnojów na mur, niech się tam uczą tego co każdy Krab wiedzieć powinien. No, może jedno czy dwoje zostawi przy matce (pewnie córki) - w końcu rodzina Yasuki odwala wielce niewdzięczne zadanie robienia za dyplomatów u Krabów ;)
(BTW było by śmiesznie jakby stwierdził "albo mi dajecie tytuł cysorza albo moi ludzie schodzą ze ściany burzą jai radźcie sobie sami
Byłoby do dupy. Totalnie. IMO oczywiście. Myślę też, że taki numer najprawdopodobniej skończyłby się buntem Krabów i seppuku Kuona.
szkoda troche nag intrygowała mnie ta rasa
No przecież Ningen, Mizuhiko i ich wielka kami sikawka zdążyli uratować legowiska Naga zanim dotarł tam pożar? Czy czegoś nie doczytałem?
-
tez mi sie wydaje ze Zuraw znowu skrwawił, poniósł nakłady na wojnę której nie wygrał z własnego widzimisie, ma czymś zajać skorpa a efekt będzie taki że skorp zwiększy jedynie nateżenie procesów inwigilacyjnych na klanie żurawia i bedzie znał nawet moment pierdniecia poszczególnych jego członków, jedyne co zyskał to mozliwość podlizania sie cesarzowej
Nie doceniasz szalenstwa Mocy Story Team'u mlody Padawanie. Wydaje mi sie, ze takie wrozenie co teraz zrobi Scorp i jak to zajebiscie teraz wybrnie z calej sytuacji jest jak wrozenie z fusow. Ja zrozumialem to opowiadanie tak, ze Zuraw odniosl same korzysci... ale ja tam nieobiektywny jestem :).
a co do procesow inwigilacyjnych... czy Aoshi nie wygral dla Krejna jakis tam siatek szpiegowskich na jakims Koteiu?? Cos mnie tak wlasnie zaswitalo, ale pewny nie jestem.
miyato,
-
a co do procesow inwigilacyjnych... czy Aoshi nie wygral dla Krejna jakis tam siatek szpiegowskich na jakims Koteiu?? Cos mnie tak wlasnie zaswitalo, ale pewny nie jestem.
miyato,
co do story teamu pewnie masz racje i zapewne outcome bedzie tak absurdalny ze niek t by na niego nie wpadł nawet po 5 kg grzybów
Black Lotus Cartel dostał scorp , aoshi (choć nie jestem pewien) chyba wygrał postać
ale jestem jedynie młodym padawanem :) moge jedynie snuc domysły
-
Highlights:
Part I:
- Baby Shoju (Btw, jak to ktoś na Alderacu zauważył, Ichiro to przedgempukkowe imię zarówno Shoju (tamtego) jak i Kisady ;)) pobłogosławiony przez Divine Empress
- Susumu i jego gorące przyjęcie
Part II:
- Jade Crab faktycznie jest Jade Crabem.
- Domotajka zdecydowanie poprawiła swój wizerunek w stosunku do tego co pokazała na początku tej wojny.
- Fenole znów nadlatują znikąd i ratują sytuację (Arrival of the Phoenix #345)
- Kanpeki ma nowy kocyk na zimę (genialny motyw - Spider jest złem wcielonym a nie tylko mrocznymi leszczami ginącymi w starciu z pierwszym lepszym Eisakiem.)
-
Bo Ichiro to generalnie bardzo pospolite imię jest. Oznacza tyle co "pierwszy syn" ;)
-
Bo Ichiro to generalnie bardzo pospolite imię jest. Oznacza tyle co "pierwszy syn" ;)
Ciiiii... Psujesz moją teorię spiskową.
-
Bo Ichiro to generalnie bardzo pospolite imię jest. Oznacza tyle co "pierwszy syn" ;)
Ciiiii... Psujesz moją teorię spiskową.
No tak, Skorpion...
Ostrzegaj wcześniej :P
-
No tak, Skorpion...
Ostrzegaj wcześniej :P
Dwa bannery w sygnie, cytat o decku dyshonorowym znanego gracza skorpionowego, avatar z herbatką, mon clanowy pod nickiem i ranga "Scorpion Clan Personality" to ciągle za mało?
Nie no przepraszam, ale ja naprawdę się staram... :-[
-
...avatar z herbatką...
A ja myślałem że to miecz świetlny ;D
-
wkurza mnie najbardziej jaka ilość wygranych za koteie i inne turnieje przez Nezumi została przeinaczona przez AEG (oh czy jeszcze wyjdzie follower do OX clanu ::, lub inne bzdury) - nie jest winą graczy że designerzy nie przemyśleli do końca kart w LE i cóż nie pamiętam żeby jakaś frakcyja wcześniej została (no moze prócz spiritów ale to był jeden blok) ukarana za to że jest przerypana (monki poszły do dragonów a ninjasi do scorpów). Co do Nintaja to będzie to moje osobiste bounty na spidera - resztkami szczurów które jeszcze są. Gram szczurami od przedwojnia i ogolić się nie dam ;D
-
A tak powaznie, to dobrze widziec Krejny znow w dobrej kondycji politycznej. Jedno z lepsiejszych opowiadan o Krejnach od czasu zmiany wlascicieli wytworni sake ;)
miyato,
Co Ty opowiadasz? Jaka kondycja? No to sprawdźmy, co kto zyskał:
Krab:
- ziemie, o które walczyli
- surowce (które musieliby stracić, gdyby to trwało dalej)
- Jinn-Kuen będzie mógł dymać zajebistą laskę
Krejn:
- Kurohito miał powody, że zagarnąć ziemie Yasuki ALE cesarz tak naprawdę nie chciał, żeby były krejnowe (i wszyscy o tym będą wiedzieć)
- wygraliśmy wojnę ALE oddaliśmy ziemie (bo "byłyby problemy" - co za kretynizm, k.., przecież nawet Jinn-Kuen był przygotowany, że już po wszystkim)
- wyślemy Daimyo Yasukich piękną żonę do dymania ALE nie będzie szpiegiem (z powodów nieprzeniknionych)
- napiszemy trakat pokojowy ALE będzie wynikać z niego tyle tylko, że jesteśmy grzeczni i robimy cesarzowej "prezent dla przyszłych pokoleń" bo ona sama nie potrzebuje prezentów
- Scorpion nie będzie chciał uwierzyć, że jesteśmy totalnymi frajerami ALE jak to ma poprawić naszą sytuację, to, do ch.. pana, naprawdę nie wiem
Jednym słowem, tak naprawdę to krejn nie odniósł ŻADNYCH KORZYŚCI, bo nie wierzę, żeby cokolwiek pozytywnego storylinowo dla nas wynikło z tej zabawy w bliższej lub dalszej perspektywie. A story team robi z ludzi idiotów, bo całe uzasadnienie tych kretyńskich decyzji przez Domotai jest tak bzdurne, że naprawdę chyba trzeba być niespełna rozumu, żeby powiedzieć "OMG, krejni to dyplomatyczni hax0rzy".
-
...avatar z herbatką...
A ja myślałem że to miecz świetlny ;D
LOL a to nie jest miecz swietlny?
-
A tak powaznie, to dobrze widziec Krejny znow w dobrej kondycji politycznej. Jedno z lepsiejszych opowiadan o Krejnach od czasu zmiany wlascicieli wytworni sake ;)
miyato,
Co Ty opowiadasz? Jaka kondycja? No to sprawdźmy, co kto zyskał:
Krab:
- ziemie, o które walczyli
- surowce (które musieliby stracić, gdyby to trwało dalej)
- Jinn-Kuen będzie mógł dymać zajebistą laskę
Krejn:
- Kurohito miał powody, że zagarnąć ziemie Yasuki ALE cesarz tak naprawdę nie chciał, żeby były krejnowe (i wszyscy o tym będą wiedzieć)
- wygraliśmy wojnę ALE oddaliśmy ziemie (bo "byłyby problemy" - co za kretynizm, k.., przecież nawet Jinn-Kuen był przygotowany, że już po wszystkim)
- wyślemy Daimyo Yasukich piękną żonę do dymania ALE nie będzie szpiegiem (z powodów nieprzeniknionych)
- napiszemy trakat pokojowy ALE będzie wynikać z niego tyle tylko, że jesteśmy grzeczni i robimy cesarzowej "prezent dla przyszłych pokoleń" bo ona sama nie potrzebuje prezentów
- Scorpion nie będzie chciał uwierzyć, że jesteśmy totalnymi frajerami ALE jak to ma poprawić naszą sytuację, to, do ch.. pana, naprawdę nie wiem
Jednym słowem, tak naprawdę to krejn nie odniósł ŻADNYCH KORZYŚCI, bo nie wierzę, żeby cokolwiek pozytywnego storylinowo dla nas wynikło z tej zabawy w bliższej lub dalszej perspektywie. A story team robi z ludzi idiotów, bo całe uzasadnienie tych kretyńskich decyzji przez Domotai jest tak bzdurne, że naprawdę chyba trzeba być niespełna rozumu, żeby powiedzieć "OMG, krejni to dyplomatyczni hax0rzy".
Nie zgadzam sie z Toba. Chyba z zadnym ze zdan.
miyato,
ps. Od niedawna gaijin, to albo kwiczales do karty z ta Zurawinka, albo do tej karty ze Skorpionka, a teraz podniecasz sie kto kogo "dyma". Not very Crenish imho. :-\
-
...avatar z herbatką...
A ja myślałem że to miecz świetlny ;D
LOL a to nie jest miecz swietlny?
mam te same skojarzenie
-
A tak powaznie, to dobrze widziec Krejny znow w dobrej kondycji politycznej. Jedno z lepsiejszych opowiadan o Krejnach od czasu zmiany wlascicieli wytworni sake ;)
miyato,
Co Ty opowiadasz? Jaka kondycja? No to sprawdźmy, co kto zyskał:
Krab:
- ziemie, o które walczyli
- surowce (które musieliby stracić, gdyby to trwało dalej)
- Jinn-Kuen będzie mógł dymać zajebistą laskę
Krejn:
- Kurohito miał powody, że zagarnąć ziemie Yasuki ALE cesarz tak naprawdę nie chciał, żeby były krejnowe (i wszyscy o tym będą wiedzieć)
- wygraliśmy wojnę ALE oddaliśmy ziemie (bo "byłyby problemy" - co za kretynizm, k.., przecież nawet Jinn-Kuen był przygotowany, że już po wszystkim)
- wyślemy Daimyo Yasukich piękną żonę do dymania ALE nie będzie szpiegiem (z powodów nieprzeniknionych)
- napiszemy trakat pokojowy ALE będzie wynikać z niego tyle tylko, że jesteśmy grzeczni i robimy cesarzowej "prezent dla przyszłych pokoleń" bo ona sama nie potrzebuje prezentów
- Scorpion nie będzie chciał uwierzyć, że jesteśmy totalnymi frajerami ALE jak to ma poprawić naszą sytuację, to, do ch.. pana, naprawdę nie wiem
Jednym słowem, tak naprawdę to krejn nie odniósł ŻADNYCH KORZYŚCI, bo nie wierzę, żeby cokolwiek pozytywnego storylinowo dla nas wynikło z tej zabawy w bliższej lub dalszej perspektywie. A story team robi z ludzi idiotów, bo całe uzasadnienie tych kretyńskich decyzji przez Domotai jest tak bzdurne, że naprawdę chyba trzeba być niespełna rozumu, żeby powiedzieć "OMG, krejni to dyplomatyczni hax0rzy".
Nie zgadzam sie z Toba. Chyba z zadnym ze zdan.
Aha. To spoko.
ps. Od niedawna gaijin, to albo kwiczales do karty z ta Zurawinka, albo do tej karty ze Skorpionka, a teraz podniecasz sie kto kogo "dyma". Not very Crenish imho. :-\
Bo wiesz, ja swoim normalnym życiu nie biegam w niebieskim kimonie, nie ucze sie sztuki parzenia herbaty oraz nie uczeszczam do Warsaw Dueling Academy.
-
a co do procesow inwigilacyjnych... czy Aoshi nie wygral dla Krejna jakis tam siatek szpiegowskich na jakims Koteiu?? Cos mnie tak wlasnie zaswitalo, ale pewny nie jestem.
miyato,
co do story teamu pewnie masz racje i zapewne outcome bedzie tak absurdalny ze niek t by na niego nie wpadł nawet po 5 kg grzybów
Black Lotus Cartel dostał scorp , aoshi (choć nie jestem pewien) chyba wygrał postać
ale jestem jedynie młodym padawanem :) moge jedynie snuc domysły
Wygrałem Kotei w Zwolle, gdzie wybrałem "Spy network" i nie chcę co poniektórych graczy w piżamach straszyć ale Scorpion powinien wiedzieć najlepiej że to że o czymś sie nie mówi nie znaczy że tego niema ;D
Nie dysponuję też żadną listą ;)
-
Aha. To spoko.
No dobrze... odnoszac sie do wszystkiego mniej wiecej zdanie po zdaniu.
Dla Kraba ziemie Yasuki, to chyba jedyna zrodlo utrzymania. Nie studiowalem "Drogi Kraba" zbyt dokladnie, ale z tego co mi wiadomo, to reszta ziem, to raczej pustkowia. Ciezko mowic o grze wymyslonej, kto by co zrobil (jak zwrocilem uwage Ravenowi), ale raczej smiesznie by to ST musial uzasadnic w jakims dodatku RPG, skad Krab ma co do miski wlozyc. A sasiedztwo Kraba jest zazwyczaj antypatycznie usposobione. No i dlugo by na to gracze tez nie patrzyli spokojnie i kazdy wredny pick spadalby na Zurawie.
Mamy favor u Kraba i to dosc spory imho. A favory to cos, co Zurawie lubia najbardziej.
O "dymaniu" sie nie wypowiadam, ale z tego co mi wiadomo, to zaaranzowane malzenstwa sa rowniez specjalnoscia Krejna i nikt sie nie bulwersowal ze pozniej malzonki sa... "dymane" :-\. No i pamietam z podrecznika, ze Zuraw zawsze utrzymywal, ze Kraba nalezy "cywilizowac" poprzez malzenstwa.
Traktat pokojowy to favor u Cesarzowej... tak tez Klan Zurawia od dawna zwiazywal rece Lwom, kiedy robilismy ich w jajo na kazdym kroku. No i fajnie Cysarzowyj zagrac na nosie... niby taka boska a ego takie ludzkie :).
No i Scorpy... one lubia wiedziec. Jak nie wiedza, to je to boli. A jak je boli, to ja sie ciesze. No i jezeli przesuna te swoje legiony courtierow z Imperial Courtu do nas, to tym wiecej miejsca tam dla Zurawi i innych Klanow, ktore courtiera chyba od poczatku Samuraia nie widzialy. A ponoc to taka wazna funkcja.
Powtarzam, to takie wrozenie z fusow, ale fragmenty dotyczace Zurawii oddaja dobrze specyfike Klanu, a tego dawno nie bylo. Zurawie odniosly korzysci, tylko sa one znacznie bardziej subtelne i, oby ST temu dopomoglo, dajace duzo profitow w przyszlosci.
ps. Od niedawna gaijin, to albo kwiczales do karty z ta Zurawinka, albo do tej karty ze Skorpionka, a teraz podniecasz sie kto kogo "dyma". Not very Crenish imho. :-\
Bo wiesz, ja swoim normalnym życiu nie biegam w niebieskim kimonie, nie ucze sie sztuki parzenia herbaty oraz nie uczeszczam do Warsaw Dueling Academy.
No to juz wiem, dlaczego chlopaki z Gliwic nie chca, zebym gral z nimi ;D w 4arcie od 18:00 w kazdy czwartek- taka krypto reklama. A tak na powaznie, to nie denerwuj sie gaijin... po prostu zaniepokoilo mnie to. I troszke rozbawilo ;)
miyato,
-
...avatar z herbatką...
A ja myślałem że to miecz świetlny ;D
LOL a to nie jest miecz swietlny?
mnie tez to caly zcas nurtowalo... ale taki sithowy xD
p.
mam te same skojarzenie
-
O "dymaniu" sie nie wypowiadam, ale z tego co mi wiadomo, to zaaranzowane malzenstwa sa rowniez specjalnoscia Krejna i nikt sie nie bulwersowal ze pozniej malzonki sa... "dymane" :-\. No i pamietam z podrecznika, ze Zuraw zawsze utrzymywal, ze Kraba nalezy "cywilizowac" poprzez malzenstwa.
Są. Tylko nie aranżuje się ich po to, żeby sobie były, tylko żeby przynosiły korzyści. A już tłumaczenie, że nie będziemy tego robić, bo ktoś inny tego oczekuje, jeszcze w ustach czempiona krejnów, brzmi nad wyraz kretyńsko. I to mnie "bulwersuje", a nie to, że Jinn-Kuen będzie miał sex slave'a.
Powtarzam, to takie wrozenie z fusow, ale fragmenty dotyczace Zurawii oddaja dobrze specyfike Klanu, a tego dawno nie bylo. Zurawie odniosly korzysci, tylko sa one znacznie bardziej subtelne i, oby ST temu dopomoglo, dajace duzo profitow w przyszlosci.
No właśnie, i tu doszedłeś do sedna. Bo z tego opowiadania nie wynika, że ST cokolwiek musi. Ty spytaj Self-Appointed Prophet of Doom ile Mantis miał OBIECANYCH JASNO rzeczy, których nigdy nie dostał.
-
No właśnie, i tu doszedłeś do sedna. Bo z tego opowiadania nie wynika, że ST cokolwiek musi. Ty spytaj Self-Appointed Prophet of Doom ile Mantis miał OBIECANYCH JASNO rzeczy, których nigdy nie dostał.
No i gitara. Jak nie bedzie z tego zadnych profitow, to i tak plakal nie bede, bo bylo to dobre opowiadanie i czytalo sie je bardzo fajnie. Nie mow mi prosze, ze gdyby ST napisal, ze Domotaika bierze ziemie Yasukich, to daloby to nam cos wiecej. Dalej byloby tak jak jest, tylko z wieksza iloscia "nierealnych" zdarzen, ktorych jest juz za duzo wRokuganie. Kraby same by sie zywily, ew. liczyly na dostawy ryzu od Daigotsu, a my wciaz nic nie zyskalibysmy w postaci kart.
Prawda jest taka, ze czy sa, czy tez nie ma jakis storylinowych obietnic, karty i tak beda mialy wyrownany power level we wszystkich Klanach. Myslisz, ze dragony za to, ze maja Cysarzowa, dostana jakies uber-mega karty? Nie jestem pewien, ale watpie...
I to mnie "bulwersuje", a nie to, że Jinn-Kuen będzie miał sex slave'a.
Kolejne nadwyraz intrygujace okreslenie malzonki. Az jeszcze raz wszedlem na to opowiadanie i sprawdzilem ten fragment. Gaijin tam pada okreslenie malzenstwo. Sex slave nie rowna sie malzonka ;)
miyato,
-
Gaijin o ile twoj tekst o posuwaniu typiary haxorzy to nie moge sie zgodzic z niczym co napisales.
1. Kraby przegraly i sie poddaly (Crane Win = dobrze dla Crane)
2. Domotaika oddala ziemie, ktore zdobyla, a ktorych w zyciu by nie utrzymala (chociazby przez crab hate w story pickach na crane), w zamian dostala:
2.1 Nie szpiega w domu najwazniejszego courtiera kraba (jezeli ktos lyknal to ze to nie bedzie szpieg to spoko... moze i nie bedzie szpieg tylko cos wiecej, zreszta kto z 5ph powiedzialby ze daje szpiega komus otwarcie?)
2.2 Zajecie skorpionom, ktorzy nie pokapuja sie o co chodzi, a skoro maja juz taka wladze na imperial court to lepiej zeby zajeli sie cranem a nie machinacjami na dworze,a dojscie do tego, ze zostali zrobieni w bambooko to zajmie im lata.
2.3 Favor u cesarzowej. To teraz oglosza ze kazdy konflikt ma sie zakonczyc w tydzien... napewno sie wszystkie zakoncza (przeciez dojazd jednego przedstawiciela klanu do drugiego aby ugadac warunki zajmie wiecej)... a no coz, nikt nie stosuje sie do zalecen cesarzowej tylko zuraw? No to znaczy ze reszta jest be a zuraw jest fajny (pozycja na dworze ++)
2.4 Zmazanie skazy na honorze zurawia (co dla Crane powinno byc najwazniejsze)
Rozpatrzmy alternatywe:
Zurawie zatrzymuja ziemie. Dla nich zyski stamtad to kropla w morzu, kilka dodatkowych promili pkb ktore nic nie zmienia. Dla Krabow to byc albo nie byc. Wiec jezeli posuniemy kraby do desperacji to albo wygina, albo wezma to co ich w ten czy inny sposob, i juz nawet Kuon bez zarcia przez miesiac nie bylby tak zajebiscie honorowy zeby Damnedow nie uzyc. Do tego nalezy doliczyc hate crab playerow na crane (a tak wilk syty i owca cala i zajebiste opowiadanko dla Crane). Coz... faktycznie lepiej bylo zatrzymac te ziemie i napieprzac sie o nie przez kolejna edycje niz postapiac "crane style" zyskac poparcie u wszystkich, zmazac wine na honorze, i zrobic kogos w ciula...
EDIT: P.S: a ja bym na miejscu Kuona uzyl Damnedow na Cranie... co wiecej przenioslbym polowe sil z muru i odbil ziemie Yasuki a potem poszedl dalej na ziemie Crane... Kuon to mietka rurka jest jednak.
-
ertai
a ireszta też pilnować słownictwa bo posty poznikają
-
1. Kraby przegraly i sie poddaly
Tylko dlatego, że Kuon tak zdecydował. Zdecydowałby inaczej i zatrzymaliby się dopiero na zgliszczach Kyuden Kakita. Żurawie na nim tej decyzji nie wymusiły, podjął ją sam.
2.3 Favor u cesarzowej. To teraz oglosza ze kazdy konflikt ma sie zakonczyc w tydzien... napewno sie wszystkie zakoncza (przeciez dojazd jednego przedstawiciela klanu do drugiego aby ugadac warunki zajmie wiecej)... a no coz, nikt nie stosuje sie do zalecen cesarzowej tylko zuraw? No to znaczy ze reszta jest be a zuraw jest fajny (pozycja na dworze ++)
Żuraw i Krab ;) Nie zapominajmy, że oficjalnie jest to obustronny rozejm i traktat pokojowy, a o tym, że Kuon kazał Jinn-Kuenowi poddać wojnę, wie ledwie parę osób :)
2.4 Zmazanie skazy na honorze zurawia (co dla Crane powinno byc najwazniejsze)
Lol. I to jest najlepsze podsumowanie ;)
Rozpatrzmy alternatywe:
Zurawie zatrzymuja ziemie. Dla nich zyski stamtad to kropla w morzu, kilka dodatkowych promili pkb ktore nic nie zmienia. Dla Krabow to byc albo nie byc. Wiec jezeli posuniemy kraby do desperacji to albo wygina, albo wezma to co ich w ten czy inny sposob, i juz nawet Kuon bez zarcia przez miesiac nie bylby tak zajebiscie honorowy zeby Damnedow nie uzyc. Do tego nalezy doliczyc hate crab playerow na crane (a tak wilk syty i owca cala i zajebiste opowiadanko dla Crane). Coz... faktycznie lepiej bylo zatrzymac te ziemie i napieprzac sie o nie przez kolejna edycje niz postapiac "crane style" zyskac poparcie u wszystkich, zmazac wine na honorze, i zrobic kogos w ciula...
Czyli Domotai dorobiła tylko ideologię do utraty ziem, o których wiedziała, że i tak są stracone. Good for her, Krab się takimi duperelami niezbyt zajmuje. Tylko po kiego wujcia w takim razie nie zrobiła tego od razu zamiast rozpętywać bezsensowną wojnę?
EDIT: P.S: a ja bym na miejscu Kuona uzyl Damnedow na Cranie... co wiecej przenioslbym polowe sil z muru i odbil ziemie Yasuki a potem poszedl dalej na ziemie Crane... Kuon to mietka rurka jest jednak.
Nie miętka rurka tylko Jade Crab. On zdaje sobie sprawę z ciążącej na nim odpowiedzialności i działa zgodnie z nakazem sumienia, zamiast rozpętywać wojnę przez byle plamę na honorze. Ale to Żurawie są szlachetne i honorowe ;)
-
Czyli Domotai dorobiła tylko ideologię do utraty ziem, o których wiedziała, że i tak są stracone. Good for her, Krab się takimi duperelami niezbyt zajmuje. Tylko po kiego wujcia w takim razie nie zrobiła tego od razu zamiast rozpętywać bezsensowną wojnę?
Bo jak bylo napisane w opowiadanku... byla skaza na honorze.
Edit: Co do Jade Craba... to wyslalbym mu (jakby Zurawie nie oddali ziemi) glodujace dzieci Kraba i bysmy zobaczyli jak to on jest Jade honorowy z poczuciem obowiazku. Bo imho przywodca klanu ma obowiazek zapewnic klanowi prosperity, nakarmic wszystkich i wyzywic... takie sa obowiazki daimyo a nie przywileje.
-
P.S: a ja bym na miejscu Kuona uzyl Damnedow na Cranie... co wiecej przenioslbym polowe sil z muru i odbil ziemie Yasuki a potem poszedl dalej na ziemie Crane... Kuon to mietka rurka jest jednak.
ja tam był olał mur, wpuścił Shadsy na Scorpa, a całą armią zmiażdżył Crane :D
-
Bo jak bylo napisane w opowiadanku... byla skaza na honorze.
No tak. I wszystko jasne.
Edit: Co do Jade Craba... to wyslalbym mu (jakby Zurawie nie oddali ziemi) glodujace dzieci Kraba i bysmy zobaczyli jak to on jest Jade honorowy z poczuciem obowiazku. Bo imho przywodca klanu ma obowiazek zapewnic klanowi prosperity, nakarmic wszystkich i wyzywic... takie sa obowiazki daimyo a nie przywileje.
Owszem. Zauważ tylko, że podstawowym obowiązkiem Kuona jako daimyo Krabów jest obrona Rokuganu przed shadowlandsami i utrzymanie Muru. Nie wpuszczanie splugawionych samurajów, żeby się rozbijali na terenie imperium. Nie bez powodu nazywa się ich "potępionymi", trzyma krótko i stawia na pierwszej linii natarcia - oni są tym, czego każdy Krab nienawidzi i z czym walczy. Tylko dlatego, że kiedyś byli ich towarzyszami broni, dano im możliwość odejścia w słusznej walce przeciwko siłom ciemności zamiast utłuc na miejscu tu i teraz. Napuszczanie ich na ziemie Żurawia stoi w sprzeczności ze wszystkim, co klan Kraba sobą reprezentuje i mam jakoś wrażenie, że nie tylko Kuonowi mogłoby się to nie podobać.
Co do ziem Yasuki będących jedynym zapleczem gospodarczym Kraba - coś nie bardzo sensownie mi to brzmi (w końcu kiedyś Kraby ich nie miały i jakoś dawały sobie radę). Zaraz wykopię Drogę Kraba i sprawdzę jak się rzeczy mają.
-
Zauważ tylko, że podstawowym obowiązkiem Kuona jako daimyo Krabów jest obrona Rokuganu przed shadowlandsami i utrzymanie Muru. Nie wpuszczanie splugawionych samurajów, żeby się rozbijali na terenie imperium. Nie bez powodu nazywa się ich "potępionymi", trzyma krótko i stawia na pierwszej linii natarcia - oni są tym, czego każdy Krab nienawidzi i z czym walczy. Tylko dlatego, że kiedyś byli ich towarzyszami broni, dano im możliwość odejścia w słusznej walce przeciwko siłom ciemności zamiast utłuc na miejscu tu i teraz. Napuszczanie ich na ziemie Żurawia stoi w sprzeczności ze wszystkim, co klan Kraba sobą reprezentuje i mam jakoś wrażenie, że nie tylko Kuonowi mogłoby się to nie podobać.
Kwestia podejscia. Misiek nie mial takich dylematow.
Wyjasnij mi (oczywiscie czysto teoretycznie bo Zurawie ziemie oddaly wiec problemu nie ma), jak glodni samuraje maja bronic muru? Jezeli wiec obrona muru to priorytet to jezeli jakis klan przeszkadza ci w bronieniu muru (bo ci kradnie jedzenie) to chyba musisz najpierw rozprawic sie z tym klanem zeby moc bronic muru prawda? Dlatego imho Kuon jest malutki... byli czempioni co mieli jaja i brali to co chcieli i przynajmniej bylo ciekawie (Shoju, Kisada, Chagatai) i tak bardziej... hmm... japonsko (kraj podzielony wojna)... a tutaj kraby sie poddaja bo nie chca spusicic ze smyczy kilku przyjemniaczkow.
-
Kwestia podejscia. Misiek nie mial takich dylematow.
Wyjasnij mi (oczywiscie czysto teoretycznie bo Zurawie ziemie oddaly wiec problemu nie ma), jak glodni samuraje maja bronic muru? Jezeli wiec obrona muru to priorytet to jezeli jakis klan przeszkadza ci w bronieniu muru (bo ci kradnie jedzenie) to chyba musisz najpierw rozprawic sie z tym klanem zeby moc bronic muru prawda? Dlatego imho Kuon jest malutki... byli czempioni co mieli jaja i brali to co chcieli i przynajmniej bylo ciekawie (Shoju, Kisada, Chagatai) i tak bardziej... hmm... japonsko (kraj podzielony wojna)... a tutaj kraby sie poddaja bo nie chca spusicic ze smyczy kilku przyjemniaczkow.
No więc sprawdziłem, jak się rzeczy mają z zaopatrzeniem Krabów. Wygląda to tak, że większość ich ziem faktycznie jest niegościnna i kamienista, a do uprawy ryżu nadaje się tylko ich niewielka część - ALE - Kraby mają do dyspozycji najlepsze, całoroczne morskie łowiska w całym Rokuganie (a więc ryby). Do tego na ich ziemiach znajdują się tereny gdzie świetnie udaje się herbata i działa tam plantacja obok plantacji, posiadają też największe w Rokuganie złoża rud żelaza, z którego produkują doskonałą broń na własne potrzeby i na handel. O uprawach na ziemiach Yasuki słowa w Drodze Kraba nie ma (choć oczywiście na pewno jakieś są) a głównym bonusem, jaki ród Yasuki daje Krabom jest prowadzenie działalności handlowej, czyli krótko mówiąc robienie geszeftu na wyżej wymienionej herbacie i żelastwie i kupowanie za to żywności. Do tego, jeśli dobrze kojarzę późniejszy storyline, Kraby zdołały wreszcie odbić ziemie Hiruma (tracąc chyba przy okazji pustkowia Kuni, ale tam i tak nic nie rosło :P ). Tak więc ogólnie z tymi głodującymi dziećmi to ja bym nie przesadzał, zwłaszcza że młode Kraby wychowywane są w dosyć spartańskich, żołnierskich warunkach, w stałej gotowości do walki. Plus gdyby Kraby rzeczywiście nie mogły przetrwać bez terytoriów Yasuki, czy myślisz, że Kuon nie zdawałby sobie z tego sprawy? Że ot tak poddałby je Żurawiom? Daj spokój.
Co zaś się tyczy "malutkiego" Kuona... pozwolę sobie przytoczyć cytat z Yakamo otwierający Drogę Kraba:
"Twenty million drown in blood if I am weak."
On o tym świetnie wie.
-
1. Kraby przegraly i sie poddaly
Tylko dlatego, że ST tak zdecydował. Zdecydowałby inaczej i zatrzymaliby się dopiero na zgliszczach Kyuden Kakita.
Poprawione. Bo chyba tylko ST wymyslila wynik tej wojny. Nie bylo zadnych turniejow czy innego stuffu co to gracze decydowali wynik, prawda?
-
W zasadzie, to nie. Chociaż jakby się uparł, to by znalazł turnieje, które na tę wojnę miały wpływ.
-
Poprawione. Bo chyba tylko ST wymyslila wynik tej wojny. Nie bylo zadnych turniejow czy innego stuffu co to gracze decydowali wynik, prawda?
Teoretycznie - z tego co czytalem na forach na clan council na genconie (rok czy 2 temu) CHYBA bylo ustalone ze wojny mialo nie byc wogole, tzn gracze nie chcieli ...
-
Poprawione. Bo chyba tylko ST wymyslila wynik tej wojny. Nie bylo zadnych turniejow czy innego stuffu co to gracze decydowali wynik, prawda?
Teoretycznie - z tego co czytalem na forach na clan council na genconie (rok czy 2 temu) CHYBA bylo ustalone ze wojny mialo nie byc wogole, tzn gracze nie chcieli ...
ME Madryd jesli myslimy o tym samym -pamietam kilku graczy przejechalo sie bardzo mocno na tym - min Jaca.
-
Tak, bylo cos takiego, ze wylosowano graczy Krabich (w tym bodaj Jacka) i Zurawich, ktorzy mieli grac o wynik tej wojny. Kraby to zbojkotowaly, a tylko jakis jeden palantunio od Zurawii zachowal sie jak... tak jak sie zachowal. Wielki wstyd... :-[
miyato,
-
A co właściwie się stało?
-
A co właściwie się stało?
Został naznaczony taintem (stosem kartonu). :)
-
A co właściwie się stało?
zebrali grupe graczy Krabowych i Krejnowych i mieli ustalic miedzy soba czy beda sie bili i na poczatku wszyscy byli przeciwko a potem jeden z kolesi - jakis Crane zmienil zdanie i wyszlo jak wyszlo z ta wojna. pozostali dostali po remisie a Zur dostal wina i karty z tego co pamietam :)
-
Bagatela 6 boxów najnowszego dodatku wtedy :/
-
Mi raczej chodzilo o ta akcje ze byly 3 pytania wspolne i 1 clan specific. Gdzie pierwsze pytanie bylo "Which clan will you support." i Kraby wziely Crane a Crane Kraby ... Chyba nawet ten topic z tym byl gdzies tutaj.
A o tym co napisales Horror to zapomnialem :P i fakt nie wygladalo to fajnie ...
-
a my zmarnowaliśmy pick żeby wyżywić crab'y i mieć z nimi handel , a tu nagle zonk ST mówi ,że crab się może wyżywić >:( no ale ST mysli o nadchodzacej edycji i jedzie go co sie bedzie działo w SE .
szkoda ,że nie są to czasy wulfa . wtedy to wojny potrafiły się zkończyc otwartym zwycięstwem jednej strony , a nie ciągle jakieś stosunki przerywane .
no i do tego "phoenixy nadlatują " , chryste jak mi ich żal , ST to ich będzie już tak wykożystywał do końca .
-
A tam trzeba być w pikach playerskim do bólu, jak ktoś bierze piki z cyklu "hurra jestem lionem dostaniemy ekonomie..... dużo złota" to wiadomo że się potem zdziwi, bo może mu co najwyżej koszt postaci podniosą.
3/4 nagród turniejowych mówi już na starcie mówi że jak źle wybierzesz to zostaniesz przez ST przy pierwszej okazji albo nawet bez zdymany, dla przykładu ostatnio takim towarem koteijowym była ziemia, i jak to zwykle bywa wszystkie winy w ziemię były g. warte.
A o jakości pików typu nadworny nosiciel kapci, pokonaj bandę kulawego jednokiego chłopa, czy znajdz sandał człowieka co widział cesarza, to się nie bedę wypowiadał bo zwykle gracze biorą takie piki na tzw. "bombę" a potem się nagle mają pretensje że zostali wspomniani na kartce papieru stanowiącej element krajobrazu po którym przeszedł główny bohater jakiegoś opowiadania na inny temat.
-
moje przemyślenia są takie:
Wojna z żurawiami próba sił i wpływów przed nastaniem nowej dynastii a nie zbuntowanie żurawia. Jak by tego chciał kuon pogadał z dziadkiem a go się trudno zatrzymuje. Ale prowadzi natarcie w głąb krain cienia i się spodziewa w niedługim czasie kontrofensywy a walka na dwa fronty to niezbyt przyjemna rzecz. do tego by doszła ofensywa dyplomatyczne żurawi która by do wojny wciągała inne klany. Końców lepiej wybrać remis niż bezsensowną walką do końca.
-
Ufff... no to cale szczescie, ze Kuon zaproponowal Zurawiom remis, bo juz myslalem, ze Jinn Kuen wybral sie do Domotaiki, zeby poddac ta wojne ;).
Ps. Czy Kisada nie jest juz przypadkiem w Krainie Wiecznych Lowow??
miyato,
-
A tam trzeba być w pikach playerskim do bólu, jak ktoś bierze piki z cyklu "hurra jestem lionem dostaniemy ekonomie..... dużo złota" to wiadomo że się potem zdziwi, bo może mu co najwyżej koszt postaci podniosą.
3/4 nagród turniejowych mówi już na starcie mówi że jak źle wybierzesz to zostaniesz przez ST przy pierwszej okazji albo nawet bez zdymany, dla przykładu ostatnio takim towarem koteijowym była ziemia, i jak to zwykle bywa wszystkie winy w ziemię były g. warte.
A o jakości pików typu nadworny nosiciel kapci, pokonaj bandę kulawego jednokiego chłopa, czy znajdz sandał człowieka co widział cesarza, to się nie bedę wypowiadał bo zwykle gracze biorą takie piki na tzw. "bombę" a potem się nagle mają pretensje że zostali wspomniani na kartce papieru stanowiącej element krajobrazu po którym przeszedł główny bohater jakiegoś opowiadania na inny temat.
Że tak powiem: my thoughts exactly. I to jest własnie smutne.
-
ze wy sie wogole storylinem przejmujecie, to jest zastanawiajace :P
-
wiesz jak się wydało prawie dwa kafle bucks'ów na support race to for the throne , to się człowiek cuś nie cuś interesuje . mnie wnerwiają tylko rzeczy robione na pałę . to że story line picki ssą to mantis wie jak nikt inny [lista kart , eventów itp na kyuden mantis starym była ]. mnie to zniesmaczają jedynie akcje w stylu "orł..a znaczy się phoenixy nadlatują" albo jak wykastrowano naseru storyline'owo . reszta to po mnie zpływa na tym etapie l5r to większość klanów ma plot immunity , jakie kiedyś tylko crane'y miały . no bo czy ktoś naprawde wierzył ,że crab może wygrać wojne z crane'em albo scorpem militarnie ? albo żę pompowanie przez mantisa handlu w jakikolwiek sposób zmniejszy dominacje żurawia w tej dziedzinie ? chyba nie .