Autor Wątek: Mroczna Wiedza  (Przeczytany 4977 razy)

gaijin

  • Crane Clan
  • eternal Personality
  • *
  • Wiadomości: 2284
    • Zobacz profil
Mroczna Wiedza
« dnia: 2006-11-05, 21:22 »
Poniżej kolejne opowadanie, które przetłumaczyłem. Mroczna Wiedza jest dość świeża, bo pojawiła się na forum AEGu w tamtym tygodniu. Jest to drugi odcinek telenoweli "Co myśmy przytargali z tego Grobowca?"

Enjoy!

Mroczna Wiedza
By Brian Yoon
Editing & Development by Fred Wan
Tłumaczenie by gaijin (M.W.)


Wielki Mur Cieśli
Bitwa skończyła się tak szybko, jak się zaczęła. Posiłki z klanów Lwa i Kraba zaatakowały wroga z furią, a siły dodatkowo dodawała im wieść o śmierci Cesarza. Hida Tonoji powiódł swoich ludzi na samym przedzie armii, z wielką ochotą rzucając się w wir walki. Rycząc z gniewu, koncentrował swoją żądzę krwi na wściekłych atakach, które powalały demony z każdym jego ciosem. Armia Krain Cienia nie była w stanie odeprzeć pełnego zapału natarcia Czwartego Legionu i wkrótce została zmuszona do wycofania się w zupełnej rozsypce do Krain Cienia. Cesarski Legion i jego sojusznicy z Klanu Lwa powrócili na bezpieczniejsze ziemie, chroniąc obrońców Cesarza.

Uzdrowiciele Klanu Kraba pospieszyli z pomocą rannym. Hida Kuon przyglądnął się żałosnym resztkom ekspedycji, która wyruszyła na pomoc Cesarzowi. Byli zmęczeni, wielu było rannych, a wszyscy cierpieli z powodu okropieństw, którym musieli stawić czoła. Podczas marszu wszyscy stracili przyjaciół i towarzyszy. Nie spełnili swego obowiązku. Samurajowie ci z pewnością starali uporać się teraz z rozpaczą, którą praktycznie owładnięte były ich myśli. Kuon znał to uczucie. Pokonał je w owych dniach po upadku Muru Kaiu. I chociaż oni sami musieli uporać się teraz z tym wielkim smutkiem, być może mógł im w tym jakoś pomóc.

- Klan Kraba dziękuje wam za to, czego dziś spróbowaliście dokonać – krzyknął, a jego potężny, niski głos rozniósł się po całym dziedzińcu. – To chwalebne, że podjęliście się tego zadania. Oferuję wam wszystkim gościnę tak długo, jak sobie tego będziecie życzyć, a kiedy wypoczniecie, pomożemy wam ponownie odnaleźć drogę do domu.

Odwrócił się od skraju ściany i odszedł. Hida Benjiro podążył razem z nim, podczas gdy reszta doradców Kuona starała się dotrzymać im kroku. Wyczuwali zły nastrój swojego Czempiona i siedzieli cicho, nie chcąc przerywać toku ponurych myśli ich rozgniewanego pana. Mijali dziesiątki Krabów stojących na szczycie ściany, wszystkich obserwujących południowy horyzont. W końcu dotarli do schodów prowadzących w głąb zamku. Kuon zatrzymał się, odwrócił i spojrzał na swoich ludzi.

- Upewnijcie się, że każdy otrzyma pomoc, a jego rany zostaną opatrzone – rozkazał.
- Znajdźcie im jakieś lokum. Wyślijcie Łowców Czarownic, by sprawdzili, czy ktoś nie ma objawów Skazy i izolujcie tych, u których wykryjecie symptomy, oraz tych, którzy nie będą chcieli poddać się badaniu. Spojrzał na Benjiro. – Upewnij się, że Skorpioni zostaną zatrzymani i rozbrojeni. Nie będę gościł wrogów we własnym domu.

Benjiro skinął. - Tak będzie – powiedział.

- Kiedy skończysz, przyjdź do mojej komnaty audiencyjnej. Sprawdzimy czy ten drobiazg jest wart śmierci Cesarza – rzekł Kuon, wpatrując się uważnie w zawiniątko, które niósł w rękach. Benjiro odwrócił się i szybko zszedł na dół schodami. Czempion poszedł swoją drogą, roztrząsając ostatnie wydarzenia, dopóki nie doszedł to miejsca, do którego zmierzał.

Skinieniem ręki odesłał swoją eskortę i wszedł do pokoju. Rozejrzał się po pustym pomieszczeniu. Bez słowa podszedł do wielkiego zwoju, który stał na kamiennym piedestale. Uniósł pióro i napisał na nim imię Cesarza, które znalazło się obok niezliczonej ilości innych, z różnych klanów i rodzin. Było to miejsce, gdzie Klan Kraba zapisywał imiona obcych, którzy zginęli w jego prowincjach albo w Krainach Cienia.

- Trzech cesarzy zginęło w ciągu mojego życia, – Kuon odezwał się do ścian - wszyscy walcząc przeciwko naszemu odwiecznemu wrogowi, Krainom Cienia. Nie udało mi się ich ochronić. Ze złością uderzył pięścią w kamienny piedestał, potem zamknął oczy i potrząsnął głową. Po chwili zadumy rozpakował zawiniątko, które miał w rękach.

W środku była książka, przedmiot pochodzący spoza granic Cesarstwa, który stał się dość popularny wśród pewnych grup uczonych, ponieważ mógł pomieścić dużą ilość informacji, a będąc stosunkowo niewielkim, łatwo można go było transportować. Jednak ta książka była przyozdobiona symbolem pająka, któremu towarzyszyły mniejsze symbole, tworząc dziwny, przeplatający się wzór, który pokrywał całą okładkę. Kuonowi wydawało się, że gdy na chwilę odrywał od niego wzrok, symbole zdawały się lekko poruszać. Gdy patrzył nań znowu, wszystko oczywiście wracało na swoje miejsce.

Książka napełniała go niepokojem, ale jednocześnie kusiło go, aby ją otworzyć i poznać jej treść. Jego dłoń powędrowała w stronę okładki, lecz wiedziony niezwykle silnym instynktem cofnął ją z powrotem, jak gdyby się oparzył. Kuon skrzywił się i zerknął w stronę Krain Cienia. Ta przeklęta ziemia nigdy nie przestanie prześladować go bezmiarem swego zła. Spojrzał znów na piedestał i z przestrachem zauważył, że ponownie położył rękę na okładce i chciał ją otworzyć. Warknął i cofnął się spoglądając na książkę i zastanawiając się, czy udałoby się ją spalić.

Drzwi za nim otworzyły się. – Benjiro wprowadził twoje rozkazy w życie, Kuonie-sama, ale prosił mnie, bym Ci przekazał, że nie można odnaleźć oddziału Skorpionów. Musieli się wymknąć korzystając z zamieszania.

- Typowe – odparł Kuon nieobecnym głosem, nie odrywając oczu od książki.

Jinn-Kuen skinął głową. – Zawsze chowają się w cieniu. Nikt nie będzie za nimi tęsknił, gdy odejdą. Wskazał na ręce Kuona. – To jest ten przedmiot z Grobowca? Udało ci się czegoś dowiedzieć?

- Czy Tansho tu jest? –spytał Kuon krótko.

- Kuni Tansho? – Jinn-Kuen wydawał się być zdziwiony. – Panie, nie było mnie wiele dni. Nie mam pojęcia.

- A, tak, oczywiście – powiedział Kuon. – Wyjechała wczoraj, mój błąd. Z trudem oderwał wzrok od książki i utkwił go w Jinn-Kuenie. – Znajdź Omena.

- Jinn-Kuen spojrzał na niego z niedowierzaniem. – W jaki sposób mam odnaleźć Wyrocznię?

- Po prostu się odwróć.

Obaj mężczyźni obrócili się, by ujrzeć postać Omena, stojącą w drzwiach. Jak zawsze, człowiek ten promieniował pozaziemską aurą, która zwykle powodowała, że inni czuli się w jego obecności dosyć nieswojo, co było zapewne skutkiem jego więzi z Jadeitowym Smokiem. W tym jednak przypadku Kuon poczuł wielką ulgę, gdyż obecność Wyroczni wdawała się wypierać cień z jego umysłu. – Skąd wiedziałeś? – zapytał.

- Wyczułem ją w momencie, gdy opuściła grobowiec – powiedział Omen ze wzrokiem zawieszonym na książce.

Kuon spojrzał na nią znowu. – Co to jest, Omenie-sama?

- Wiedza – odparł Omen. – Najniebezpieczniejsza z broni.  


Kyuden Bayushi
Na początku swojego panowania każdy z Czempionów Klanu Skorpiona wybierał sobie komnatę służącą do przyjmowania gości i gwarantującą prywatność. Jeszcze przed swoim awansem, Bayushi Paneki wyrobił sobie w pewnych kręgach reputację bezlitosnego zabójcy i jego sala audiencyjna była specjalnie tak zaprojektowana, by wykorzystywać jego złą sławę. Paneki siedział na środku pokoju za niskim stołem, zastawionym wysokimi stertami zwojów i pieczęci. Jedynym źródłem światła był pojedynczy lampion ustawiony na skraju stołu. Rogi pokoju tonęły w ciemności. Ktoś mógłby stać w jednym z nich i być kompletnie niewidocznym. Paneki lubił wykorzystywać wszystkie dostępne środki, by pomóc sobie w negocjacjach.

Drzwi otwarły się z cichym szelestem. – Hira z rodziny Iuchi – powiedział niewidoczny sługa i gość wszedł do środka. Był to młody mężczyzna o długich, czarnych włosach, które spływały mu luźno po plecach. Jego każdy ruch znamionowała ledwo powstrzymywana energia. Wystrój wnętrza zdawał się nie mieć na niego wpływu, a on sam uśmiechnął się wesoło zobaczywszy Czempiona. Paneki odwzajemnił uśmiech i odsunął na bok leżący przed nim zwój. Ukłonił się uprzejmie ambasadorowi klanu Jednorożca.

- Hira-san, jak miło Cię znowu widzieć. Minęło już tyle czasu – powiedział Paneki.

- Całe życie, Paneki-sama, ale pozostawiłeś po sobie niezatarte wrażenie. Wydaje mi się, jakby to było wczoraj, kiedy wjechałeś na czele armii do Shiro Iuchi, by nas uwolnić – odparł Hira. Ukłonił się nisko by wyrazić swój głęboki szacunek. – Mój ojciec przesyła najlepsze życzenia oraz wyraża najgłębszy żal, że nie mógł przybyć osobiście.

- Żałuję, że mam tak mało czasu, by odwiedzać starych przyjaciół. Od czasu porażki z Twoim ojcem, podczas jego ostatniej wizyty, nie rozegrałem ani jednej porządnej partii shogi.
- Opowiada mi tę historię za każdym razem, gdy go widzę – powiedział Hira, uśmiechając się szeroko. Ukłonił się znowu i pozostał w tej pozycji, kładąc zapieczętowany zwój na stole przed Czempionem Skorpionów. – Przybywam z darem, Paneki-sama.

Paneki potrząsnął głową i odsunął zwój z powrotem w stronę Hiry. – Minęło wiele czasu, przyjacielu, i sama Twoja obecność jest wystarczającym darem.

- Pochlebiasz mi, panie, ale było by to niestosowne w przypadku osoby o mojej pozycji, by przybywać do Czempiona z pustymi rękami.

- Nonsens. Jaki użytek ma protokół pomiędzy starymi przyjaciółmi?

- Wielki, Paneki-sama – odpowiedział Hira. – Jeśli nie będziemy stosować się do zasad ustalonych przez społeczeństwo, przestaniemy się prawie różnić od nieokrzesanych bestii.

- W takim razie, stary przyjacielu, przyjmę ten dar w duchu, w jakim został ofiarowany. Dziękuję. Paneki ukłonił się lekko swemu gościowi i wziął zwój. Hira uśmiechnął się szeroko. Uważnie wpatrywał się w twarz Panekiego, gdy ten odpieczętowywał papier. Cała radość wyparowała z twarzy Panekiego, gdy przeczytał jego treść.

W końcu podniósł wzrok, a Hira zamarł. Ich wzrok skrzyżował się i Jednorożec poczuł jak ogarnia go strach. Oczy Panekiego były kompletnie pozbawione emocji. Hirze przypomniał się tygrys, którego spotkał kiedyś stacjonując w Lesie Shinomen. – Dar ryżu – Paneki powiedział sucho. – Jak miło ze strony Chana.

Hira uśmiechnął się blado. – Nawet na ziemiach Jednorożców słyszeliśmy o słabych zbiorach Klanu Skorpiona. I chociaż jestem pewien, że twój klan go nie potrzebuje, Chan uznał, że ryż będzie wyrazem dobrych stosunków między naszymi klanami. Został mi uczyniony zaszczyt dostarczenia tej wiadomości.

- Czy brałeś pod uwagę moją odmowę? – Paneki zapytał cicho. – Czy to dlatego ofiarowałeś go, jakby był podarunkiem od starego przyjaciela? Ponieważ mógłbym go odrzucić?

- Wykonałem jedynie swoje instrukcje – powiedział Hira nerwowym tonem. – Chan bez wątpienia wie, że Klan Skorpiona nie chce zaciągać długu u innych i chciał tylko być pewnym, że przyjmiesz ów dar w duchu, w jakim został ofiarowany.

- Niewątpliwie – powiedział sucho Paneki. – Chan zapewne nie posłał Cię od razu z tymi dobrami?

- Nie – odpowiedział Hira. – Mają być dostarczone w połowie sezonu zimowego, kiedy to, teoretycznie, wasze zapasy powinny zacząć się wyczerpywać. Oczywiście nie sądzę, że Klan Skorpiona potrzebuje takiej pomocy – dodał pospiesznie.

- Słyszałem, że Chan rozważał podobny dar dla Klanu Smoka – powiedział Paneki. – Nic nie wiem o takich planach – odparł Hira. – Chciałem tylko zobaczyć starego przyjaciela oraz wykonać rozkazy Chana. Nie mam żadnego innego celu, Paneki-sama.

- Nie obraziłbym starego przyjaciela kwestionując motyw stojący za takim podarunkiem – rzekł w końcu Paneki. – Ryż zostanie dobrze wykorzystany. Dziękuję.

Za obopólną zgodą dwa samurajowie zmienili temat i zaczęli rozmowę o mniej ważnych sprawach. Hira wkrótce przeprosił Panekiego i opuścił jego komnatę. Wracając do swojego pokoju zastanawiał się, czy już na zawsze zniszczył starą przyjaźń.



Godzinę później drzwi otworzyły się raz jeszcze i sługa zapowiedział przybycie daimyo rodziny Soshi. Kobieta, której każdy ruch był wzorem elegancji, weszła przez otwór i ukłoniła się uprzejmie. – Mój panie – powiedziała łagodnie i skierowała się w stronę Czempiona.

- Yukimi-chan – powiedział Paneki. Jego pędzelek przebiegał pergamin, gdy kontynuował swoją pracę. – Co za miła niespodzianka. Yogo Koji nie spędzi tu kolejnego dnia.

Shugenja zatrzymała się w pół kroku. Prawdziwym daimyo rodziny Soshi była mądra kobieta imieniem Soshi Uidori. Była przeklęta, rodząc się jako jedna z trzech jednojajowych bliźniaczek, co najczęściej kojarzone było w Cesarstwie z wielkim nieszczęściem. Oczywiście Klan Skorpiona wykorzystał ten przypadek na swoją korzyść. Siostry często się zastępowały i tylko kilku ludzi potrafiło dostrzec różnicę. – Jak to się dzieje, że zawsze umiesz przejrzeć nasz podstęp, Paneki-sama?

Paneki przyłożył pieczęć do pergaminu i odłożył go na bok. – To proste – powiedział. Podniósł wzrok i uśmiechnął się. – Jesteś najpiękniejsza, moja droga.

Yukimi zaśmiała się. Ukłoniła się wdzięcznie. – Cieszę się, że mogę sprawić ci przyjemność, mój panie – odparła.

- Zaprawdę, wy trzy możecie być bardzo przewidywalne. Dbacie o interesy Klanu Skorpiona we wszystkim, co czynicie. Kiedy wezwałem do siebie daimyo rodziny Soshi, twoja siostra, Uidori, musiała uznać, że w tym wypadku twoje umiejętności przydadzą mi się bardziej. Sensei Dojo Zamkniętego Oka miałby pewnie coś do powiedzenia w tej sprawie.

- Niewielu mężczyzn może powiedzieć, że zagląda wprost do serca kobiety. Podejrzewam, że Mistrz Tajemnic może to o sobie powiedzieć z łatwością.

- To największa pochwała, jaką może otrzymać mężczyzna – powiedział Paneki. Podniósł się. – Chodź ze mną – powiedział i odwrócił się stając naprzeciw ściany za jego plecami. Po dotknięciu jakiegoś ukrytego przełącznika otworzyły się drzwi, ukazując ukryte w mroku przejście. Milcząca para kroczyła ukrytymi korytarzami Kyuden Bayushi, dochodząc powoli do piwnic zamku. Gdy Paneki zatrzymał się przed niczym niewyróżniającymi się drzwiami, Yukimi zdała sobie sprawę z tego, że nie wie, gdzie jest.

Weszli do małego pokoju, który należałoby raczej nazwać celą. Pojedynczy stół był jedynym meblem, a przy ścianie siedział człowiek ubrany w całości na czarno. Kiedy ta dwójka weszła do pokoju, szybko porwał się na nogi i ukląkł przed Czempionem.

- To Shosuro Aroru, jeden z moich wiernych sług – rzekł Paneki. – Czy słyszałaś wieści o Cesarzu.

- Tak – powiedziała Yukimi z pochyloną głową. – Dowiedziałam się dzisiaj rano. Ten człowiek był częścią ekspedycji?

- Był dowódcą Skorpionów. Kierował naszymi ludźmi i brał udział w rozstrzygającej bitwie. Kiedy Cesarz rozkazał oficerom broniącej się armii opuścić go, Aroru zabrał ten przedmiot z Grobowca. Co możesz nam o nim powiedzieć, Aroru?

- Nic, Paneki-sama – odparł Aroru. Kiedy znalazłem go w Grobowcu, wiedziałem, że musi być zabezpieczony. Zawinąłem go w starą szmatę. Potem nie otwierałem pakunku, nawet po powrocie do domu.

Paneki wskazał na noszącą ślady zużycia drewnianą skrzynkę, leżącą na środku stołu. Bez dalszych ceregieli, Yukimi zbliżyła się i zaczęła badać starożytne pudełko. Zamruczała do siebie i zanuciła do kamich. Paneki i Aroru stali z boku i patrzyli, jak zagłębiała się w swoją pracę. W końcu machnęła ręką nad zatrzaskiem i pudełko otwarło się.

Zielona poświata wypełniła pokój. Oczy Yukimi rozszerzyły się, kiedy ujrzała zawartość pudełka. Odłożyła je z powrotem na stół i cofnęła się.

Yukimi spojrzała na jej Czempiona. – Mój panie, – powiedziała drżącym głosem – to Czarny Zwój. Moc zwoju i silne pieczęci, które blokują jego złowrogą naturę, są przytłaczające. Jej ręce zadrgały, jak gdyby pragnęła go chwycić.

Wyraz twarzy Panekiego w ogóle się nie zmienił. – Wydawało mi się, że znaliśmy położenie większości Czarnych Zwojów. Który to, skoro tak zupełnie zniknął nam z oczu? Mroczne Błogosławieństwo? Dotyk Fu Lenga? Nasi ludzie nigdy nie dowiedzieli się, co się z nimi stało.

Potrząsnęła głową. Paneki widział przerażenie w głębi jej szeroko otwartych oczu. – Nie, Paneki-sama. To starożytny zwój i wyczuwam, że jego zabezpieczenia nigdy nie zostały złamane. Ten Czarny Zwój nigdy wcześniej nie był otwarty. To jakieś nowe zło.

- To niedorzeczne – powiedział Paneki. Wszystkie zwoje zostały otwarte. Gdyby nie, Fu Leng nie mógłby zostać pokonany. Nawet jeśli tylko mała cząstka jego mocy byłaby gdzieś zmagazynowana, nie poległby podczas drugiego Dnia Gromu.

- To nie jest jeden z Czarnych Zwojów, które znamy – upierała się Yukimi. – Te mogę rozpoznać bez żadnych wątpliwości. Ten zwój...Nigdy nie widziałam jemu podobnych. Nie wiem, co zawiera, albo jaka moc mogłaby zostać poskromiona w ten sposób, by stworzyć Czarny Zwój, ale jakaś została. To coś całkiem nowego i jedynego w swoim rodzaju.

Ukryta pod maską twarz Panekiego zbladła.


*


- Co to jest? – naciskał Kuon. – Omenie, muszę wiedzieć. Co możesz mi powiedzieć o tym przedmiocie? Wiem, że jesteś zobowiązany nie ingerować poza pewne granice, ale..

- Nie martw się moimi ograniczeniami – powiedział Omen. – To już nie jest zmartwieniem. Przedmiot, który odzyskaliście, to Tao Fu Lenga. To starożytny traktat, który wyszczególnia mocne i słabe strony tych, którzy noszą znamię Jigoku, które wy nazywacie Skazą Krain Cienia.

- W takim razie zawiera zaklęcia i tym podobne – powiedział Jinn-Kuen.

- Gdybyż tak było – odparł Omen. – To rozprawa o filozofii i dyskusja. To uzasadnienie najbardziej przerażających działań i myśli, jakie ludzki umysł może pojąć. Mówi o wspieraniu dążeń Mrocznego Kami’ego. Nawet samo przebywanie w jego obecności przez dłuższy czas może być niebezpieczne. Myślę, że te chore słowa są o wiele bardziej zdradzieckie, niż każdy inny przedmiot, napełniony prostą magią krwi.

Jinn-Kuen zbladł. – Pomogłem w przywiezieniu takiej potworności na nasze ziemie?

- Lepiej żebyśmy my to zatrzymali, niż ryzykowali, że zostanie ujawnione gdzieś w Cesarstwie – odrzekł Kuon.

Omen skinął poważnie. – Jeśli Tao wpadłoby w niepowołane ręce, mroczna wiedza znajdująca się w środku mogłaby spaczyć czytelników i sprowadzić na Cesarstwo wielkie zło. Mamy szczęście, że Jinn-Kuen był na tyle mądry, by je wziąć. Musimy zatroszczyć się, aby to zło nie zostało uwolnione.

- Jeśli byśmy je zniszczyli, rozwiązałoby to wszystkie nasze problemy – powiedział Jinn-Kuen. – Mam sojuszników, którzy być może byliby w stanie tego dokonać, mój panie.

Omen potrząsnął głową. – Tao Fu Lenga jest zbyt potężne, by można się go było bezpiecznie pozbyć. Prawdopodobieństwo, że mogłoby być odtworzone gdzie indziej jest za duże, a wtedy nie wiedzielibyśmy gdzie się znajduje, ani kto je posiada. Tak długo jak Fu Leng panuje w Jigoku, książka ta będzie istnieć w jakiejś formie. Musi być chroniona. Ci, którzy służą Mrocznemu Kami’emu bardzo będą chcieli ją zdobyć. Zagubieni przyjdą po nią i nic nie stanie im na drodze. Ich zapał nie będzie podobny do niczego, czego Klan Kraba był do tej pory świadkiem.

Kuon skinął z przekonaniem. – Poślijcie po tych z naszego klanu, którzy widzieli Grobowiec Siedmiu Gromów i widzieli ten przedmiot. Musimy się upewnić, że są wolni od wpływu Fu Lenga. Zwrócił się do Jinn-Kuena. – Czy jest ktoś jeszcze, kto mógł to widzieć?

Jinn Kuen potrząsnął głową. – Byłem jedynym Krabem w Grobowcu. Tylko ja dotykałem tego przedmiotu. Poczekaj…nie, Benjiro niósł go przez krótką chwilę, zanim dotarliśmy do Muru, ale go nie widział, ani nie wiedział, co było w środku. Czy to możliwe, że mógł znaleźć się pod jego wpływem?

- Nie możemy ryzykować – powiedział Kuon. Omenie-sama, weź to paskudztwo i znajdź dla niego bezpieczne miejsce. Musimy się upewnić, że nikt nie będzie miał dostępu do mocy, które posiada. Niczego Ci nie odmówimy.

- Mądra decyzja – powiedział Omen. Zawinął książkę w kawałek materiału, w którym przybyła, a następnie ostrożnie ją podniósł. – Wyjadę do prowincji rodziny Kuni, jak tylko stanie przed nami Benjiro.

Koun podszedł do wejścia i otworzył drzwi, wskazując na strażników stojących na zewnątrz. – Znajdźcie Hidę Benjiro i przyprowadźcie go natychmiast to tego pokoju – rozkazał.

Strażnicy ukłonili się i pobiegli korytarzem. Kilka chwil później pojawił się Benjiro, w wyrazem zdziwienia na twarzy. – Twoje rozkazy zostały wykonane, Kuonie-sama. Czego jeszcze ode mnie żądasz?

Jinn-Kuen wystąpił naprzód. Stojąc między Benjiro i Kuonem wyglądał jak dziecko, ale oczy jaśniały mu blaskiem. – Przedmiot z Grobowca – zapytał stanowczo. – Otwierałeś go?

- Benjiro zmarszczył brwi i wydawał się zdenerwowany pytaniem. – Wiesz, że nie.

- Pomyśl! – naciskał Jinn-Kuenn. Czy odpakował się w którymś momencie? Czy materiał zsunął się podczas gonitwy do Ściany?

- Nie – odparł zdecydowanie Benjiro. – Nie widziałem, co było w środku.

Kuon skinął, zadowolony. – Dobrze. Dziękuję. Omenie?

- Nie wyczuwam piętna książki na żadnym z tych ludzi – odparła Wyrocznia. – Czy taka odpowiedź cię zadowala?

- Tak, dziękuję – odrzekł Kuon.

Omen, zabezpieczywszy książkę, odwrócił się, by odejść, ale Kuon spochmurniał ponownie, gdy Wyrocznia przekraczała próg. – Poczekaj, Omenie – powiedział. – Jak to możliwe, że mogłeś powiedzieć mi aż tyle o książce? Powiedziałeś mi, że jesteś zobowiązany zachować neutralność. Jak mogłeś obejść to ograniczenie?

Omen uśmiechnął się. Inni byli zdziwieni, widząc smutek wyryty na twarzy Wyroczni, ale żaden z nich nie był na tyle niegrzeczny, by o tym napomknąć. – Mogłem odpowiedzieć, bo równowaga została już przywrócona.

Gdy Wyrocznia ich opuszczała, Kuon zastanawiał się, czy jego odstanie słowa nie były tak samo niepokojące, jak obecność książki, którą niósł.    


*


 - Jakie jest więc znaczenie tego nowego przedmiotu? – zapytał Paneki. – On nie może istnieć. To niemożliwe. Przerwał na chwilę, próbując opanować narastający w nim niepokój. – Może być ich więcej? – spytał.

Yukumi potrząsnęła głową. – Nie można tego stwierdzić, dopóki się go nie zbada. Nie możemy poznać prawdy bez czytania go, a czyniąc to, ryzykujemy uwolnienie jakiejś złowrogiej mocy, która jest w nim zawarta.

Paneki popatrzył na przedmiot z rosnącą w sercu wściekłością i strachem. – Idź do komnaty medytacyjnej nad nami – powiedział łagodnie. – Poinformuj rodzinę Yogo. Odwrócił się i ich wzrok skrzyżował się. – Chcę, by członkowie Kuroiban przybyli tu natychmiast.

- Oczywiście – powiedziała. Yukumi zwróciła się w stronę drugiego pakunku. Leżał na stole, zapakowany w stare czarne kimono. Czubek figurki smoka lśnił złotem. – Ale co z drugim przedmiotem? Może powinniśmy się mu bliżej przyjrzeć?

Aroru wystąpił naprzód. – Dałem słowo, że będę chronił ten przedmiot, dopóki nie dotrze do ziem Klanu Smoka, pani.

Yukimi prychnęła z niesmakiem. – Co znaczy twoje słowo, dane obcemu człowiekowi, jeśli twój przełożony prosi cię, abyś je złamał? Przedmiot Klanu Smoka został znaleziony w tym samym miejscu, gdzie Czarny Zwój. Nawet jeśli jest tylko w połowie tak potężny jak on, musimy poznać jego tajemnicę. Spojrzała na Panekiego. – Być może – zaproponowała – Aroru-sana mógłby spotkać wypadek w drodze do ziem Klanu Smoka, a przedmiot by zaginął. Tragiczny koniec takiego bohatera.

- Nie, – powiedział od razu Paneki – przedmiot Smoków pozostanie nietknięty. Rozwiązanie jego zagadek zanim zorientowaliby się, że zniknął, wymagałoby zbyt wiele wysiłku. Nie ochłodzę stosunków z naszym najwierniejszym sojusznikiem. A Aroru jest zbyt cenny, by poświęcać go dla tak nieskomplikowanego oszustwa. Obrócił się w stronę milczącego zabójcy. – Ani słowa o tym co się dziś tutaj wydarzyło, Aroru –rozkazał Paneki. – Odpocznij, wykonaj szybko swoje zadania i wróć do mnie.

Aroru skinął głową. – Czy chcesz abym zabił Daigotsu Soetsu? – Wkrótce, – powiedział Paneki – ale jeszcze nie teraz. Może być raz jeszcze użyteczny.



***



- Wybacz mi, panie, że to mówię, – zaczął Jinn-Kuen – ale jest pewna niezwykle ważna kwestia, którą, mam nadzieję, rozważyłeś.

Kuon zwrócił się w stronę o wiele niższego mężczyzny, zdziwiony jego słowami. – Ważniejsza niż zabójczy i trujący artefakt, który znajduje się wśród nas, i który, sprowadzi na nas hordy Zagubionych? Proszę, oświeć mnie.

Jinn-Kuen rozłożył ręce unosząc dłonie, jak gdyby chciał uspokoić swojego Czempiona. – Wybacz mi, Kuonie-sama, jeśli jestem zbyt śmiały, ale Cesarz nie żyje. Tron jest pusty.

Kuon spojrzał na przebiegłego Yasukiego. – Co masz na myśli?

- Kuonie-sama, tron musi być w silnych rękach, jeśli Cesarstwo ma się rozwijać. Ludzie będą potrzebowali Cesarza, który będzie gotów uczynić to, co konieczne, by ochronić ich przed niebezpieczeństwami otaczającymi ich kraj. Siły Krain Cienia wciąż nas ostatnio atakowały. Kto lepiej pokieruje Cesarstwem niż ten, który rozumie naszych największych wrogów?

W pokoju na chwilę zapanowała cisza. Jinn-Kuen czekał ze schyloną głową. Benjiro taksował twarz swojego Czempiona, próbując odgadnąć jego myśli, ale Kuon był jak zawsze nieprzenikniony. W końcu potrząsnął głową. – To nie jest pora by roztrząsać takie sprawy. Ziemie Klanu Kraba muszą być bezpieczne, zanim zaczniemy martwić się o resztę Cesarstwa, a my już zbyt długo znosiliśmy ataki naszych wrogów. Kontynuuj przygotowania, Benjiro.

Benjiro skinął głową. – Jesteśmy prawie gotowi, Kuonie-sama. Wkrótce będziemy mogli pomaszerować na ziemie Klanu Skorpiona.

THE JESKE

  • Mantis Clan
  • temptation Personality
  • *
  • Wiadomości: 1259
    • Zobacz profil
Mroczna Wiedza
« Odpowiedź #1 dnia: 2006-11-05, 22:41 »
Ja nie wiem , ale czy po Polsku nie jest tak ,że imiona własne i nazwisak są nie odminenne ? Bo te omena , kuenie itp to dziwnie brzmią . Pytam się, bo wiem , że moje nazwisko się nie odmienia . A to podoban zasada jest chyba.
Jest troche literówek (j przy benjiro itp)
always +5 do lansu.
Cytuj
Self-Appointed Prophet of Doom:
Something like :
6/4/3
Limited : Put a -1 gold cost token on a target peronality .

Random dude:
Just shut up Self-Appointed Prophet of Doom <_<.

gaijin

  • Crane Clan
  • eternal Personality
  • *
  • Wiadomości: 2284
    • Zobacz profil
Mroczna Wiedza
« Odpowiedź #2 dnia: 2006-11-05, 23:17 »
Cytat: "THE Self-Appointed Prophet of Doom"
Ja nie wiem , ale czy po Polsku nie jest tak ,że imiona własne i nazwisak są nie odminenne ? Bo te omena , kuenie itp to dziwnie brzmią . Pytam się, bo wiem , że moje nazwisko się nie odmienia . A to podoban zasada jest chyba.
Jest troche literówek (j przy benjiro itp)


Benjiro znalazłem i poprawiłem. Wikt i opierunek został zmienione na gościnę, bo nie pasowały (danke Drożdż) chociaż bardzo chciałęm sobie to napisać:)

Co do imion i nazwisk. Imiona są naczęściej odmienne. Jest kilka które się nie odmieniają, jak na przykład Beatrycze. Ale najczęściej się je odmienia, bo jeśli używają ich Polacy to tak spolszczają żeby można było to zrobić:))Dlatego Kuon czy Omen jest odmieniany jak Marian czy Krzemian;p Obce nazwiska najczęściej zostawia się w spokoju, ale jeśli odmiana nie brzmi sztucznie to czemu jej nie użyć? Dlatego rodziny Soshi nie odmieniałem, ale Hida już tak.

THE JESKE

  • Mantis Clan
  • temptation Personality
  • *
  • Wiadomości: 1259
    • Zobacz profil
Mroczna Wiedza
« Odpowiedź #3 dnia: 2006-11-05, 23:23 »
I ty mówisz ,że niemiecki nie ma zasad gramatyki .  :shock: Odmieniłem , bo lepiej brzmi :roll: . Osobiście nie rozumiem dlaczego przy tłumaczeniu tekstów fantasy , polscy tłumacze przechodzą na staropolszczyzne .Szczególnie ci młodsi . To musi być zgubny wpływ Sapkowskiego .

Polacy używają imion kuon i omen  :shock:
always +5 do lansu.
Cytuj
Self-Appointed Prophet of Doom:
Something like :
6/4/3
Limited : Put a -1 gold cost token on a target peronality .

Random dude:
Just shut up Self-Appointed Prophet of Doom <_<.

gaijin

  • Crane Clan
  • eternal Personality
  • *
  • Wiadomości: 2284
    • Zobacz profil
Mroczna Wiedza
« Odpowiedź #4 dnia: 2006-11-05, 23:30 »
Cytat: "THE Self-Appointed Prophet of Doom"
I ty mówisz ,że niemiecki nie ma zasad gramatyki .  :shock: Odmieniłem , bo lepiej brzmi :roll: . Osobiście nie rozumiem dlaczego przy tłumaczeniu tekstów fantasy , polscy tłumacze przechodzą na staropolszczyzne .Szczególnie ci młodsi . To musi być zgubny wpływ Sapkowskiego .

Polacy używają imion kuon i omen  :shock:

oj, Self-Appointed Prophet of Doom Self-Appointed Prophet of Doom:))Jaka staropolszczyzna?To co? Twoim zdaniem powienienem napsać np. "Kilku ziomków przyszło do Kuon. Pokazali Kuon flaszkie. Poszli z Kuon zbierać grzyby"? :D

THE JESKE

  • Mantis Clan
  • temptation Personality
  • *
  • Wiadomości: 1259
    • Zobacz profil
Mroczna Wiedza
« Odpowiedź #5 dnia: 2006-11-05, 23:39 »
Cytuj
zabójczy i trujący artefakt
:?

Cytuj
Benjiro taksował twarz swojego Czempiona
jako celnik mam złe skojarzenia z taxowaniem.

Cytuj
Nie zająknij się nawet słowem na temat tego
:?
kto tak mówi/pisze?
always +5 do lansu.
Cytuj
Self-Appointed Prophet of Doom:
Something like :
6/4/3
Limited : Put a -1 gold cost token on a target peronality .

Random dude:
Just shut up Self-Appointed Prophet of Doom <_<.

Matchii

  • blank Personality
  • Wiadomości: 58
    • Zobacz profil
Mroczna Wiedza
« Odpowiedź #6 dnia: 2006-11-05, 23:46 »
Mam kilka zastrzeżeń co do tłumaczenia.

Po pierwsze, forma 'imię'-san, 'imię'-sama jest czysto japońska i jeśli ją stosujemy, to bez odmieniania czegokolwiek. Albo 'Kuonie' albo 'Kuon-sama', wszelkie inne konstrukcje są po prostu błędne, podobnie jak 'Aroru-sana' (jako dopełniacz).

Po drugie, fraza 'Klanu Smoków' to chyba literówka. Nigdzie, podkreślam, nigdzie i nigdy nie widziałem 'Dragons Clan'. 'Klan Smoka', albo 'Smoki', nie inaczej.

Po trzecie, nazywanie Muru Kaiu 'ścianą': raz, że głupio brzmi, dwa, że niepoprawne, bo ściana odnosi się do takiej bariery, która ogranicza pomieszczenie.

A po czwarte i najważniejsze: ten tekst potrzebuje redakcji. Powinien go zwyczajnie obrobić ktoś, kto dobrze zna język polski. Zbyt wiele zdań jest kalką z angielskiego i brzmi sztucznie (chociażby cały pierwszy akapit), w kilku miejscach pojawia się popularny błąd stylistyczny polegający na użyciu tego samego określenia pod rząd w kolejnych zdaniach np.

Cytuj
To starożytny zwój i wyczuwam, że jego zabezpieczenia nigdy nie zostały złamane. Ten Czrny Zwój nigdy wcześniej nie był otwarty. Ten zwój to jakieś nowe zło.

gaijin

  • Crane Clan
  • eternal Personality
  • *
  • Wiadomości: 2284
    • Zobacz profil
Mroczna Wiedza
« Odpowiedź #7 dnia: 2006-11-06, 00:27 »
Po pierwsze, dzięki za uwagi:))Im ich więcej, tym szybciej dojdziemy do jakiegoś konsensusu, co do tego co i jak pisać. Zapraszam do topicu o ujednolicaniu słownictwa, bo na razie tam pustawo..

Cytat: "Matchii"
Mam kilka zastrzeżeń co do tłumaczenia.

Po pierwsze, forma 'imię'-san, 'imię'-sama jest czysto japońska i jeśli ją stosujemy, to bez odmieniania czegokolwiek. Albo 'Kuonie' albo 'Kuon-sama', wszelkie inne konstrukcje są po prostu błędne, podobnie jak 'Aroru-sana' (jako dopełniacz).

Już kilka(naście) dni temu zapytałem co robić z tymi "sama" "san" i "chan". Osobiście chciałem zrobić z tego jakieś polskie odpowiedniki typu "drogi" "czcigodny" czy coś i pytałem o sugestie. Tych niewielu ludzi którzy się wypowiedzili, opowiedziało się za tym by to zostawiać bez zmian. A jeśli chodzi o to, że jeśli to zostawiamy to już zupełnie nie odmieniamy, to myślę że to nie jest dobry pomysł. Wystarczy wstawić do zdania z Aroru wersję jego imienia bez odmiany i wychodzi...coś dość dziwnego :wink:

Cytat: "Matchii"
Po drugie, fraza 'Klanu Smoków' to chyba literówka. Nigdzie, podkreślam, nigdzie i nigdy nie widziałem 'Dragons Clan'. 'Klan Smoka', albo 'Smoki', nie inaczej.

Jasne, że literówka. Jeszcze jakbyś wskazał mi miejsce gdzie to jest, byłbym dźwięczny:)EDIT: znalazłem

Cytat: "Matchii"
Po trzecie, nazywanie Muru Kaiu 'ścianą': raz, że głupio brzmi, dwa, że niepoprawne, bo ściana odnosi się do takiej bariery, która ogranicza pomieszczenie.

Ścianę Kaiu nazwałem ścianą po długich przemyśleniach. Skłaniałem się oczywiście ku murowi, bo mamy mur chinski który jest wallem ale pomyslalem ze z drugiej strony  mur +  stolarzy/ciesli brzmi jakos tak dziwnie.. :wink: pytanie jak tłumaczyc Great Carpenter Wall wisi juz dluzszy czas we wspomnianym wątku więc zapraszam do składania propozycji.

tak btw: czy Kaiu Wall to to samo co Great Carpenter Wall?Bo ja niezorientowany jestem:)

podsumowując, jeśli lud będzie chciał Muru Stolarzy, będzie miał Mur Stolarzy, tylko niech się wypowie.. :wink:

Edit: ściany zostały zmienione na mury.

Cytat: "Matchii"
A po czwarte i najważniejsze: ten tekst potrzebuje redakcji. Powinien go zwyczajnie obrobić ktoś, kto dobrze zna język polski. Zbyt wiele zdań jest kalką z angielskiego i brzmi sztucznie (chociażby cały pierwszy akapit), w kilku miejscach pojawia się popularny błąd stylistyczny polegający na użyciu tego samego określenia pod rząd w kolejnych zdaniach np.


Co do redakcji, to czekam na sugestie na PM. Co dwie/trzy głowy to nie jedna;)sam cały cas myślę nad tym co ulepszyć; kalki z angielskiego nie zawsze biją w oczy; pierwszy akapit zostanie za chwilę zmieniony bo mnie też denerwuje trochę
Jeśli chodzi o ten popularny błąd o któym mówisz, to zajrzyj do oryginału. Zauważysz że Carman popełnia go nagminnie i że w kilku miejscach pozmieniałem tekst sam żeby go uniknąć. Ale w końcu stwierdziłem, że nie będę mu wchodził z butami w robotę i niektóych miejscach zostawiłem. W końcu tylko tłumaczę i jeśli chciał to tyle razy powtarzać to niech ma :)

EDIT: poza tym jest taka figura stylistyczna, polegająca na tym że celowo powtarzasz ten sam wyraz bym nadać zdaniom...yyy..wiesz o co mi chodzi:))

gaijin

  • Crane Clan
  • eternal Personality
  • *
  • Wiadomości: 2284
    • Zobacz profil
Mroczna Wiedza
« Odpowiedź #8 dnia: 2006-11-06, 00:41 »
Cytat: "THE Self-Appointed Prophet of Doom"
Cytuj
zabójczy i trujący artefakt
:?

No wiem wiem. I co z tego ze wiem. Jest coś tam and poisonous. No i co z tym mam zrobić?

Cytat: "THE Self-Appointed Prophet of Doom"
Cytuj
Benjiro taksował twarz swojego Czempiona
jako celnik mam złe skojarzenia z taxowaniem.

Skrzywienie zawodowe:))Ale myślę że ten zwrot tam akurat pasuje..

Cytat: "THE Self-Appointed Prophet of Doom"
Cytuj
Nie zająknij się nawet słowem na temat tego
:?
kto tak mówi/pisze?

No właśnie tak powiedział Paneki do Aroru;)a tak poważnie to czy ktoś mówi tak:
Breathe not a word of what has transpired here tonight, Aroru.

Myślę że nie bardzo :)  I stwierdziłem, że to, co napisałem odpowiada temu czemuś z oryginału.

THE JESKE

  • Mantis Clan
  • temptation Personality
  • *
  • Wiadomości: 1259
    • Zobacz profil
Mroczna Wiedza
« Odpowiedź #9 dnia: 2006-11-06, 10:55 »
Cytuj
Breathe not a word of what has transpired here tonight, Aroru.


No wszycy tłumaczą to jako "ani słowa o tym co się dziś tutaj wydarzyło" .

nie mam angielskiego textu pod ręką i jestem lekko leniwy by tłumaczyć wszysko od nowa.
always +5 do lansu.
Cytuj
Self-Appointed Prophet of Doom:
Something like :
6/4/3
Limited : Put a -1 gold cost token on a target peronality .

Random dude:
Just shut up Self-Appointed Prophet of Doom <_<.

Matchii

  • blank Personality
  • Wiadomości: 58
    • Zobacz profil
Mroczna Wiedza
« Odpowiedź #10 dnia: 2006-11-06, 11:08 »
Cytat: "gaijin"
pytanie jak tłumaczyc Great Carpenter Wall


Wielki Mur Cieśli. Takie tłumaczenie występuje w Drodze Kraba i uważam, że brzmi dobrze. Moim zdaniem powinniśmy trzymać się tłumaczenia nazw własnych z 'Dróg' tam gdzie to możliwe, bo przełożono je naprawdę profesjonalnie.

Tak, Wielki Mur Cieśli i Mur Kaiu to to samo.

Cytat: "gaijin"
Jeśli chodzi o ten popularny błąd o któym mówisz, to zajrzyj do oryginału. Zauważysz że Carman popełnia go nagminnie


Nie, on nie popełnia błędu. W języku angielskim użycie w kolejnych zdaniach tego samego słowa jest dopuszczalne, dopiero po polsku to się staje nieprawidłowe (i nieraz trzeba się nieźle nagimnastykować, by tego uniknąć).

Cytat: "gaijin"
poza tym jest taka figura stylistyczna, polegająca na tym że celowo powtarzasz ten sam wyraz bym nadać zdaniom...yyy..wiesz o co mi chodzi:))


Wiem.  8)

gaijin

  • Crane Clan
  • eternal Personality
  • *
  • Wiadomości: 2284
    • Zobacz profil
Mroczna Wiedza
« Odpowiedź #11 dnia: 2006-11-06, 12:05 »
Cytat: "THE Self-Appointed Prophet of Doom"
Cytuj
Breathe not a word of what has transpired here tonight, Aroru.


No wszycy tłumaczą to jako "ani słowa o tym co się dziś tutaj wydarzyło" .

nie mam angielskiego textu pod ręką i jestem lekko leniwy by tłumaczyć wszysko od nowa.


No i śwetna propozycja - zaraz zmienię.

gaijin

  • Crane Clan
  • eternal Personality
  • *
  • Wiadomości: 2284
    • Zobacz profil
Mroczna Wiedza
« Odpowiedź #12 dnia: 2006-11-06, 12:09 »
Cytat: "Matchii"


Cytat: "gaijin"
Jeśli chodzi o ten popularny błąd o któym mówisz, to zajrzyj do oryginału. Zauważysz że Carman popełnia go nagminnie


Nie, on nie popełnia błędu. W języku angielskim użycie w kolejnych zdaniach tego samego słowa jest dopuszczalne, dopiero po polsku to się staje nieprawidłowe (i nieraz trzeba się nieźle nagimnastykować, by tego uniknąć).

No nie no, bez przesady. W Polskim też jest dopuszczalne, tylko słabo brzmi;)Po angielsku też jakoś tak nie bardzo..No ale to kwestia gustu. Mnie się wydaje, że czasem Carman mógłby się mniej powtarzać :) No i rzeczywiście - gimnastyka jest wymagająca :)

btw:zmieniłem znowu tekst (głównie początkek ale też kilka innych rzeczy dalej, żeby się to lepiej czytało)

keep 'em coming!

Kicek

  • Lion Clan
  • inexperienced Personality
  • *
  • Wiadomości: 187
  • Swarmastycznie! :)
    • Zobacz profil
    • Logopeda Wrocław, Gabinet logopedyczny Wrocław
Mroczna Wiedza
« Odpowiedź #13 dnia: 2006-11-10, 14:59 »
W koncu mialem chwile, zeby to przeczytac..

Swietna robota, czekam na wiecej :)

A.. i jeszcze jedno: Niech Kami Was blogoslawia, drodzy Tlumacze, za normalne i ludzkie formatowanie dialogow. Te AEG'owskie " " sa glowna przyczyna mojego prawie-nie czytania opowiadan.
Pozdrawiam,
Kicek
Lion Clan Swarmmaster - Chepper's Left Hand - ex Vice Leszcz:) - inexp - unique
www.l5rNews.dvd.pl