Spaliliśmy knajpę, aby zbudować nową.
1. Yasuki war z ekonomicznie podgryzającymi ich Kranami.
Ychm, tak, więc Mantisy im po cichu pomagają. Ale wątpię, żeby ich pomoc równoważyła działania Kranuchów :/.
Inny rodzaj filozofii po prostu. Ważniejszy zysk, od środków.
Wracając do opowiadanka, żal mi strasznie jednorożca bo fioletowa ekipa zbierze teraz niezłe baty ... Żeby chociaż Shono wykończył Shigetoshiego i/lub Yoshino -> trzymam kciuki ^^
ja ci już moje stanowisko przedstawiłęm na gg
przypomne tylko o teoretycznej zapaści finansowej/jade suplly'owej...
plus pominąłeś konflikt ze spiderem i fenixem potencjalny. ja proponuje wypowiedzenie wojny morskiej modliszce, i tak dadzą rade w koncu to kraby
nie, bo event jest eventem a wiec nic nie kosztuje. a akcja to akcja- musi dojsc i tracisz karte z reki, wiec tak jakby placisz.
"A fool who marches when the roads are cloaked in snow digs his own grave.” – Moto Chagatai
A ja powiem tak.Nie czytam juz tych fikcji bo wlasnie to jedna wielka fikcja... Macie rzetelne przyklady z historii, w ktorych w taki sposob jak tutaj wypowiada sie wojny, prowadzi dzialania wojenne i atakuje na tylu frontach? Sojusze zmieniaja sie tutaj bez powodu, dzisiaj jestes sojusznikiem kraba, jutro on napieprza twoich ludzi, pojutrze znow jestescie w sojuszu bo mozna najechac (dla przykladu) skorpiona, ktory to okazuje sie byc... (no az zal pisac dalszy ciag takich fars).Z przykladow z Rokuganu:Wojna Zuraw VS Smok -> casus belli: Bo my (smoki) nie chcemy, aby Rokugan dowiedzial sie, ze zurawie maja herierow, dlatego napadniemy na ich wioski, spalimy im pola ryzowe i damy sobie zabic kilkuset naszych chlopakow bo co by bylo gdyby... Genialnosc tego pomyslu przerosla mnie juz dawnoKhan VS Reszta Swiata - wyjatki -> casus belli: bo mnie dupa swedzi i trzeba zajac tron. Wielkie armie jednorozca, ktore znowuz az tak wielkie nie sa, zapieprzaja przez snieg, gdzie jak to logicznie ujal Sejmitar to ciekawe jak oni to wszystko wyzywlili (skoro te konie jedza 3 razy wiecej niz kierowcy )? Zajmowali skromne lwie zapasy (z wiosek po ktorych przejechali)? Konie w narty i plozy wyposazyli? Nowa dyscypline olimpijska wymyslili? A moze przeteleportowali czesc swoich wojsk (bo jak cos jest totalnie nie logiczne to zawsze mozna powiedziec, ze to magia) do stolicy? Lew VS Jednorozec -> casus belli: Kaeru Toshi (poprawcie mnie jesli sie myle). Jednorozec olal to miasto, Lew je przejal, jednorozec sie obrazil i zrobil wyplate lwowi, ten nie byl dluzny i tak mamy wojne... musicie przyznac ze to brzmi glupio... a najgorsze jest to ze to najbardziej logiczny powod do wojny jaki pamietam.Byly wojny... to moze teraz to czego ludzie nie zrobili?Kaneka -> jestem Elo ziomem, Naseru wysylal zabojcow zeby mnie sprzatneli, jestem z nie prawego loza i na dodatek chorobliwie ambitny. Ale kiedy nadaza sie okazja do przejecia wladzy w Rokuganie, to gore biora braterskie uczucia... i postanwiam nie zostawac shogunem czy cesarzem (z poparciem Chagataia + inni) tylko stwierdze, ze co ma byc to bedzie... a ze to doprowadzilo do wojny... a co tam... po co logika w tym wszystkim?Naseru -> pewnego pieknego dnia stwierdzil, ze musi isc gdzies, zrobic cos i zginac przy okazji... gg k thx byeA dalo sie to lepiej zrobic? A dalo. Wystarczy sobie chociazby Gre o Tron poczytac Martina... przy niewielkich (kosmetycznych wrecz) zmianach mamy Rokugan, z wielkim murem, ktory broni od zlego (i to broni logicznie, nie jak Kraby, ktore narzekaja ze nic nie maja <zapasow, resourcow> ale nie przeszkadza im to prowadzic wojny na 4 frontach), mamy rody, ktore specjalizuja sie w nieczystych zagraniach, mamy... no mozna by wymieniac dlugo, zapewniam ze odpowiedniki wszystkich klanow sie znajda, a fabula jest (jak na fantasy) bardzo logicznie poprowadzona, wszystko ma swoj powod i przyczyne. A w Rokuganie... czuje sie w tym storylinie jakby tutaj nie dzialaly prawa dynamiki Newtona... bo nigdzie tutaj akcji i reakcji nie uswiadczam.... tak znaczy widze reakcje ale nie widze tej akcji... Ot rozpisalem sie Edit: cos mi post sie nie wyswietla za dobrze :|