Spaliliśmy knajpę, aby zbudować nową.
Co nadal nie zmienia faktu, że ktoś kto mizia się tylko z sąsiadami z parteru i poddasza, po 10-ciu miesiącach (dobrze liczę?) prowadzenia rankingu jest pierwszy z 377 klasyfikowanych graczy. Gość wkłada teraz karty do pudełka, wyjeżdża na Kajmany, wraca za 2 miesiące i kończy sezon w okolicach - w najgorszym przypadku - 10-ego miejsca? O co kaman?
Jak wygląda wprowadzanie danych do tego rankingu? Dzieje się to po turnieju czy podczas? Jest do tego jakiś soft czy wszystko przez stronę?
(...)To co wg Ciebie liczy ATP? Jest to ranking skilla czy program lojalnościowy?
- To pewnie wina tych tajemniczych modyfikatorów - syknął Sejmitar.
ale ty dalej sie upierasz przy ilosci meczy i wyniki poszczególnych meczy (...)
Ciekawe byłoby zrobienie punktów rankingowych jak w tenisie i przyszłoroczna obrona takich punktów. Myślę, że samo prowadzenie takich rankingów i może ruszenie z jakąs ogólnopolską ligą jest pomysłem, który mógłby rozruszać naszą trochę zastaną scenę.
Nagrody pieniężne mogłyby w jakiś sposób zachęcić towarzystwo do większej ruchliwości. Wystarczyłoby od każdego z uczestników zbierać XYZ złotych na każdym dużym turnieju. Nagrody zdecydowanie nie kartowe myślę, że też preferowane.
Natomiast w imieniu organizatorów stwierdzam, że byłoby to trochę niesprawiedliwe bo na przykład taki Chmielu miałby w plecy dwa duże turnieje na których byłby organizatorem.
O ELO - nie damy rady, bez jaj, nikt nie będzie w stanie zderzyć się z buchalterią. Są problemy, żeby zaraportować wyniki, więc nie przesadzajmy. Jak ktoś będzie mi kazał to raportować, to od razu mówię, że od tej pory robię eventy tylko w Challonge i se sami wczytajcie i liczcie. Idea jest piękna, ale nie wiem czy nas na nią stać organizacyjnie.
(...) Jesteśmy zgodni co do tego, że najważniejsze są duże turnieje i w zasadzie nie ma większego problemu z rozróżnieniem, które to są.
Kiedy idea rankingu wykwitła w dyskusjach, to moim zdaniem głównie po to, żeby dodać dodatkowej motywacji do pojawiania się na turniejach. To jest przecież w naszym wspólnym interesie. To właśnie postrzegam jako główny cel. Ranking powinien odpowiadać na pytanie, kto jest najlepszy w kombinacji norweskiej, łączącej performance i activity. A zatem w moim założeniu ranking nie będzie w stanie odpowiedzieć na pytanie, kto jest aktualnie najlepszym graczem w Polsce. To utopijne pytanie. Uważam, że odpowiedź na nie jest zwyczajnie niemożliwa w naszym środowisku i zawsze będzie lekko subiektywna.
Dlatego ranking powinien nosić jakąś zwinną nazwę, która nie będzie nazywała jego lidera "turbo ultra najlepszym pociskaczem", skoro wynik wyrobił w dużej mierze "za obecność"
- Liczmy kotei, MP, WC, na w miarę dużych wartościach - to właśnie tam przede wszystkim chcemy wabić rządnych chwały. Innymi słowy, wyobrażam sobie lokalne turnieje dla ludzi z czuba, jako swego rodzaju tie-breakery. Meldujący się w topach w każdym z 4-ech turnieji koleś powinien być murowanym faworytem do bycia w topie rankingu. Jednocześnie uczciwy rzemieślnik, będący wszędzie i zawsze, powinien choćby "widzieć plecy" liderów. Tak to sobie mniej więcej wyobrażam.
Liczmy w zależności od frekwencji, nie rozdrabniajmy się nad poziomem zawodników. Jeśli ktoś baaaaardzo chce dowieść swego i pokazać tym frajerom z Pcimia, że nie należą im się punkty za wzajemne się obijanie, skoro są cieniasami, to niech wsiada w pociąg i im pokaże, zgarniając pełną pulę. Podniesie o jeden wartość turnieju i zgarnie go za darmo, skoro są faktycznie tacy slabi.
- Skoncentrujmy się na zaproponowaniu motywujących nagród. Myślę, że gwarantowane darmowe wejściówki dla zwycięzcy na turnieje na następny rok, to coś, co organizatorzy 4-ech dużych turniejów w Polsce są w stanie ogarnąć. Do tego ładne pucharki. I niech to nie będą, na miłość boską, karty.
Mocno sugeruję znajdowanie rozwiązań prostych i pięknych, a nie siłowe poszukiwanie obiektywności.
Cytat: ChmieluO ELO - nie damy rady, bez jaj, nikt nie będzie w stanie zderzyć się z buchalterią. Są problemy, żeby zaraportować wyniki, więc nie przesadzajmy. Jak ktoś będzie mi kazał to raportować, to od razu mówię, że od tej pory robię eventy tylko w Challonge i se sami wczytajcie i liczcie. Idea jest piękna, ale nie wiem czy nas na nią stać organizacyjnie.Nie bardzo widzę w czym problem. Przecież w trakcie turnieju i tak trzeba wklepywać wyniki. Później już tylko po zakończeniu turnieju "export" i done.
Chmielu i inni widzą nieprzekraczalną barierę. Nie wiem dlaczego "raport" w postaci listy od 1. do N. jest banalnie prosty i wszyscy zakładają, że go zrobią, a "raport" w postaci listy kto z kim grał przesyłany tymi samymi kanałami jest niepzekraczalną barierą buchalteryjną. Ot, stosować odpowiedni soft.
Ponieważ L5R w naszym życiu niestety już nigdy nie będzie najważniejsze, bo jesteśmy dorośli i mamy różne zobowiązania, uważam, że z raportowaniem ELO po prostu nie damy rady.Chyba, że:- wymusimy jakiśtam soft na każdym organizatorze- soft ten wyprowadza output w postaci jakiejśtam- który to output jakiś inny soft zasysa bez żadnej pracy ręcznej- a potem z automatu wypluwa aktualny ranking- a ktoś to wszystko jest w stanie zbierać i ogarniać przez cały rokKempy tutaj pięknie zadał pytanie. Proszę mi podać listę narzędzi, jakimi to zrobicie. Wtedy przestanę jojczyć.Jestem otwarty na bycie poprawionym w tym zakresie. Chciałem jednocześnie zwrócić waszą uwagę na fakt, że moje czarnowidztwo zwykle nie jest czarnowidztwem tylko uczciwym przewidywaniem, opartym na obserwacji. Takie mam zboczenie. Zajmuję się po części zarządzaniu ryzykiem. I bardzo lubię mówić "A nie mówiłem?!".ELO ma dla mnie ogromny ładunek ryzyka zidentyfikowanego jako "Pierdolone lenistwo"
Jak porównać graczy jadących na duży turniej do np. Szwecji, gdzie tylko oni mieliby nasz ranking ELO. Załóżmy, że któryś wygrywa turniej, o ile punktów, miejsc przesunie się do góry w naszym rankingu.A jeśli ktoś sam pojedzie reprezentować nasz kraj? Nie rozegra żadnej partii do porównania punktów w rankingu, więc nic za to nie dostanie, nawet jak będzie w topach?
Chyba, że:- wymusimy jakiśtam soft na każdym organizatorze- soft ten wyprowadza output w postaci jakiejśtam- który to output jakiś inny soft zasysa bez żadnej pracy ręcznej- a potem z automatu wypluwa aktualny ranking- a ktoś to wszystko jest w stanie zbierać i ogarniać przez cały rok
Cytat: Chmielu w 2013-06-10, 16:19Chyba, że:- wymusimy jakiśtam soft na każdym organizatorze- soft ten wyprowadza output w postaci jakiejśtam- który to output jakiś inny soft zasysa bez żadnej pracy ręcznej- a potem z automatu wypluwa aktualny ranking- a ktoś to wszystko jest w stanie zbierać i ogarniać przez cały rokPunkty A, B i C wymagają od organizatora turnieju, by miał odpowiedni soft, umiał na nim coś zrobić i robił to regularnie. Punkty D i E wymagają od scorekeepera rankingu przetwarzanie i utrzymanie danych. Punkty A-E dotyczą KAŻDEGO rankingu. Dlatego przestańcie pierdolić, że to z ELO za dużo roboty, bo nawet jak raportowanie sprowadzi się do wpisania inicjału osoby która wygrała turniej na jakiejś stronie, tak czy siak ord będzie musiał zrobić kroki ABC, a scorekeeper DE. Jaki soft, konkretnie ? Odpowiedni. Jak będzie wiadomo, jakie konkretnie dane potrzebne są do raportowania wyników, to będzie można konkretnie podawać listę programów. Ciekawe, nikt nie widzi problemu w raportowaniu wyników "punktowych", ale raportowanie wyników "ELO" - które z punktu widzenia raportującego wymaga DOKŁADNIE TAKIEGO SAMEGO NAKŁADU PRACY (wygeneruj listę w sofcie, wrzuć ją na serwer) jest strasznie kłopotliwe bo rodzina i dzieci i trzeba program podawać już teraz. Ludzie, ogarnijcie się. Szukacie problemu tam gdzie go nie ma. Nie podoba wam sie ELO to ok, ale próba zdyskredytowania go "a bo to za dużo roboty" to strzał w stopę. Bo dokładnie taki sam argument dotyczy ABSOLUTNIE KAŻDEGO raportowania wyników do wspólnej puli. A tak na marginesie kiedyś do OP wyniki się pracowicie wklepywało mecz po meczu i jakoś nikt nie narzekał, a wyniki były.