Autor Wątek: Pojemnik z Piaskiem  (Przeczytany 4614 razy)

horror

  • Dragon Clan
  • eternal Personality
  • *
  • Wiadomości: 2895
    • Zobacz profil
Pojemnik z Piaskiem
« dnia: 2006-10-27, 15:54 »
Pojemnik z piaskiem
by Rusty Priske
Editing and Development by Fred Wan
Tłumaczone by Przemek Wawer

Na zewnątrz Grobowca Siedmiu Gromów
Akuma rzucił się na Paszcze zaskakując go furią swych uderzeń. Ziemia zatrzęsła się kiedy Paszcza odskoczył, by po chwili natreć, kłapiąc swymi masywnymi szczękami, jego zęby wciąż ociekały krwią ludzi których zdążył już pożreć. Niemal zdołał obalić Akumę, ale gdy Oni Lord ustał, Paszcza wżarł się w jego rozkładające się ciało. Akuma trzasnął w plecy stwora, starając się zmusić go by przestał, lecz bezskutecznie. Akuma zawył z bólu gdy szczęki Paszczy zacisnęły się, a ten wgryzł się mocniej. Jazgot był tak przeraźliwy, tak ogłuszający, że ci którzy walczyli najbliżej bestii upadli na ziemię zwijając się z bólu.

Potężny Akuma pomimo bólu w boku zdołał się pochylić i złapał Paszcze za kark. Kiedy Paszcza zaciskał swoje szczęki, Akuma zaciskał ręce tak samo mocno. Dwa olbrzymy pozostawały sczepione w tym śmiertelnym tańcu przez sekundy, które przeszły w minuty które zdawały się trwać całe dni. Wreszcie coś zaczęło ustępować.

Ci samuraje, którzy jeszcze byli w stanie usłyszeć ten dźwięk, mogliby go porównać do dźwięku jaki wydaje góra kiedy pęka na pół pod wpływem trzęsienia ziemi, albo do dźwięku jakie wydaje stare mające wiele setek lat drzewo które właśnie zostało roztrzaskane błyskawicą Osano-Wo, Fortuny Ognia i Gromu. Mimo wszystko, ogłuszający dźwięk był słyszalny na całym polu bitwy gdy Akuma za pomocą czystej siły rozwarł szczęki Paszczy, zaciśnięte w śmiertelnym ścisku na swoim ciele. Zęby Paszczy, każdy większy od mężczyzny, wyłamały się pod wpływem tak ogromnej siły. Paszcza zawył z bólu, a jego czarna krew zaczęła tryskać mieszając się z obrzydliwym wyciekiem, który sączył się z ran Akumy. Ostatnim wysiłkiem, Akuma uwolnił się od Paszczy i odepchnął go, ciskając na ziemię potężnym ciosem.

Paszcza podniósł się na nogi, jego rozwarte szczęki były zakrwawioną ruiną. Akuma stał kawałek od niego, jego brzuch był rozorany i postrzępiony od walki. Przez chwilę stali i nienawistnie patrzyli się na siebie, a potem obydwaj z wyzywającym rykiem pełnym furii rzucili się na siebie ponownie.

Gdy dwie niszczycielskie siły starły się ze sobą, szpony Paszczy wbiły się w ramiona Akumy, odrywając poszarpane kawałki ciała od kości. Akuma zignorował ból, zatrzaskując obydwie ręce dokoła grubego karku Paszczy i miażdżąc go ze wszystkich sił. Ból z rozdarcia w ramionach nasilił się, lecz już po chwili cała energia ogarniętego paniką Paszczy została zmieniona w wysiłek by zaczerpnąć oddech. Wyczuwając zwycięstwo, Akuma przesunął dłonie wyżej i uchwycił swego wroga za szczęki, a potem rozdarł je z całą swoją nieziemską, olbrzymią siła.

Odgłos darcia, gdy Paszcza umierał był straszliwy. Z kilku ludzi którzy jeszcze żyli, wielu wrzasnęło także, gdy ich umysły załamały się pod wpływem okropieństwa którego byli świadkami. Akuma odrzucił szczęki, które trzymał w swoich rękach, rzucając je na olbrzymie, gwałtownie umierające ciało swego wroga. Opanowany wciąż przez żądze krwi, uniósł głowę do niebios i wywrzeszczał swoją złość, nienawiść i żądze śmierci w takiej kakofonii bólu, że grube, nisko zawieszone chmury jakby zostały odepchnięte. Bestia odwróciła się, chętna by dalej nieść zniszczenie.

I wtedy zatrzymała się, jej bitewny szał rozwiał się w jednej chwili.

Po drugiej stronie pola bitwy znajdował się człowiek, którego bystre oczy Akumy natychmiast wypatrzyły. Człowiek był opleciony białym ogniem i wszystko w jego bezpośrednim sąsiedztwie stawało w płomieniach z powodu gorąca. Ogień zaczął się rozprzestrzeniać i rosnąć, przeskakując z jednego demona na drugiego, nie oszczędzając niczego na swojej drodze. Akuma nie wiedział co to było, nie mógł znać źródła tego ognia, ale znał to uczucie które wykwitło mu w piersiach kiedy spojrzał na płonącego człowieka. Być może dwa razy w przeciągu całego swojego istnienia czuł to co teraz i wcale mu się to nie podobało. Czuł strach.

Oni no Akuma największy z władców demonów, odskoczył od swojej zdobyczy bez pożywienia się. Uciskając straszną ranę swojego brzucha, władca demonów uciekał od białego ognia, jakoś będąc przekonanym, że jeśli ogień dotknąłby jego ciała, to wtedy poznałby bolesne zapomnienie prawdziwej śmierci.

Władca demonów nie zatrzymywał się. Kiedy usłyszał oddalone agonalne krzyki za sobą i kiedy poczuł falę ciepła, która wylewała się z gwałtownie znikającego pola bitwy, tylko przyspieszył.

*

Daigotsu Rekai przeszukiwała teren dokoła Grobowca. Oczekiwała, że zobaczy masakrę – bitwa między samurajami i oni wymagałaby tego – ale nie oczekiwała, że zobaczy to.

Wszystko było poczerniałe i popalone. Przedtem gdzie były oni, teraz leżały tylko ich szczątki. Coś powaliło ich tak jak stali, z taką siła, że byli przynajmniej częściowo stopieni. Można powiedzieć, że w przeciągu jednego lub dwóch dni, nic nie zostanie co znaczyłoby ich bytność tutaj.

Ciała samurajów, którzy padli tutaj, pozostały także dotknięte, aczkolwiek w inny sposób. Ciała były całe spalone, nawet jeśli nie było śladów ognia dokoła nich, oprócz mrocznego odbarwienia. Z twarzy nic nie zostało a członki przypominały pomarszczone kikuty…jednak ubrania i zbroje pozostały nietknięte.

Kiedy szła w kierunku Grobowca, prowadząc wierzchowca za sobą, znalazła zbroję, która kiedyś należała do Szmaragdowego Czempiona. Była poczerniała i wykręcona jak wszystko inne dokoła, ale zostało na niej jeszcze trochę koloru. Być może jakość zbroi była tak dobra, że to przetrzymała albo być może ta mała kałuża nieczystości w której leżała teraz, była kiedyś czymś większym, czymś co ochroniło ją przed wybuchem. Mało się to liczyło. Ciało Hachiego było tak samo oszpecone jak pozostałe, ale nie mogło być mowy o pomyłce. Widziała je zbyt wiele razy by teraz się pomylić. Kiedy Rekai rozglądała się dokoła w poszukiwaniu miecza Hachiego, usłyszała czyjś ruch. W ciągu jednego uderzenia serca dobyła katanę i była gotowa by stawić czoło czemukolwiek co przeżyło masakrę.

- Bezsensowne marnotrawstwo – głos odezwał się za nią. W głębokim głosie pobrzmiewała moc, a słowa miały akcent którego Rekai nie znała. Stworzenie było humanoidem, ale nie nazwałaby go człowiekiem. Było wyższe od mężczyzny i nie miało żadnych włosów. Pod jego zielonkawą skórą prężyły się mięśnie i ścięgna, a jego nisko osadzone, pochylone czoło zdawało się nienaturalne.

- Kim jesteś i czego chcesz?

- Ten miecz nie jest ci potrzebny Rekai. Nie dzisiaj. Ja i ty, służymy temu, który rządzi tym krajem. Służę Daigotsu, chociaż nie przybrałem jego imienia jak ty to uczyniłaś. Nazywają mnie Lord Ghul.

Rekai kiwnęła głową. Nigdy nie widziała tego stworzenia wcześniej, które pochodziło gdzieś zza pustyni, ale słyszała o nim. Opowieści były przerażające. Zastanawiała się w przeszłości czy mogły być prawdziwe i zdecydowała że nie. Teraz już nie była tego pewna.

– Co tutaj robisz ?

Lord Ghul smutno zwiesił głowę – Przybyłem by dać tym samurajom zaszczyt służby Daigotsu, ale wydaje się, że nie będzie to możliwe. Okoliczności ich śmierci pozostawiły ich niesprawnym nawet do tego by stworzyć z nich bezmyślne trutnie.

Rekai skrzywiła się z niesmakiem z powodu marnotrawstwa. Wróciła do lustrowania horyzontu – Jak daleko to sięga?

- Mniej więcej milę, a centrum znajduje się niedaleko Grobowca. Nic nie przetrwało w promieniu.

- Jaka siła mogła to spowodować? – zapytała – Demony Kyoso?

Lord Ghul uśmiechnął się z wyższością – Niedorzeczność. Ludzie tak czy inaczej nie mieli szansy przetrwać. Kyoso nigdy nie poświęciłaby całej swojej armii tylko po to by zabić ich kilka minut wcześniej. Nie jest ani tak gniewna ani tak drażliwa. Nie, to było to – tu wskazał ręką na poskręcaną masę znajdującą się kawałek dalej – Wciąż wyczuwam moc w niej. Są tylko dwie rzeczy które wyczuwam w tym całym zniszczeniu, i ta tam jest odpowiedzialna za zniszczenia które widzisz dokoła. Cuchnie tym.

Rekai podążyła wzrokiem w kierunku, który wskazał dopóki nie dostrzegła tego co kiedyś mogło być Toturim Naseru, Prawowitym Cesarzem Rokuganu. Jego ciało było w jeszcze gorszym stanie niż innych, niewiele więcej niż kupka popiołu spowita w pozostałości kimono i zbroi, którą rozpoznała. Na jego twarzy dostrzegła błysk porcelany, dziwnie niepasujący do tego co zostało. Rekai przyglądała się temu przez moment a potem wyciągnęła mały kawałek, nie większy niż jeden koku z miejsca gdzie wtopił się w skórę Cesarza.

- Tak – Lord Ghul kiwnął – Ten człowiek użył tego by zniszczyć wszystkich którzy tu byli. To wciąż ma moc.

Rekai wsunęła porcelanowy kawałek do swojego obi i zwróciła swoją uwagę na tego który tu ją przyprowadził – Powiedziałeś, że są dwie rzeczy które możesz wciąż wyczuć na tym polu bitwy. Jeżeli to jest jedna, to jaka jest druga?

Lord Ghul przekrzywił swoją głowę i spojrzał na wierzchowca Rekai, który zarżał nerwowo i obnażył zęby patrząc na masywne stworzenie – Miałem nadzieję, że ty mi to powiesz, skoro znajduje się to w worku przy twoim rumaku. Wzywa mnie syrenim śpiewem, którego już nie słyszałem od…zbyt dawna. Cokolwiek masz ze sobą, nie pochodzi to z twojego kraju. Pokaż mi to – kiedy Rekai zawahała się, furia rozbłysła w jego oczach. Ślina pojawiła się na jego ustach, kiedy powtórzył gniewnie – Pokaż mi to!

Rekai zawahała się na chwilę, natychmiast wroga naciskowi stworzenia i groźbie przemocy. Pojedynczy palec podążył bez zastanowienia wzdłuż rękojeści jej ostrza. Mogła zabić to stworzenie, tego była pewna. A jednak… była ciekawa. Nie wiedziała czym ta rzecz w jej torbie była, a pragnęła bardzo mocno wiedzieć. Być może ten Lord Ghul mógłby być użyteczny. Obserwowała go uważnie kiedy odwiązywała pakunek od konia. Według niej to co zabrała z Grobowca to było szkatułka netsuke. Wydawało się jej jakoś lżejsza teraz niż za pierwszym razem kiedy to podnosiła. Trzymała to tak żeby mógł widzieć ale nie mógł dotknąć.

Skrzyneczka pokryta była klejnotami, większość była tak duża, że Rekai tak ogromne kamienie widziała pierwszy raz w życiu. Miała też, na całej swojej szerokości, wyrzeźbiony obraz przedstawiający swego rodzaju żuka. Była niepodobna do czegokolwiek w Cesarstwie, może oprócz kilku nieco podobnych przedmiotów, które Rekai widziała u Jednorożców za młodu. Widziała wtedy rzeczy które miały podobne zdobienia, ale to było tyle lat temu, że nie potrafiłaby sobie przypomnieć czym te przedmioty były czy też jakie inne miały zastosowanie poza ozdobnym. Na widok szkatułki oczy Lorda Ghula ożywiły się taką energią jakiej jeszcze nigdy nie widziała u jemu podobnych, martwych istot. Klejnoty zdawały się nie przedstawiać dla niego żadnej wartości, jednakże gapił się w zachwycie na dziwne rzeźbienia wzdłuż boków skrzyneczki.

- Co to jest? – spytała.

Lord Ghul odpowiedział Rekai nie odrywając oczu od szkatułki – Te rzeźbienia to są piktogramy. Widziałem już takie przedtem. Mogę przetłumaczyć je, potrzebuje tylko czasu. Daj mi to jeśli chcesz poznać ich znaczenie, a ja odkryje tajemnicę którą skrywają.

- Myślę że chyba nie – Rekai schowała szkatułkę – Zabiorę ją do Daigotsu

Dłonie Lorda Ghula zadrżały, kiedy zabrała skrzyneczkę z jego oczu – Tak. Oczywiście. Będę ci zatem towarzyszył. Odkryję znaczenie dla niego, jestem pewien , że będzie chciał żebym to zrobił. Tak, chodźmy do Daigotsu.

Rekai przywiązywała pakunek z powrotem do konia, nawet na chwilę nie odwracając się plecami do swojego nowego towarzysza podróży – Jeśli sądzisz, że potrafisz dotrzymać mi kroku to proszę bardzo – spojrzała na niego ostro – Jeżeli dasz mi jakieś powody, bym mogła sądzić, że będziesz się starał odebrać mi mój pakunek, to wtedy ja postaram się dowiedzieć czy stworzenia takie jak ty potrafią istnieć po tym jak ich niebijące serce zostanie wycięte z ich ciała. Rozumiesz?

Stworzenie uśmiechnęło się cierpko i wykonało głęboki drwiący ukłon – Oczywiście moja pani- powiedział – Nie masz się czego obawiać. Słudze Daigotsu nigdy nie stanie się krzywda z mojej ręki, chyba że na jego rozkaz.

- Zobaczymy – powiedziała i pognała swojego wierzchowca na południe.

*

Nezumi rozbiegli się, kiedy usłyszeli rozkaz żeby uciekać. Nie byli tak głupi jak ludzie, którzy trzymali pozycje , kiedy nie było szansy na zwycięstwo. Tik’tch gramolił się po nierównym terenie, starając się zwiększyć odległość między nim a mrocznymi stworzeniami jak tylko mógł. Nezumi zgodzili się pomóc wielkiemu wodzowi ludzi, ale wielkiego wodza już nie było a oni musieli żyć by wrócić do swojego plemienia.

Zatrzymał się na chwilę i wciągnął powietrze nosem, starając się wyczuć zapach pościgu. Nie wyczuł niczego, ale w powietrzu unosił się zapach, który rozpoznawał. Oh’krch wypadł z zarośli tuż za nim, niemal wywracając go.

- O! Tik’tch – zwiadowca zaskrzeczał w podnieceniu – Szybko! Musimy iść!

- Poczekaj Oh’krch.! Mroczne bestie nie ścigają nas. Walczą z innymi ludźmi. Nie dla nas jest ich gniew.

Oh’krch potrząsnął głową żałośnie – Nie możemy ryzykować. Musimy zabrać nowy skarb do wielkiego wodza.

Oh’krch oddalił się tak szybko jak przybył. Tik’tch patrzył jak odchodził i zastanawiał się czy zwiadowca widział jak Tik’tch okradał samuraja. Sam pomysł kradzieży to było coś czego nauczyli się od ludzi. Dla Tik’tcha rzeczy były poukrywane w zaginionej kolonii, zapomniane od nieskończonych Wczoraj. Jak jakikolwiek człowiek mógł twierdzić, że powinien je posiadać zamiast Nezumich? Było to głupie, ale ludzie byli głupimi istotami. Czy wielki wódz będzie zły? Czy będzie sądził że Tik’tch sprowadzi gniew ludzi na Złamany Piszczel? Jeśli tak, wielki wódz może zabrać skarb z powrotem i oddać do ludziom.

Koniec końców jego obawy były mniej istotne niż poczucie obowiązku wobec Jednego Plemienia i pobiegł za szybko znikającym Oh’krchem. Dwójka biegła godzinami. Tik'tch nie miał pojęcia gdzie się kierują, ale Oh’krch wydawał się podążać wyznaczonym kursem. Nie miał wątpliwości, że tamten wiedział dokąd się udaje. Wkrótce znaleźli się w cieniu wielkiego muru ludzi. Oh’krch pokazał gestem Tik’tchowi by ruszył – To Tu. Trzeci Wąs pokaże nam drogę. Chodź!

Tik’tch podążył za Oh’krchem, przecisnął się za kamieniem i znalazł mały otwór w podstawie muru. Był zbyt mały dla większości stworzeń po tej stronie muru jak i dla ludzi po drugiej. Podążył, po chwili otwór przerodził się w tunel, a tunel stał się labiryntem. Niedługo potem, Tik’tch mógł wyczuć innych ze swojego gatunku. W końcu dotarli do światła i znaleźli niedużą kolonię, wykutą w skale. Ci którzy przeżyli z oddziału Złamanej Piszczeli, który wyruszył do Krain Cienia zgromadzili się tutaj.

- Wielki Wodzu Set’tch , synu wielkiego Set’tch’cheta. Przybyliśmy i przynosimy ze sobą coś wielkiej wartości z ludzkiego Grobowca.

Tik’tcha ogarnęła panika – Nie! To jest moje, a ja nie jestem z waszego plemienia! Nie odbierzecie Rozczapierzonej Łapie tego co należy do niej, tylko dlatego, że pomagaliśmy przepatrywać dla ludzi! To jest moje!

Zanim Tik’tch zdołał dostrzec zaskoczenie malujące się na pysku Oh’krcha, dwaj Nezumi nadeszli z innego tunelu – Nie musisz oddawać swojego skarbu Złamanej Piszczeli Tik’tch, ale czy pozwolisz mi go zobaczyć?

Młody zwiadowca wybałuszył oczy zdumiony, a jego wąsy skręciły się nerwowo.
– Przepraszam Wodzu Wodzów Kan’okt’ichecku. Nie zdawałem sobie sprawy, że jesteś tu.

Siwowłosy Nezumi, o obszarpanym i zniszczonym od zbyt wielu bitew futrze, rozproszył obawy Tik’tcheka trzaśnięciem swojego ogona i zmarszczeniem wąsów – Niech cię to nie martwi. Chciałbym tylko zobaczyć co znalazłeś.

Tik’tch skinął głową i wyciągnął woreczek i podał go wodzowi Jednego Plemienia
– Zabrałem to od mrocznego, który jechał konno razem z samurajem. W dotyku jest jak piasek, ale dziwnie pachnie i było w takiej małej świecącej skrzyneczce, którą ona zabrała z Grobowca. Zabrałem to ponieważ widziałem jak jeden z mrocznych zabił Chitika i strasznie się wściekłem. Chciałem zabrać coś co należy do nich, ale bałem się zabrać skrzyneczkę, bałem się, że mroczny mnie zabije.

Kan’ok’ticheck spojrzał do woreczka i powiedział – Nie przejmuj się Tik’tch. Postąpiłeś słusznie – Wódz Naczelny odwrócił się do szefa Piszczeli – Czy wiesz co to jest Set’tch?

Wielki wódz pochylił się do przodu i powąchał piasek ostrożnie, jakby bał się że zaraz na niego skoczy – To jest podobne do piasku który można znaleźć na północ od ziem Złamanej Piszczeli – powiedział – Tego jest tam pełno, tyle ile wody w morzu.

- Twoje plemię pamięta piasek – Kan’okt’ticheck powiedział cicho.

- Nasi Pamiętacze mówią nam, że między piaskami mieszka zły duch – wielki wódz potwierdził – Mroczne rzeczy które polowały na nas od wielu Wczoraj. To dlatego Piszczel nie powędrował za Gohei – Rzeźnikiem kiedy ten odszedł, mawiają Pamiętacze. Ponieważ duchy piasku zabiłyby nas.

- Nie widzę żadnych duchów – Wódz Wodzów powiedział.

- Nie - Set’tch zgodził się cicho – Żadnych duchów.

- Dziwny piasek – Kan’ok’ticheck powiedział. Sprawdził wagę torby którą trzymał w łapie, a potem oddał ją z powrotem Tik’tchowi i zwrócił się do Oh’krch – Interesujące, ale chyba nie to miałeś na myśli.

Oh’krch potrząsnął swoją głową - Nie. Nawet nie wiedziałem o tym – Tik’tch zwiesił głowę.

- To co ty znalazłeś?

- Zabrałem to z Grobowca w czasie kiedy ludzie zabierali różne rzeczy- Oh’krch wyciągnął klepsydrę – Nie wiem co to jest, ale to też zawiera piasek – podał klepsydrę Kan’ok’ticheckowi.

Odwrócił ja do góry nogami, przez chwilę patrząc jak piasek przesypuje się na dół, by po chwili odwrócić ją ponownie – Drży. Atch-zin spójrz na to proszę – Nezumi który wszedł razem z Kan’ok’ticheckiem podszedł. Był starym szczurem pokrytym grubym, rudym futrem. Jego strój i ekwipunek wskazywały na to, że jest szamanem.

Wziął klepsydrę i prawie ją upuścił, cofając rękę jakby się poparzył – To…jest…Jutro.

Każdy Nezumi w jaskini, oprócz Kan’ok’tichecka cofnął się z dala od klepsydry. Biały szczur zmarszczył czoło i powiedział – Czy możesz mi pokazać Atch-zin? Możesz pokazać mi co to jest?

Szaman zmarszczył nos, ale się nie cofnął. Skinął i wyciągnął ręce w kierunku obu, klepsydry i Kan’ok’tichecka. Kiedy dotknął ich, zamknął oczy i zadrżał. Wódz także zamknął oczy i był też najwyraźniej wstrząśnięty tym co działo się za jego powiekami. Atch-zin utrzymał kontakt dopóki Kan’ok’ticheck nie odepchnął go od siebie, acz wyraźnie sprawiło im to trudność.

Obydwaj potrzebowali momentu żeby ochłonąć ale już po chwili Kano’ok’ticheck zebrał się w sobie i przemówił do Nezumich skulonych ze strachu – On ma rację. To jest Jutro. Ono nadchodzi – przerwał na chwilę popatrzył na pyski – Ono nadchodzi, ale nie ma już czasu uciekać. Kiedy Jutro nadejdzie, staniemy naprzeciw i odmówimy mu. Jedno Plemię stanie zjednoczone i nie zginiemy bez pamięci.

- Jutro nadchodzi, ale my je pokonamy.

AkodoJacek

  • Personality
  • Wiadomości: 313
    • Zobacz profil
    • Kyuden Bydgoszcz
Pojemnik z Piaskiem
« Odpowiedź #1 dnia: 2006-10-27, 18:02 »
great

ale jedna uwaga (coś co mnie odrobinę razi) : przetłumacz na język polski wszystkie imiona  stosując się do metody którą stosuje pan Jerzy Łoziński.
(co spowoduje że text będzie chyba mniej czytelny - Akuma = Demon,  no może język z którego pochodzi nie jest ten sam ;) tak jak tłumaczysz The Maw = Paszcza -> ale odnoszę wrażenie że "the" nie da się zastąpić wpisując dużą literę w polskim tłumaczeniu, że traci sie wtedy odrobinę treści )
albo pozostaw to co jest rozpoznawalne jako imię (The Maw). Chyba osobiście wolałbym taka wersję.

horror

  • Dragon Clan
  • eternal Personality
  • *
  • Wiadomości: 2895
    • Zobacz profil
Pojemnik z Piaskiem
« Odpowiedź #2 dnia: 2006-10-27, 21:47 »
dzieki za rady.

Jeśli chodzi o tłumaczenie imion własnych to może nie Łoziński, a Jakuszewski , któryż to człowiek popełnił tłumaczenia Czarnych Kompanii, te pierwsze dwa tomy są najlepsze.

Jeśli chodzi o Akumę to niestety japońszczyzna moja nie taka jak angielszczyzna ale postaram się nadrobić. Inne polskości, które tam włożyłem to po prostu trochę mojej inwencji twórczej.

Z tą Paszczą to jest tak, że po pierwsze to ON i to już samo w sobie rodzi pewne problemy i zgrzyty przy czytaniu, po drugie rzeczywiście brzmi trochę tak sobie ale na nic lepszego nie wpadłem, duża litera tam jest bo to imię, a takie mamy zasady języka polskiego (nawet ksywy trzeba pisać z dużej).  

Po kolejne czytam sobie właśnie sagę Eriksona i tam mamy takich bohaterów jak Młotek czy Płot a obok nich występują na przykład Harllo czy Buke i taki dysonansik w tej książce występuje i tutaj muszę z tobą się zgodzić, że trochę przeszkadza w czytaniu coś takiego. Tak jest chyba z tłumaczeniem, że nie wszystko da się na nasz albo na ich i często po prostu stara się chyba tłumacz jak najmniej takich przeszkód umieszczać, które przeszkadzają w odbiorze.  U mnie są to imiona Nezumich na przykład i te wszystkie nazwy których znaczenia w polskim nie odkryłem. Na pewno nie będę pisał, że Hachi to był Emeraldowy Czempion bo to też niezdrowe, acz z chęcią dowiedziałbym się czy Hachi to imię, które ma jakieś znaczenie.

Z innej, kolejnej już strony rozumiem tych co grają w karciankę, bo ja sam często czytając opowiadania mam włączone l5rsearch i sprawdzam jak każdy bohater wygląda i co potrafi :) Wyobraźmy sobie na przykład taką sytuację:

- W oryginale było kurna The Maw, a ten tutaj wyskakuje z jakąś Paszczą i gdzie ja mam teraz tego szukać?

Do pewnych rzeczy się przyzwyczajamy, a ja tłumacząc tak a nie inaczej myślałem, żeby było fajniej i zjadliwiej (piszę o paszczy) dla czytelnika niż jakby miało być to przetłumaczone na przykład: "The Maw wgryzł się", albo co gorsza "Maw wgryzł się".

Podobnie było z tym zafajdanym Ghulem  z którym też nie wiedziałem jak się uporać i ten żółty łapserdak chodził za mną dwa dni zanim coś z tym zrobiłem acz rozwiązanie idealne nie jest i aż prosi się o zmianę.

Dzięki raz jeszcze za uwagi i za to, że przez to przebrnąłeś. To mój pierwszy taki długi tekst "literacki" , który przetłumaczyłem więc mam nadzieję, że z każdym kolejnym będzie lepiej.

p.s. dodam jeszcze od siebie, że nie znam w ogóle tłumaczenia polskiego legendy bo wychowany jestem na rpgu angielskim stąd mogą się pojawić też pewne rozbieżności z przyjętym nazewnictwem w języku polskim

AkodoJacek

  • Personality
  • Wiadomości: 313
    • Zobacz profil
    • Kyuden Bydgoszcz
Pojemnik z Piaskiem
« Odpowiedź #3 dnia: 2006-10-28, 03:09 »
Jak sam wspomniałeś tłumaczenia nazw własnych są mega ciężkie (znajoma robiła niedawno magisterke z translatoryki coś mi się o uszy poobijało przy okazji)

Bez dyskusji na ten temat skończy się na tym że każde opowiadanie będzie tłumaczone inaczej , inaczej będą tłumaczone podręczniki a jeszcze inaczej ksążeczka z zasadami (zauważyłem że pewne słowa po przetłumaczeniu na Polski staną się śmieszne albo nawet odstręczające - Personality = Osobistość, Follower = Poplecznik .... Overlord = Suzeren ).

W temacie samego opowiadania :

kilka drobiazgów :

The Ghul Lord => Pan Ghouli , Władca Ghouli .... "Lord" w języku polskim raczej w odniesieniu do tytułu dworskiego... ale mogę się tu mylić.
I chyba w języku polskim nie ma słowa Ghul / Ghoul co spowoduje kolejny problem czy i jak  odmieniać to słowo, z drugiej strony jest ono używane dość często w książkach co powoduje że jest zapożyczone z języka angielskiego
Podobnie sytuacja z Oni Lord => Władca Demonów ? a może poszukać czegoś co nie jest bezpośrednim tłumaczeniem  

Momentami da się zapomnieć że język polski znacznie różni się od angielskiego  ... chociażby tym że nie ma tak sztywnej konstrukcji, że czasami można użyć mniejszej ilości słów na wyrażenie tej samei idei.

Akuma lashed out at the Maw, knocking the creature back with the fury of its blows. The ground shook as the Maw recoiled and then charged, snapping with its massive jaws, its teeth dripping with blood and gore from the men it had already devoured.

a.)
Akuma rzucił się na Paszcze zaskakując go furią swych uderzeń. Ziemia zatrzęsła się kiedy Paszcza odskoczył, by po chwili natreć, kłapiąc swymi masywnymi szczękami, jego zęby wciąż ociekały krwią ludzi których zdążył już pożreć.

a może odrobinkę zmienić ?
b.) Akuma odrzucił The Maw powalając go furią swych uderzeń. Ziemia zatrzęsła się gdy The Maw odskoczył by powrócić i natychmiast uderzyć  kłapiąc swymi potężnymi szczękami, nadal ociekającymi krwią ludzi których wcześniej pożarł.

wersja b) nie jest na pewno idealna ale na pewno z pomocą kilku osób dało by się znaleźć optymalną wersją która przekaże treść a jednocześnie da przyjemność z czytania osobom które tematu nie znają - bo dla fanów liczy się to co się wydarzyło w storyline.
Może rozwiązaniem było by znalezienie kilku osób które przedyskutowały by treść i formę po zakończeniu tłumaczenia (korekta - nie tylko błędów i literówek ale też znalezienie optymalnej treści) - opowiadanko 3-4 dni poczekało by ale takie które pomogło by puźniej zachęcić do Legend kogoś z zewnątrz ;) .
Czekam z niecierpliwością na kolejne tłumaczenia które będzie można pokazać komuś nowemu w celu wprowadzenia w świat L5.  :D

horror

  • Dragon Clan
  • eternal Personality
  • *
  • Wiadomości: 2895
    • Zobacz profil
Pojemnik z Piaskiem
« Odpowiedź #4 dnia: 2006-10-28, 11:05 »
Myślę że, osobny wątek na tłumaczenia to niezły pomysł. Koordynacja nazw występujących w kolejnych lub poprzednich opowiadaniach wydaje się niezbędna, żeby czytelnik nie odnosił wrażenia, że czytając kolejne opowiadanie o tej samej osobie nie nabawił się schizofrenii czytając trzecią wersję jego imienia.

Dobrze też byłoby tak jak mówisz, znaleźć osobę która zajmie się korektą i edycją, bo wtedy poprawia osoba z zewnątrz która widzi błędy. W pewnym momencie czytając po raz n-ty swoje tłumaczenie błędów nie zauważam.

Cytat: "AkodoJacek"
Akuma lashed out at the Maw, knocking the creature back with the fury of its blows. The ground shook as the Maw recoiled and then charged, snapping with its massive jaws, its teeth dripping with blood and gore from the men it had already devoured.

a.)
Akuma rzucił się na Paszcze zaskakując go furią swych uderzeń. Ziemia zatrzęsła się kiedy Paszcza odskoczył, by po chwili natreć, kłapiąc swymi masywnymi szczękami, jego zęby wciąż ociekały krwią ludzi których zdążył już pożreć.

a może odrobinkę zmienić ?
b.) Akuma odrzucił The Maw powalając go furią swych uderzeń. Ziemia zatrzęsła się gdy The Maw odskoczył by powrócić i natychmiast uderzyć kłapiąc swymi potężnymi szczękami, nadal ociekającymi krwią ludzi których wcześniej pożarł.  


Jeśli chodzi o cytat, który proponowałbyś zmienić to rzeczywiście ładniej i korzystniej to wygląda tylko odbiega trochę od pierwowzoru. Ponieważ powalić kogoć to knock [sb] down , natomiast zaskoczyć to knock [sb] back. Rodzi to pewien inny problem takiej mianowicie natury, że jak ktoś upada to musi wstać. A tenże powalony już odskakuje w twoim tłumaczeniu.

Nie chcę się tutaj wdawać w długą dyskusję na temat tego czy to THE zostawić czy nie. Jako przykład podam tłumaczenie Marii Skibniewskiej i jej Władcy Pierścienia. W oryginale mamy The Lady Galadriela w ksiażce polskiej znajdziemy w tym samym miejscu Pani Galadriela. Nigdzie tam THE w tłumaczeniu nie ma. I myślę sobie że, rozsądni tłumacze unikają takich THE w książkach polskich bo tego się nie tłumaczy, to jest po prostu część mowy której w języku polskim brak.

Jeśli chodzi o tego żółtego typa to chyba przyznam rację. Lepiej brzmi Władca Ghuli albo Pan Ghuli, a Oni Lord może zostać Władcą Demonów. Lecz zgrzytałoby to całkiem mocno w tekście gdybyśmy mieli takie zdanie na przykład do przetłumaczenia:

Oni no Akuma the greatest Oni Lord

możnaby to przetłumaczyć na przykład tak:

Demoniczny Demon największy Władca Demonów ( pytanie co znaczy no).

Na koniec jeszcze napiszę tylko dlaczego Lord Ghul. Zostawiłem więc wersję Lord Ghul czerpiąc natchnienie z Gwiezdnych Wojen i dlatego jako odmiany używam na przykład formy dopełniacza (kogo czego nie ma?) Lorda Ghul a nie Lorda Ghuli. Ghul potraktowałem jako imię tutaj a nie jako profesję :) Wiem, że Ghul to nie imię i nie powinno się go tak tłumaczyć , ale pomyślałem, że pisane przez Amerykanów tak, a nie inaczej może przypominać choć trochę imię.

Jeśli chodzi o to nieszczęsne "o" zjedzone przez Amerykanów w wyrazie Ghul to są po prostu zasady pisowni ichnie i dlatego w kartach mamy na przykład TEST OF HONOR a nie TEST OF HONOUR (brytyjszczyzna)

Jeszcze raz dziękuje za wszystkie uwagi. Myślę, że im więcej takich postów tym łatwiej będzie osiągnąć wysoką jakość tłumaczeń, a przez to zachęcić nowych fanów do naprawdę zajebistej karcianki - bo taki jest tego cel między innymi.

THE JESKE

  • Mantis Clan
  • temptation Personality
  • *
  • Wiadomości: 1259
    • Zobacz profil
Pojemnik z Piaskiem
« Odpowiedź #5 dnia: 2006-10-28, 12:20 »
ghoul to po polsku strzyga.
always +5 do lansu.
Cytuj
Self-Appointed Prophet of Doom:
Something like :
6/4/3
Limited : Put a -1 gold cost token on a target peronality .

Random dude:
Just shut up Self-Appointed Prophet of Doom <_<.

horror

  • Dragon Clan
  • eternal Personality
  • *
  • Wiadomości: 2895
    • Zobacz profil
Pojemnik z Piaskiem
« Odpowiedź #6 dnia: 2006-10-28, 16:31 »
Cytat: "THE Self-Appointed Prophet of Doom"
ghoul to po polsku strzyga.


Pozwolę sobie się tutaj nie zgodzić, gdyż takie uproszczenie nie ma żadnego uzasadnienia. Ghoul (polska nazwa Ghul) to demon, zły duch pustynny,  po raz pierwszy zaczął funkcjonować w kulturze Orientu, a potem trafił do kultury europejskiej. Do mojej wyobraźni trafił dzięki D&D notabene.

Strzyga to typowo słowiański akurat stwór, który z początku był człowiekiem, by dopiero później po śmierci zdziwaczeć i zacząć żywić się krwią i takie tam. Ten akurat stwór trafił do mojej wyobraźni dzięki Sapkowi.

I choć obydwa mają wiele wspólnego ze sobą to tożsame nie są.

Ghoul wydaje się całkiem trafnie dobrany do historii, bo możemy przeczytać w opowiadaniu, że pochodzi zza pustyni co niejako znajduje swoje uzasadnienie w świecie L5R.

THE JESKE

  • Mantis Clan
  • temptation Personality
  • *
  • Wiadomości: 1259
    • Zobacz profil
Pojemnik z Piaskiem
« Odpowiedź #7 dnia: 2006-10-28, 18:24 »
no w austrii strzyga to pustyny undead .
always +5 do lansu.
Cytuj
Self-Appointed Prophet of Doom:
Something like :
6/4/3
Limited : Put a -1 gold cost token on a target peronality .

Random dude:
Just shut up Self-Appointed Prophet of Doom <_<.

horror

  • Dragon Clan
  • eternal Personality
  • *
  • Wiadomości: 2895
    • Zobacz profil
Pojemnik z Piaskiem
« Odpowiedź #8 dnia: 2006-10-28, 18:52 »
a ile pustyni jest w austrii? :)

THE JESKE

  • Mantis Clan
  • temptation Personality
  • *
  • Wiadomości: 1259
    • Zobacz profil
Pojemnik z Piaskiem
« Odpowiedź #9 dnia: 2006-10-28, 19:06 »
raczej spytaj sie jaką styczność z krajami muzułmaskimi mieli austryjacy w XVI/XX wieku.
always +5 do lansu.
Cytuj
Self-Appointed Prophet of Doom:
Something like :
6/4/3
Limited : Put a -1 gold cost token on a target peronality .

Random dude:
Just shut up Self-Appointed Prophet of Doom <_<.

Kakita Aoshi

  • Crane Clan
  • toolbox Personality
  • *
  • Wiadomości: 660
    • Zobacz profil
Pojemnik z Piaskiem
« Odpowiedź #10 dnia: 2006-10-29, 02:03 »
Horror nie paszcza tylko Szczęka jak mawia Wojtek z Adamem, a w ogóle wielkie dzieki że ci sie chciało cos tłumaczyć.
Kakita Aoshi
Crane Clan Samurai*Bounty Hunter
"Zniszczmy całe zło, nie będzie konkurencji"

sejmitar

  • Lion Clan
  • eternal Personality
  • *
  • Wiadomości: 6920
  • jestem barmanem na tym forumie
    • Zobacz profil
    • http://ccg.webd.pl
Pojemnik z Piaskiem
« Odpowiedź #11 dnia: 2006-10-29, 11:37 »
Taka mała uwaga - tłumaczenie nie musi (a nawet nie powinno) być wyraz w wyraz i przecinek w przecinek, anglo-sasi i my mamy troche inną melodię języka...
Lion Clan • Samurai • Grumble • Unique
Nie ma mnie na forum do czasu premiery L5R CCG.

horror

  • Dragon Clan
  • eternal Personality
  • *
  • Wiadomości: 2895
    • Zobacz profil
Pojemnik z Piaskiem
« Odpowiedź #12 dnia: 2006-10-29, 12:02 »
Cytat: "sejmitar"
Taka mała uwaga - tłumaczenie nie musi (a nawet nie powinno) być wyraz w wyraz i przecinek w przecinek, anglo-sasi i my mamy troche inną melodię języka...


Mission Impossible chciałoby się rzec.

To zrozumiałe, że nigdy nie będzie , ale tłumacz powinien trzymać się wizji piszącego/mówiącego IMHO

Ageto

  • Crab Clan
  • toolbox Personality
  • *
  • Wiadomości: 1055
    • Zobacz profil
    • Claimster - centrum umów
Pojemnik z Piaskiem
« Odpowiedź #13 dnia: 2006-10-29, 13:34 »
Dobra robota, gratki!!!

Napewno po paru tekstach dojdzie do ujednolicenia tekstów tłumaczeń i każdy czytający będzie wiedział co czyta i o jakiej postaci jest mowa itd. Zawsze pozostaje tekst orginalny, który rozwieje wątpliwości :) [/url]
Claimster - centrum umów

Brzana's HunterZ Team Member